10 lub 17 maja odbędą się tegoroczne wybory prezydenckie. W telewizorze mówią, że wygra je po raz drugi Bronisław Komorowski, a dowodem tego mają być sondaże, które obecnemu prezydentowi dają ponad 50-procentowe poparcie. Niektórzy też, przy okazji prezentacji takich sondaży, próbują wmówić Polakom, jakoby Komorowski jest prezydentem bezpartyjnym. A przecież to człowiek Platformy Obywatelskiej w pałacu prezydenckim, co najlepiej widać w jego bezkrytycznym podpisywaniu niemal wszystkich ustaw produkowanych w parlamencie przez rządzącą koalicję PO-PSL.
Warto pamiętać, że prezydent RP to nie tylko reprezentant państwa na zewnątrz, ale również bardzo mocny ośrodek władzy, który może blokować niekorzystne dla obywateli ustawy. Aby ominąć prezydenckie weto, ustawę musi poprzeć 3/5 posłów, a więc przy obecnym układzie sił w Sejmie prezydent Komorowski mógł bez problemu zablokować m.in. podniesienie wieku emerytalnego do 67. roku życia czy też podwyżkę podatku VAT. Ale nie zablokował. Czy podobnie będzie z likwidacją polskich kopalń?
Do wyścigu o prezydenturę stanęli też: Andrzej Duda (PiS), który w sobotę odwiedzi Podkarpacie, Janusz Korwin-Mikke (KNP), Janusz Palikot (TR) oraz Magdalena Ogórek (SLD). Dziś wydaje się, że tylko ten pierwszy ma szanse wygrać z Komorowskim, a pozostali mogą co najwyżej pomóc Dudzie doprowadzić do drugiej tury. Obecna sytuacja do złudzenia przypomina tę z ubiegłego roku z Warszawy, kiedy to przed wyborami samorządowymi wszyscy wieszczyli zwycięstwo Hanny Gronkiewicz-Waltz już w pierwszej turze, a ostatecznie, nie dość, że doszło do drugiej tury, to jeszcze kandydat PiS Jacek Sasin poważnie zagroził kontrkandydatce, zdobywając ponad 40 proc. głosów.
Nic więc nie jest jeszcze przesądzone. Wyścig do pałacu trwa i na pewno będzie ciekawy.
Redaktor Arkadiusz Rogowski



7 Responses to "Wyścig do pałacu"