
PODKARPACIE, STALOWA WOLA. Noszenie elementów odbijających światło nie jest ujmą. Pomijając oszczędności na mandatach, można dłużej pożyć.
Minął już czas policyjnego pobłażania dla pieszych bez elementów odblaskowych. Były już akcje rozdawania odblaskowych opasek pod kościołami po wieczornych i porannych mszach. Było pół roku abolicji i apele księży. Teraz za brak elementów odblaskowych sypią się mandaty, ale to nie one powinny przemawiać do rozsądku.
Mamy fatalną, bezśnieżną aurę. Rano, gdy większość idzie do pracy i szkoły, jest jeszcze ciemno. Podobnie wczesnym popołudniem, nie mówiąc już o wieczorach. Gdy dochodzi do tego mżawka, kierowca ma małe szanse na ratujący manewr w przypadku spotkania z pieszym. Przy założeniu, że ten drugi nie ma na ubraniu niczego, co odbijałoby światło.
Przykłady wypadków, w tym śmiertelnych z ostatnich dni powinny pobudzić wyobraźnię. W poniedziałek w Mokrem (pow. sanocki) na drodze zginął 53-letni mężczyzna. Szedł drogą, nie miał elementów odblaskowych. Była godz. 17.30, a więc już po zmroku. Najechał na niego półciężarowy volkswagen. Ostatnia środa, zbliżała się godz. 19, ul. Bojanowska w Stalowej Woli. Choć ta arteria jest w granicach miasta, podobnie jak droga w Mokrem, na feralnym odcinku jest nieoświetlona. 47-letni mieszkaniec pow. stalowowolskiego prawdopodobnie czekał „na okazję”. Szedł prawym poboczem i został potrącony przez citroena. Zginął na miejscu. Nie miał żadnego odblasku. I jeszcze jeden wypadek. Tym razem już w przemysłowej dzielnicy Stalowej Woli. Na al. Solidarności, na przejściu dla pieszych potrącona została 40-letnia kobieta. Do zdarzenia doszło ok. wpół do siódmej rano, a więc też podczas zmroku. Tym razem skończyło się na złamaniach. Kto jednak wie, czy gdyby ofiara wypadku miała jakiś element odblaskowy, to musiałaby cierpieć.
jam



5 Responses to "Odblaski naprawdę ratują życie"