
TARNOBRZEG. Ekspert od kamer ornitologicznych i systemów służących do obserwacji przyrody apeluje o zmianę sposobu prowadzenia walki z komarami.
W kalendarzu styczeń, ale tarnobrzeżanin Zbigniew Marciniak właśnie wystosował do prezydenta miasta pismo, w którym sugeruje, by już teraz podjąć decyzje, które w lecie pozwolą cieszyć się mieszkańcom Tarnobrzega spacerami i pracą w ogródkach działkowych bez uciążliwych komarów.
Temat nieznośnych owadów wraca od lat na przełomie maja i czerwca. Zbigniew Marciniak przyznaje, że próbuje nim zainteresować lokalne władze i mieszkańców Tarnobrzega już teraz, bo jak twierdzi, stosowanie chemicznych oprysków nie rozwiązuje problemu, a tylko go pogarsza. Potrzebna jest zmiana metody walki z komarami i zmiana sposobu myślenia, a na tę, jak wiadomo, potrzeba najwięcej czasu.
– Problem komarów większość z nas widzi w opryskach i zadymianiu środkami chemicznymi zabijającymi te owady – mówi tarnobrzeżanin, który od lat zajmuje się produkcją specjalistycznych kamer, w tym takich, które służą do obserwacji przyrody. – Od kilku lat w naszym mieście stosuje się opryski, a problem, zamiast znikać, narasta! Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest kilka, ale przede wszystkim została naruszona równowaga w ekosystemie, czyli brakuje naturalnych wrogów komarów. Współpracuję z różnymi uczelniami, szkołami i instytucjami, dla których wykonuję systemy obserwacji przyrody i nieraz ten temat poruszałem. Największymi „zjadaczami” komarów są ptaki, zwłaszcza z rodziny dziuplaków, np. sikory, muchołówki, rudziki, jerzyki, jaskółki. Tylko sikora bogatka w czasie wychowu lęgu zjada ok 30 – 40 kg owadów!
Tarnobrzeżanin w liście do prezydent pisze, że stan miasta jest pod tym względem krytyczny. – W ostatnich trzech latach dokonywane były intensywne odkomarzania, były one nawet powtarzane, bo były nieskuteczne, co doprowadziło do zminimalizowania liczby ptaków w mieście – mówi Zbigniew Marciniak. – Problem dodatkowo wzrasta, bo wycina się wszystkie chore drzewa z dziuplami, a w nich właśnie gniazdują ptaki.

Zdaniem tarnobrzeżanina, problem ten został już dostrzeżony w kilkunastu miastach w Polsce. Próbuje się tam odbudować środowisko, stawiając na ptaki i rozmieszcza się dla nich budki lęgowe.
– Proponuję opracowanie przez miasto programu edukacyjnego. Przy założeniu, że w mieście działa 15 szkół, po zawieszeniu przez każdą szkołę 20 budek dla ptaków, stworzymy 300 ptasich mieszkań. Część z nich zostanie zasiedlonych w tym roku, kolejne w następnych. Ceny budek w hurcie to nie więcej niż 15-20 zł, a muszą one już być rozwieszone w lutym, bowiem wtedy ptaki już zajmują swoje wyszukane miejsca lęgowe. Cieszę się, że ze środków budżetu obywatelskiego zostaną w mieście zbudowane wieże dla jerzyków, ale powinniśmy te działania rozszerzyć na możliwie największą skalę i objąć nimi wszystkie osiedla – dodaje mężczyzna.
Małgorzata Rokoszewska



5 Responses to "Skończmy z bezskutecznymi opryskami na komary"