Mariusz Kukiełka. Więcej niż piłkarz

- Zawsze chciałem skończyć karierę w Siarce Tarnobrzeg. Marzenia się spełniają - mówi uradowany Mariusz Kukiełka. Fot. Bogdan Myśliwiec
– Zawsze chciałem skończyć karierę w Siarce Tarnobrzeg. Marzenia się spełniają – mówi uradowany Mariusz Kukiełka. Fot. Bogdan Myśliwiec

PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Doświadczony pomocnik już na starcie zrobił Siarce Tarnobrzeg świetną reklamę.

Niemal 40-letni Mariusz Kukiełka wrócił do ukochanego klubu nie po to, by odcinać kupony od dawnej sławy. Ma być prawą ręką trenera, przywódcą i drogowskazem dla młodszych.

– Jego transfer pomoże nam scalić zespół – nie ma wątpliwości prezes Siarki Dariusz Dziedzic. – Po ostatnich rotacjach szatnia potrzebuje lidera, a Mariusz pasuje do tej roli, jak nikt inny. To także ruch piarowski. Kukiełka jest symbolem klubu, wierzymy, że przyciągnie kibiców.

Mariusz jak „Milowy”
„Kukiełka, podobnie jak Sebastian Mila, wraca do korzeni. Jest bowiem wychowankiem Siarki, z której 19 lat temu wyjeżdżał na podbój piłkarskiego świata” – tak zaczyna się opowieść na portalu „Łączy nas piłka”, marketingowym majstersztyku PZPN-u, produkcie będącym oczkiem w głowie prezesa Zbigniewa Bońka. Facebookowy profil „Łączy nas piłka” obserwowany jest przez ponad 360 tysięcy kibiców, a to oznacza, że już na starcie Kukiełka zrobił Siarce wspaniałą reklamę.

On sam na podjęcie decyzji o powrocie do macierzystego klubu potrzebował ledwie kilku godzin. Po podpisaniu 1,5-rocznej umowy nie ukrywał satysfakcji. – Cieszę się niezmiernie, zawsze chciałem zakończyć karierę w Siarce. Mam nadzieję, że mój powrót będzie odbierany pozytywnie – stwierdził, dumnie dzierżąc w dłoniach żółto-zieloną koszulkę.

Dziś metryka nie przeszkadza
Kukiełka nie powiedział tego wprost, ale jest jasne, iż będzie chciał coś udowodnić. – Półtora roku temu w Siarce uznano mnie za starego. Postaram się pokazać, że za szybko mnie skreślono – podkreślił.

– Mariusz trenował z nami, my, działacze, optowaliśmy za tym, by został, ale trener Tomasz Tułacz miał inną koncepcję – przypomina Dariusz Dziedzic. – Trudno było polemizować z decyzją szkoleniowca, skoro w Siarce obowiązywało hasło „odmładzamy drużynę”. Podziękowaliśmy wtedy między innymi Januszowi Hynowskiemu i Jackowi Kurantemu. Dziś sytuacja jest inna, potrzebujemy przywódców na boisku i poza nim.

Trener Ryszard Kuźma wystawiać będzie Kukiełkę albo na pozycji defensywnego pomocnika albo na stoperze. Bardziej prawdopodobna jest ta druga opcja. Środkowy obrońca z tak bogatym doświadczeniem to skarb. No i Kukiełka nie miałby problemów, by wytrzymać trudy II-ligowego meczu. Choć to w sumie nie problem. Zawodnik przez całą karierę prowadził się znakomicie, w minionym półroczu zawstydzał młodszych od siebie w III lidze małopolsko-świętokrzyskiej. W dużej mierze to dzięki jego sześciu bramkom, asystom i boiskowej mądrości Wisła Sandomierz została liderem rozgrywek. – Świetnie nam szło, ale gdy odeszło dwóch kluczowych graczy, szanse na awans mocno zmalały. Miałem dżentelmeńską umowę z panią prezes, że jak otrzymam ofertę z Siarki, nie będą mi robić przeszkód – Kukiełka zdradzał kulisy zmiany klubu.

Brakuje tylko Korei
W II lidze nie brakuje piłkarzy z bogatą przeszłością. W Energetyku ROW Rybnik występuje na przykład 36-letni Mariusz Muszalik, który rozegrał ponad 300 meczów w ekstraklasie. Sebastian Dudek w Zagłębiu Sosnowiec, Dariusz Pawlusiński w Rakowie Częstochowa czy Tomasz Wróbel w Rozwoju Katowice też zapisali piękną kartę. Gdzież im jednak do Kukiełki, który w latach 1997-2004 rozegrał 20 spotkań w reprezentacji Polski i strzelił 3 gole. Nasz bohater to także mistrz kraju z Wisłą Kraków (2004), zdobywca Pucharu Polski z Amicą Wronki (1999, 2000), Pucharu Grecji z PAOK Saloniki (2003), mistrz Europy U-16 (1993) oraz były zawodnik Rody Kerkrade oraz FC Nurnberg, Dynama Drezno i Energie Cottbus w Bundeslidze.

– Ukształtował mnie pierwszy zagraniczny wyjazd – opowiadał rok temu Super Nowościom. – W połowie lat 90. trafiłem do Rody. Holandii nie podbiłem, ale nauczyłem się tam, co oznacza profesjonalny futbol. Jak wygląda podejście zawodników do swojej pracy. Co wolno, a czego nie. Dieta, odnowa biologiczna, wypoczynek – szereg podstawowych zagadnień, które w polskiej lidze nie obowiązywały. W Kerkrade doświadczyłem, że mecz to nagroda za litry potu wylane na treningach. Zetknąłem się tam ze świetnymi szkoleniowcami. Najpierw był to Huub Stevens, potem Martin Jol.

Kukiełka w Grecji grał u boku Dimitrisa Salpingidisa, walczył z Wisłą przeciwko wielkiemu Realowi Madryt, w 1993 roku trafił do „11” gwiazd MŚ U-17 (Polska zajęła 4 miejsce), w Cottbus przez trzy sezony rządził i dzielił aż pojawiły się oferty z Eintrachtu Frankfurt i Szachtara Donieck. W transferze przeszkodziła kontuzja. Siedem lat wcześniej uraz wiązadeł nie pozwolił Kukiełce wylecieć z reprezentacją na mistrzostwa świata do Korei i Japonii. – Tego wyjazdu na mundial mi brakuje. Ale gdy ktoś pyta o bilans mojej kariery, odpowiadam, że niczego nie żałuję – kwituje Mariusz.

Wieszać butów na kołku jeszcze nie zamierza, choć plan B posiada. W tym roku kończy trenerski kurs UEFA B, a w Gorzycach prowadzi Akademię Piłkarską, gdzie ćwiczy pełno dzieciaków z małych okolicznych miejscowości.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.