
PIŁKA HALOWA. XX Turniej im. M. Lotycza był wspaniałą reklamą piłki nożnej. Fantastyczną atmosferę stworzyli kibice.
Po jedenastu latach puchar dostał się w ręce piłkarzy Jarosławskiego Klubu Sportowego. W finale jubileuszowego turnieju gospodarze pokonali 4-1 Resovię. Perfekcyjnie zorganizowana impreza ściągnęła na trybuny komplet kibiców.
W mieście nad Sanem wiedzą, jak tworzyć halowe widowiska. Kilka lat temu wychowanek JKS-u Bogdan Zając organizował charytatywne turnieje z udziałem prawdziwych gwiazd. Tłumy ludzi mogły z bliska podziwiać Tomasza Frankowskiego, Jakuba Błaszczykowskiego, Mirosława Szymkowiaka, Jerzego Brzęczka, Macieja Szczęsnego czy Piotra Świerczewskiego. Z najlepszą wówczas w Polsce Wisłą Kraków przyjeżdżali trenerzy Franciszek Smuda i legendarny Lucjan Franczak. Od 20 lat natomiast JKS jest gospodarzem turnieju poświęconego pamięci Mariana Lotycza. Zmarłego zimą 1992 roku kierownika sekcji piłki nożnej oraz wiceprezesa ds. sportowych niebiesko-czarnych. Z zaproszenia skorzystały już tak znane ekipy jak Wisła, Cracovia, Ruch Chorzów i GKS Katowice.
Jak w Buenos Aires
Jedyny na Podkarpaciu turniej piłki halowej dla drużyn grających na co dzień na trawiastych boiskach okazał się w niedzielę kapitalną promocją futbolu. Również dzięki kibicom. – Kto nie był, niech żałuje. Głośne śpiewy, bębny, flagi, nieprawdopodobny wręcz tumult. Takiej atmosfery nie powstydziliby się w Ameryce Południowej – uśmiecha się Stanisław Mandela, kierownik Resovii. Do Jarosławia dotarli fani każdej z drużyn. Katowiczanie dopingowali zespół złożony z młodzieży, sanoczanie wywiesili transparent “Stal nigdy nie zginie”, odnoszący się do olbrzymich kłopotów finansowo-organizacyjnych zasłużonego klubu. Warto podkreślić, że memoriał Lotycza to także część jarosławskiej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, więc nie chodzi wyłącznie o zabawę.
Soczek z nagrodą MVP
Drużyny wystawiały zawodników dobrze wyszkolonych technicznie i poziom był niczego sobie. W półfinałach JKS pokonał 2-1 Sokół Sieniawa, a Resovia 3-1 Wólczankę Wólka Pełkińska. W meczu o złoto gospodarze zwyciężyli 4-1 po dwóch trafieniach Marka Soczka wybranego później najbardziej wartościowym zawodnikiem imprezy. Królem strzelców został Mateusz Jędryas z Sokoła (9 goli), a najlepszym bramkarzem Piotr Cisek z JKS-u. W turnieju pokazali się też piłkarze Wisły Sandomierz (lider III ligi małopolsko-świętokrzyskiej) i JKS`90 w barwach którego wystąpili m.in. Arkadiusz Baran, Ryszard Kulpa, Jacek Mikłasz, Dariusz Pietryna, Robert Żelazny i Marek Strawa.
W hali nietrudno o kontuzje, ale na szczęście nikt nie ucierpiał. – Trochę się tego obawialiśmy, wiadomo jak to w ferworze walki bywa. Jednak wszyscy grali bardzo fair – chwali uczestników turnieju Mandela, który podkreśla, że Lotycz Cup to przyjemna odskocznia od monotonnego i męczącego styczniowego ładowania akumulatorów. – Nie mogę patrzeć na tę harówę, a co mają powiedzieć chłopaki – żartuje.
Życiorys z Afryki
Dwie bramki zdobył w turnieju Tomasz Ciećko, najnowszy nabytek Resovii. Być może śladem napastnika Siarki Tarnobrzeg podąży Mirosław Baran. Były stoper “pasiaków” porozumiał się w kwestiach finansowych z działaczami rzeszowskiego klubu, 1,5-roczny kontrakt leży na stole, ale decyzja wcale nie musi być łatwa. Baran może zostać w II-ligowej Siarce, z którą wiąże go jeszcze 6-miesięczna umowa. Alternatywą są także przenosiny do Radomiaka, klubu oferującego dużo wyższe od resoviackich zarobki. Nie ma natomiast tematu Mateusza Świechowskiego – były pomocnik “pasiaków” chce odejść z Kotwicy Kołobrzeg, lecz w grę wchodzi wyłącznie półroczne wypożyczenie. Resovii takie rozwiązanie nie urządza z kilku powodów. Po pierwsze “Scholes” nie zarabia tysiąc zł, po drugie – kontuzje wyleczył występujący na tej samej pozycji Szymon Kaliniec, chyba najlepszy jesienią zawodnik “pasiaków”.
Informacja o tym, że Resovia znów jest wiarygodnym płatnikiem, rozeszła się nie tylko po Podkarpaciu. Do klubu dotarło ostatnio CV piłkarza z… Ghany. – Najwyraźniej ktoś chce przetrzeć nowe szlaki – śmieją się w Resovii.
Tomasz Szeliga


