
TAURON BASKET LIGA. Niezwykle emocjonujący pojedynek w Tarnobrzegu, który niestety, zakończył się porażką „Jeziorowców”.
– Mogę tylko podziękować swojej drużynie za walkę. Niestety, z arbitrami nikt jeszcze nie wygrał i mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo to co dziś wyprawiali, to woła o pomstę do nieba. Dodatkowo nie opuszcza nas pech, bo kontuzję złapał Craig Williams – mówił po przegranym po dogrywce sobotnim meczu, Zbigniew Pyszniak, trener Jeziora Tarnobrzeg.
Goście rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Po 120 sekundach gry prowadzili 12:2. Nie do zatrzymania był Bryon Allen. – Zaczęliśmy mecz trochę za ospale, ale potem wróciliśmy do swojej gry – mówi Daniel Wall, skrzydłowy Jeziora, które sukcesywnie zaczęło odrabiać straty. Tuż prze końcem I kwarty po rzutach wolnych Jakuba Patoki tarnobrzeżanie zbliżyli się na trzy punkty. Po trafienia Dominique’a Johnsona i Josha Millera w drugiej części meczu gospodarze wyszli na prowadzenie, ale nie nacieszyli się nim zbyt długo. Allen i spółka szybko znów odskoczyli. W 15 min po trafieniu Roberta Lewandowskiego Start wygrywał 36:30. „Jeziorowcy” szybko jednak zniwelowali straty i po akcji Walla w 19 min prowadzili różnicą 4 „oczek” (46:42). Tuż przed końcem tej części meczu rywale doprowadzili do remisu (46:46).
Po przerwie wydawało się, że ekipa trenera Zbigniewa Pyszniaka złapała swój rytm. W 27 min po trafieniu Craiga Williamsa przewaga gospodarzy wynosiła 7 pkt (63:56). Niestety, w jednej z kolejnych akcji amerykański środkowy doznał kontuzji i nie pojawił się już na boisku do końca meczu. – Pech nas prześladuje co chwilę, mam nadzieje, że to tylko lekkie skręcenie kostki i wróci do gry za tydzień lub dwa – mówi trener Pyszniak, którego zespół po III kwartach wygrywał 71:63.
Fatalna końcówka
Na 150 sekund przed końcem po „trójce” Dominique Johnson, tarnobrzeżanie prowadzili 84:79 i… oddali inicjatywę rywalom. „Jeziorowcy” popełniali proste błędy i nie potrafili oddać celnego rzutu. – Do połowy IV kwarty, a więc momentu kiedy sił starczało, graliśmy dobrze. Przegraliśmy zbiórki, co na pewno miało wpływ na końcowy wynik. Dziś naprawdę ciężko było wygrać ten mecz – mówi Danie Wall. Goście za sprawą Bartosza Diduszko i Bryona Allena zdobyli z rzędu 9 „oczek” i doprowadzili do dogrywki (84:84), choć gdyby faulowany na 5 sek przed końcem Amerykanin wykorzystał oba rzuty wolne, lublinianie wygraliby w regulaminowym czasie gry.
Faulowany Johnson
W dogrywce od początku już przewagę uzyskali gracze beniaminka z Lublina i nie oddali jej już do końca. Gospodarze w samej końcówce mogli doprowadzić do drugiej dogrywki, ale „trójek” nie trafiali Wall i Johnson. Ten drugi przy rzucie niemal równo z końcową syreną był wyraźnie faulowany, ale przewinienia nie zauważyli arbitrzy, którzy nie mieli w sobotę dobrego dnia.
– Johnson przy tym ostatnim rzucie wyraźnie był pociągnięty za rękę, zresztą wcześniej też. To co wyrabiali sędziowie to woła o pomstę do nieba i mówię to świadomie – opisuje trener Pyszniak. – Popełniali mnóstwo pomyłek, nawet w przerwie komisarz meczu przyznał, że źle sędziują. Np. jeden „gwiżdże” kroki, a drugi faul (trener Pyszniak nawiązuje do sytuacji z II kwarty, kiedy to jeden z zawodników Startu popełnił błąd kroków, co pokazał jeden sędzia, drugi natomiast dopatrzył się faulu zawodnika gospodarzy – przyp. red) Niestety, nie było jeszcze takiego, co by z arbitrami wygrał. Gdybyśmy popełnili 2-3 błędy mniej, to pewnie byśmy ten mecz wygrali – stwierdza szkoleniowiec ekipy z Tarnobrzega, którą najprawdopodobniej opuści Daniło Kozłow. – Ma kontuzję, która uniemożliwia mu granie i pewnie się rozstaniemy. Nie wiem, czy kogoś uda się w jego miejsce ściągnąć. Być może już pod koniec lutego do gry wróci po kontuzji Kacper Młynarski – dodaje Pyszniak.
JEZIORO Tarnobrzeg 90
WIKANA START Lublin 93
(21:24, 25:22, 25:17, 13:21, 6:9)
JEZIORO: Johnson 31 (4×3, 9 zb, 5 a), Miller 17 (1×3, 6 a, 6 p), Williams 15 (1×3), Wysocki 14, Wall 11 (1×3, 5 s) oraz Patoka 2, Morawiec 0.
START: Allen 29 (5×3, 6 s), Wojdyła 12 (2×3, 8 zb), Śmigielski 10 (1×3, 5 s), Lewandowski 10, Czujkowski 0 oraz B. Diduszko 19 (3×3), Wells 8 (1×3), Ł. Diduszko 2, Trojan 0.
Sędziowali: D. Włodkowski, P. Białas, M. Bieńkowski. Widzów 700.
rm


