
KOLBUSZOWA. Z roku na rok spada wsparcie dla Wielkiej Orkiestry.
Kontrowersje wokół Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy negatywnie odbiły się na kweście w Kolbuszowej. Zebrano 20 403 złote i 49 groszy, czyli o ok. 7 tys. zł mniej niż w 2013 r. Doszło do drobnych incydentów, głównie ataków słownych, ale żaden z wolontariuszy nie ucierpiał.
Kolbuszowski sztab 23. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomoc mieścił się w Liceum Ogólnokształcącym. I głównie uczniowie tej placówki kwestowali w niedzielę (11 bm.) na ulicach miasta. W sumie udało im się zgromadzić niemało, bo 20403,49 zł.
Najwięcej, bo 2573 zł zebrała Monika Korzępa. Niewiele mniej, bo 2113 zł w swojej puszce przyniosła Ania Kozubal. Również Artur Szlachetka przekroczył 2 tys. zł. – Chcemy bardzo podziękować mieszkańcom za okazane serce i wsparcie tak szczytnego celu – mówi Agnieszka Bałchan, szefowa kolbuszowskiego sztabu WOŚP. – Dziękujemy wolontariuszom, a także pracownikom Banku Pekao, którzy przeliczali przyniesione przez nas pieniądze.
„Wolontariusze rezygnowali pod presją środowiska”
Mimo że zebrana kwota robi wrażenie, to jest niższa o 500 zł od tej z ub.r. i aż o 7 tys. od kwesty z 2013 r. Wiele wskazuje na to, że wpływ na to ma zamieszanie wokół Jurka Owsiaka. Z naszych informacji wynika, że część wolontariuszy zrezygnowała pod naciskiem środowiska. Ci, którzy jednak zdecydowali się kwestować, przyznają, że spotykali się ze słownymi atakami. – Całe szczęście, że nie dostaliśmy od tych babć laskami – ironizują.
Fajerwerków nie było także podczas licytacji orkiestrowych gadżetów w hali LO. – Nie ma o czym mówić. Marne to wyglądało. Nie było tłumów ludzi – słyszymy od jednej z wolontariuszek. W sumie aukcja przyniosła tylko ok. 250 zł. – To przyzwoita kwota, choć rewelacji nie ma – przyznaje Agnieszka Bałchan. – Hitem okazały się przepyszne babeczki upieczone przez jedną z uczennic. Sprzedały się również kalendarze WOŚP i inne gadżety – dodaje.
Dlaczego nie było koncertów?
Kolbuszowian, zwłaszcza młodych, zbulwersował również fakt, że w Kolbuszowej nie było orkiestrowych koncertów. Agnieszka Bałchan nie chce tego komentować: – Hmm… to trudna kwestia. Pewne sprawy zaszłe… – ucina temat. W swoim rodzinnym mieście dla WOŚP chętnie zagrałby Le Moor, którego lider, Dorian Pik, jest wielkim entuzjastą przedsięwzięcia Jurka Owsiaka. Nie zagrał. Tego dnia pojechał koncertować do Stalowej Woli i Łoniowa.
– Tradycyjnie nie pobieramy za to ani grosza, nawet na dojazd, mimo że organizatorzy oferowali taką rekompensatę – mówi Dorian Pik. – Zagraliśmy tam zupełnie za darmo. To nasz wkład w tę piękną inicjatywę. A tym wszystkim ludziom, którzy źle życzą Owsiakowi, ja osobiście życzę jak najlepiej. Oby kiedyś sprzęt zakupiony w ramach WOŚP uratował życie im lub ich bliskim, bo po to on właśnie jest – uważa kolbuszowski muzyk.
Paweł Galek



2 Responses to "Kolbuszowianie coraz mniej hojni dla Jurka Owsiaka"