Matka uratowała 4 dzieci. Sama zginęła w płomieniach

Działania gaśnicze prowadzono również na poddaszu, gdzie składowane było siano. Całkowicie spaliło się wyposażenie części mieszkalnej, a znacznie uszkodzony został strop, więźba dachowa i pokrycie dachu. Fot. Wioletta Zuzak
Działania gaśnicze prowadzono również na poddaszu, gdzie składowane było siano. Całkowicie spaliło się wyposażenie części mieszkalnej, a znacznie uszkodzony został strop, więźba dachowa i pokrycie dachu. Fot. Wioletta Zuzak

DALIOWA, POWIAT KROŚNIEŃSKI. Tragiczny pożar w domu jednorodzinnym. Kobieta wyprowadziła z płonącego budynku dzieci. Wróciła jednak do domu, aby ratować dobytek…

Do tragicznego w skutkach pożaru doszło w sobotnie przedpołudnie w jednym z domów jednorodzinnych w Daliowej (gmina Jaśliska). 34-letnia kobieta uratowała swoje dzieci, wyprowadzając je z płonącego budynku. Gdy jej pociechy były już bezpieczne, wróciła do środka, aby ratować dobytek, jednak przypłaciła to własnym życiem. Osierociła czworo dzieci w wieku 9, 7 i 4 lat, najmłodsze ma zaledwie 2,5 roku. – Basia to była bardzo dzielna kobieta. To prawdziwa bohaterka – komentują mieszkańcy wsi. – Szkoda tylko, że sama zginęła – dopowiadają ze smutkiem.

Szok, żal i niedowierzanie
– To prawdziwy dramat – mówią ludzie wstrząśnięci tragedią. – Kolejne sieroty zostały bez rodziców i dachu nad głową… No po prostu brakuje słów. Najbardziej żal mi tej biednej matki, która osierociła dzieci, chcąc ocalić resztki dobytku – opisują zszokowani mieszkańcy.

Nędza wpędziła ją w ogień…
– To była biedna rodzina. Podobno pomagali jej sąsiedzi oraz gmina – dowiadujemy się od naszego informatora. – Wygląda na to, że potworna bieda odbiera ludziom zdolność do racjonalnej oceny sytuacji i podejmowania racjonalnych decyzji – komentują nasi rozmówcy.

Z informacji, jakie udało się nam uzyskać, wynika, że 34-letnia kobieta miała dwóch mężów. Była wdową. Mieszkała w drewnianym domu tylko z dziećmi. – Ich tatusiowie zmarli. Dzieciaki miały więc tylko mamę – dodaje nasz informator.

Niczym pochodnia płonął drewniany dom
Pożar wybuchł 31 stycznia po godz. 10. Ogień dostrzegł sąsiad, który wezwał strażaków. – Jako pierwsi na miejsce zdarzenia przyjechali strażacy z Posady Jaśliskiej. Ich działania spowodowały, iż ogień się nie rozprzestrzeniał, jednakże z powodu braku aparatów ochrony dróg oddechowych nie mogli wejść do środka. Uczynili to strażacy z OSP Dukla, którzy wyposażeni w owe aparaty weszli do budynku. Martwą kobietę znaleźli w kuchni, gdzie leżała na podłodze przygnieciona szafką – relacjonuje bryg. Mariusz Kozak, naczelnik Wydziału Operacyjno-Rozpoznawczego KM PSP w Krośnie. W akcji gaśniczej uczestniczyło blisko 30 strażaków.

Chciała uratować co się tylko da, a sama straciła życie
– Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, w momencie wybuchu ognia w domu przebywało czworo dzieci bez matki – informuje Beata Winiarska, oficer prasowy krośnieńskiej policji. Matka wyszła na chwilę do sąsiadów. Gdy dowiedziała się o pożarze, wróciła do płonącego domu i zaczęła ratować dzieci, nie zważając na gryzący dym i szalejące języki ognia. Wyprowadziła swe pociechy na zewnątrz i zostawiła je u sąsiadów. Następnie wróciła jeszcze do środka. Być może myślała, że uda się jej jeszcze ocalić jakieś dokumenty, czy pieniądze. Niestety, nie wyszła już z budynku, bowiem zginęła w płomieniach…

Osierocone dzieciaki na razie pod opieką dziadków
Dwaj chłopcy w wieku 7 i 4 lat oraz dwie dziewczynki w wieku 9 lat i 2,5 roku na szczęście nie odniosły poważnych obrażeń. Trafiły na badania do szpitala. Z naszych informacji wynika, że dzieciaki opuściły już lecznicę i na razie opiekują się nimi dziadkowie. W poniedziałek (2 bm.) ma zostać podjęta decyzja, kto ostatecznie będzie sprawował opiekę nad sierotami.

Trwa ustalanie przyczyn pożaru
Policjanci pod nadzorem prokuratora przez kilka godzin pracowali na miejscu tragicznego zdarzenia. Strażacy podejrzewają, że przyczyną pożaru mógł być nieszczelny piec kuchenny. Czy tak było faktycznie, to zostanie wyjaśnione w toku śledztwa.

Apel o pomoc
Dzieci zostały bez mamy, taty i dachu nad głową. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Jaśliskach prosi o pomoc finansową i rzeczową dla czworga rodzeństwa poszkodowanego w wyniku tragicznego pożaru. Osierocone dzieci potrzebują ubrań, środków czystości, żywności o długim terminie przydatności do spożycia i zabawek. Wszyscy, którzy chcą pomóc, mogą kontaktować się w tej sprawie, dzwoniąc na numer: 13 43 10 589.

Wioletta Zuzak

One Response to "Matka uratowała 4 dzieci. Sama zginęła w płomieniach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.