
POŁANIEC. Co z nową przeprawą na Wiśle w Połańcu? Decyzja w tym tygodniu.
Most na Wiśle w Połańcu, łączący Podkarpacie z województwem świętokrzyskim, ma przyspieszyć rozwój gospodarczy obu regionów. Problem w tym, że rozwój ten stanął pod znakiem zapytania za przyczyną – nomen omen – znaku drogowego zakazującego wjazdu pojazdom o wadze ponad 12 ton. Co prawda zorganizowano dla nich objazd, ale oznacza on dodatkowe 20 km. – To skandal! – irytują się kierowcy.
Oddana trzy miesiące temu do użytku przeprawa na Wiśle jest głównym elementem gigantycznego projektu, który kosztował prawie 370 mln zł. Problem w tym, że obok mostu, po stronie świętokrzyskiej, pojawił się znak drogowy, który zabrania wjazdu pojazdom powyżej 12 ton. Efekt? Tiry muszą nadłożyć ok. 20 km, by obwodnicą Osieka pojechać w kierunku Staszowa. – Czy to normalne? – denerwują się kierowcy.
Może zamiast tego znaku postawić ekrany?
Znak stanął na wniosek okolicznych mieszkańców, którzy nie chcieli tirów obok swych domów. Pod protestem w tej sprawie podpisało się ok. 500 osób. Dodatkowo Damian Urbańczyk, dyrektor Świętokrzyskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, w mediach przekonuje, że takie ograniczenie tonażu było w 2012 r. konsultowane ze stroną podkarpacką.
– To nie jest kwestia tego, czy umawialiśmy na to, czy nie – mówi Super Nowościom marszałek województwa, Władysław Ortyl (60 l.). – Analizujemy sytuację. Zastanawiamy się, co z tym zrobić. Bierzemy pod uwagę wiele czynników. Może zamiast ograniczenia tonażu należałoby zastosować inne rozwiązania, np. ekrany akustyczne. Być może konsultacje społeczne były tam prowadzane nie tak jak trzeba. Nie wiem. Nie mnie to oceniać – zaznacza.
Objazdem można pojechać o wiele szybciej
– Problem na pewno jest. Niemniej reakcje niektórych kierowców są przesadzone. To prawda, że muszą oni nadrabiać kilometry, ale różnica w czasie wynosi zaledwie kilka minut. Jadąc wprost, mijamy obszar zabudowany, gdzie są przejścia dla pieszych, szkoły itd. Tam czasem zwalnia się nawet do 40 km/h. Objazdem można pojechać o wiele szybciej. Chcę również zdementować informacje, że na moście są jakieś ograniczenia, albo to, że nie można dojechać do strefy. Różne absurdalne doniesienia w mediach się ukazują – dodaje Ortyl.
Jaki będzie ciąg dalszy zamieszania wokół feralnego znaku drogowego? – Wkrótce w tej sprawie wydamy wspólne stanowisko województw świętokrzyskiego i podkarpackiego. Obecnie trwają rozmowy, które mają na celu opracowanie optymalnego dla wszystkich rozwiązania – informuje nas Biuro Prasowe Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie.
Paweł Galek



8 Responses to "Tiry muszą nadkładać około 20 kilometrów"