Czarne chmury nad Wisłoką

O tym, że w Wisłoce nie dzieje się dobrze, dębiccy piłkarze i trenerzy sygnalizowali już w połowie września 2014 roku podczas meczu z Resovią w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło
O tym, że w Wisłoce nie dzieje się dobrze, dębiccy piłkarze i trenerzy sygnalizowali już w połowie września 2014 roku podczas meczu z Resovią w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Zawodnicy uciekają z zadłużonego klubu. Czy dębiczanie dokończą rozgrywki?

Wisłoka Dębica, jeden z najstarszych klubów Podkarpacia, znajduje się nad przepaścią. Na pierwszym treningu zjawiło się 9 piłkarzy, pozostali zajęci są szukaniem nowych miejsc pracy. – Czy dokończymy rozgrywki? Nie wiem. Ale trzeba się liczyć z najgorszym – mówi opiekun biało-zielonych Krzysztof Podlasek.

On również nie obieca, że zostanie. – Czekam na rozwój sytuacji. Nie będę firmował swoim nazwiskiem beznadziejnej sprawy, bo wiadomo, że na końcu to mnie i zawodnikom oberwie się od kibiców najbardziej – tłumaczy. Na ostatnich zajęciach miał 12 ludzi do gry, niewielu sprostałoby wymaganiom III ligi, a przecież Wisłokę czeka wiosną rozpaczliwa walka o utrzymanie. Zespół jest na miejscu spadkowym. Ma ledwie 2 punkty przewagi nad zamykającą tabelę Lublinianką.

Kantor w Karpatach? Niekoniecznie
Kto może, ucieka z tonącego okrętu. Dariusz Kantor porozumiał się z Karpatami Krosno. Z tym zespołem ćwiczy też Dariusz Bieszczad. Tomasz Barycza przechodzi do Wolanii Wola Rzędzińska, Marcin Juszkiewicz do Rzemieślnika Pilzno, Janusz Wolański do Porońca Poronin, bramkarz Łukasz Ćwiczak do Sokoła Sieniawa, Kamil Oślizło i Adrian Konrad szukają nowych pracodawców.

– To że zawodnicy dogadali się z innymi klubami, nie oznacza, iż wiosną będą tam występować. Zgodę wyrazić musi Wisłoka, bo wszyscy mają ważne kontrakty – tłumaczy Podlasek. Zadzwoniliśmy do człowieka świetnie zorientowanego w temacie. – Piłkarze Wisłoki mogą mieć problem – potwierdził. – Nawet jeśli przyjmiemy, że ich dotychczasowy pracodawca postępował nieuczciwie i zalegał z wypłatami. Łatwo mi sobie wyobrazić sytuację, że ci zawodnicy zostaną w Dębicy, ale zaprotestują. Wisłoka nie będzie miała z nich pożytku, oni sami stracą rundę.

Tajemniczy sponsor sypnie groszem
Trudno zweryfikować informacje o zadłużeniu klubu, bo ponoć sami prezesi mieli na walnym problem z odpowiedzią na to pytanie. Podobno zobowiązania wynoszą ponad 100 tysięcy zł, nie licząc zaległości wobec trenerów i piłkarzy.

– Dokładnie nie wiem, jakie to kwoty. Przypuszczam, że klub musi oddać zawodnikom ok. 40 tysięcy zł – informuje Podlasek, którego złapaliśmy na turnieju dla najmłodszych. – Dzieciaki się garną do piłki, ale chwilę musimy poczekać aż z tej mąki będzie chleb. Może dogramy sezon juniorami, choć oni też bronią się przed spadkiem i byłoby nie w porządku zabierać ich do pierwszej drużyny – zastanawia się. Pytany, czy wierzy w nagły zwrot wypadków, tylko się uśmiecha. – W życiu widziałem różne rzeczy. Może pojawi się tajemniczy sponsor, sypnie groszem i uratuje klub?

We wtorek kolejne podejście
Wisłoce bliżej dziś jednak do upadku. Klub nie ma sponsorów, ponadto ci, którzy mogliby się podjąć ratowniczej misji – nauczeni przykrym doświadczeniem – nie mieli ochoty bawić się w strażaków. Biało-zielonym nie pomoże więc ani Mirosław Kalita (poszedł pracować na Podhale), ani Waldemar Piątek (właśnie związał się z Siarką). Zarząd zamierzał podać się do dymisji, ale nie otrzymał absolutorium. We wtorek trzecia już próba dokończenia walnego. Jeśli znów nie uda się wybrać nowych władz, trzeba będzie gasić światło.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.