
PRZEMYŚL, JAROSŁAW. Oskarżony o zabicie kochanki stanął przed sądem.
W miniony czwartek (29 stycznia) w Sądzie Okręgowym w Przemyślu rozpoczął się proces 51-latka oskarżonego o zabójstwo kochanki, obywatelki Ukrainy. Podczas pierwszej rozprawy Wiktor K. złożył część zeznań, które głównie dotyczyły okoliczności poznania Walentyny B., charakteru ich związku oraz pieniędzy, które kobieta miała być mu winna. Z ustaleń śledczych i słów oskarżonego wynika, że mieszkająca w Rzeszowie 37-latka utrzymywała się głównie ze świadczenia usług seksualnych oraz pomocy finansowej zainteresowanych nią mężczyzn. Prokuratura zarzuca mieszkańcowi Zapałowa zabójstwo kobiety, do czego ten nie przyznaje się. Grozi mu dożywocie.
Oskarżenie zarzuca Wiktorowi K., że 4 stycznia ubiegłego roku zadał kobiecie ostrym narzędziem 39 ciosów w okolice twarzy i głowy, a następnie porzucił ciało w rowie melioracyjnym. Sekcja zwłok wykazała, że wtedy jeszcze kobieta żyła, a jej śmierć nastąpiła w skutek utonięcia. Do zabójstwa doszło w Ryszkowej Woli, w sąsiedztwie Zapałowa, gdzie mieszkał oskarżony. 27 lutego w jednym z tamtejszych rowów znaleziono zwłoki kobiety. Oskarżony nie przyznaje się do winy.
Majątek dla prostytutki?
Według zeznań oskarżonego, mieszkająca w Rzeszowie Walentyna B. ogłaszała swe usługi w gazecie. W ten sposób Wiktor K. nawiązał z nią znajomość, dzwoniąc pod podany w ogłoszeniu numer. – Taka kolorowa gazeta była, więc kupiłem. Po tygodniu zadzwoniłem – mówił w sądzie oskarżony Od samego początku wiedział, o jaką znajomość chodzi, bo już podczas pierwszej rozmowy telefonicznej ustalili cenę. – Ta osoba o imieniu Ewa powiedziała, że jest obywatelką Ukrainy i zaprasza klientów do siebie, a za spotkanie bierze 120 złotych – wyjaśnił. Za pierwsze spotkanie kobieta inkasowała 120 zł, za kolejne 120-150 złotych. Szybko jednak wydatki na kochankę miały wzrosnąć. Niedługo po zawarciu znajomości oskarżony dał się namówić na zaciągnięcie kredytu w wysokości ponad 26 tys. złotych. Kobieta żaliła mu się, że nie ma pieniędzy, a bardzo ich potrzebuje dla chorej matki mieszkającej we Lwowie. Później przyszły kolejne pożyczki i drogie prezenty, takie jak: laptop, telefony, odkurzacz. Wiktor K. podarował nawet 37-latce pożyczkę zaciągniętą przez jego rodziców, a przeznaczoną na remont domu. Doszło do tego, że opłacał jej czynsz, który miesięcznie wynosił 1300 zł. Wszystkie pieniądze miała mu zwrócić i płacić raty kredytów.
Według słów mężczyzny, nie oddała mu ani złotówki, nie spłaciła też chociażby jednej raty. Miał on wydać na kochankę swoje oszczędności, a była to niemała suma, bo ok. 90 tys. zł. Jak zeznał, prezenty i pieniądze podarowane 37-latce łącznie mogły być warte ok. 150 tys. zł. Prawdopodobnie kobieta miała innych sponsorujących ją klientów.
Motywem nieszczęśliwa miłość i pieniądze
Kobieta od początku nie ukrywała źródła swoich dochodów. – Przyznała, że spotyka się z mężczyznami za pieniądze, ale robi to sporadycznie – mówił przed sądem Wiktor K. Mężczyzna szybko się zaangażował. Spotykali się raz w miesiącu. Według ustaleń śledczych, na początku 2014 roku Walentyna B. podjęła decyzję o powrocie na Ukrainę. Nie chciała wracać do Polski. 3 lutego po raz ostatni spotkała się z oskarżonym, który na drugi dzień miał odwieźć ją na przejście graniczne. Na miejsce jednak nie dojechali. Podczas podróży miało miedzy nimi dojść do sprzeczki, która zakończyła się tragicznie. Nie wiadomo o co poszło. Być może 51-latek nie mógł pogodzić się z utratą kochanki, a do tego dochodziły duże pieniądze, które w tę znajomość zainwestował.
Syn, mąż ojciec
Wiktor K. od wielu lat jest żonaty. Dwa lata temu został ojcem. W Zapałowie mieszkał z żoną, rodzicami i chorą ciotką. Cała rodzina utrzymywała się z gospodarstwa rolnego. Państwo K. nie mieli małżeńskich problemów. – Wspólne życie z żoną bardzo dobrze układało się. Nie mieliśmy żadnych problemów. Nigdy wcześniej takich ogłoszeń matrymonialnych nie czytałem. Nie wiem, co strzeliło mi do głowy, że kupiłem tę gazetę? – zadawał sobie pytanie Wiktor K.
Ewa Faber


