Strach padł na urzędników. Bądą cięcia i zwolnienia

Podczas kampanii wyborczej Tadeusz Pióro zapowiadał zracjonalizowanie miejskich wydatków. Kontrole, cięcia i redukcję etatów rozpoczął od urzędu miasta i podległych mu instytucji. Fot. Martyna Sokołowska
Podczas kampanii wyborczej Tadeusz Pióro zapowiadał zracjonalizowanie miejskich wydatków. Kontrole, cięcia i redukcję etatów rozpoczął od urzędu miasta i podległych mu instytucji. Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Miasto szuka oszczędności. Burmistrz zapowiada duże zmiany w urzędzie miasta i podległych mu instytucjach.

Trzeba szukać oszczędności, będą więc cięcia w wydatkach i zwolnienia. Wszystko przez kryzysową sytuację finansową miasta. – Tak źle jeszcze nie było. Budżet na 2015 rok jest najgorszym w historii miasta – przyznaje Tadeusz Pióro, burmistrz Sanoka.

– Powiem wprost – jest bardzo, bardzo źle. Poprzednie władze zostawiły miasto w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Musimy zrobić wszystko, aby uratować miasto, które stoi nad finansową przepaścią – dodaje burmistrz.

W 2015 roku budżet Sanoka wynosi blisko 123 miliony złotych. Wydatki to 118 mln zł. Pieniądze, które uda się zaoszczędzić zostaną w całości przekazane na spłatę miejskiego kredytu. Miasto jest zadłużone na 32 mln zł. Sytuacja jest o tyle trudna, że na już potrzeba około trzech milionów. – To na spłatę bieżących zaległości, które nie mogą czekać. Sytuacja finansowa miasta jest dużo gorsza, niż mówiono w kampanii wyborczej – mówi burmistrz.

„Wszystko przez złe inwestycje”
Nowe władze zarzucają poprzednikom marnowanie pieniędzy na nietrafione inwestycje. Wśród nich Tadeusz Pióro wymienia m.in. parking wielopoziomowy, Galerię Sanok i „zielony rynek”. – Próbuję doszukać się w nich sensu, ale nie do końca potrafię. Parking to bubel – większe samochody tam nie wjadą, kierowcy mniejszych muszą się nieźle nagimnastykować, aby zmieścić się w wyznaczonym miejscu. Obiekt stoi więc pusty i generuje straty. Z kolei budowa Galerii Sanok może odbić się na lokalnych przedsiębiorcach i doprowadzić do upadku ich firm – uważa Tadeusz Pióro.

Kolejnym zarzutem, który pada pod adresem byłych władz, jest opieszałość w pozyskiwaniu zewnętrznych pieniędzy. – Ludzie byli okłamywani. Proszę sobie wyobrazić, że wbrew temu, o czym się mówiło na temat uzbrojenia gruntów i specjalnej strefy ekonomicznej, która rzekomo funkcjonuje na ulicy Okulickiego, do tej pory nie ma nawet uchwały regulującej ten temat. Nie ma nic – jest goły, czysty teren, który na dodatek nie jest zbyt fortunną lokalizacją pod strefę ekonomiczną. Są tam liczne przewyższenia terenu, trudno będzie doprowadzić tam media, zbudować drogę. Rozglądamy się za nową lokalizacją, bo koszt wybudowania samej drogi do tamtej strefy to trzy miliony złotych. Możemy starać się o dofinansowanie z Unii, ale trzeba mieć pieniądze na wkład własny, których my nie mamy. Musimy podjąć plan naprawczy miasta, uzdrowić sytuację finansową, bo w przeciwnym razie zamiast się rozwijać, będziemy się zwijać – powiedział wprost Tadeusz Pióro.

Spółki bez nadzoru
Plan ratowania miasta nowe władze zaczęły od sprawdzenia działalnoœci sanockiego magistratu. Pierwsze decyzje już zapadły. Osoby, które nabyły świadczenia emerytalne, przeszły na emeryturę. Wprowadzono też pierwsze oszczędności. O jedną trzecią zmniejszoną ilość prasy i wydawnictw zamawianych do urzędu, ograniczono liczbę telefonów komórkowych, miasto rezygnuje też ze zleceń, które generują dodatkowe koszty, a są niepotrzebne. Kolejne decyzje zapadną po otrzymaniu wyników audytu z działalnoœci miasta, który ma być gotowy w połowie lutego.

Martyna Sokołowska

3 Responses to "Strach padł na urzędników. Bądą cięcia i zwolnienia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.