
JASŁO. Hala produkcyjna, znajdująca się na terenie jasielskiego osiedla Hankówka, świeci dziś pustkami. Mimo że decyzja o likwidacji sekcji oficjalnie nie została podjęta…
Zrobimy wszystko, by wrócić do pracy – mówią pracownicy Sekcji Utrzymania i Naprawy Taboru w Jaśle, należącej do PKP Cargo. Pod koniec zeszłego roku jej działalność niespodziewanie została wstrzymana. Część personelu skorzystała z Programu Dobrowolnych Odejść, reszta przebywa na tzw. nieświadczeniu pracy i boi się o przyszłość.
W połowie 2014 roku zarząd PKP Cargo, największego w Polsce i drugiego w Unii Europejskiej operatora kolejowych przewozów towarowych, podjął decyzję o konsolidacji 10 funkcjonujących na terenie kraju zakładów spółki w 7. Cel – chęć maksymalnego wykorzystania ich potencjału, a jednocześnie możliwości całego Cargo poprzez zespolenie jednostek mniejszych z silniejszymi. I tak połączono zakład mazowiecki z podlaskim (nazwano go centralnym), wielkopolski z zachodniopomorskim (w ich miejsce powołano zachodni) oraz śląsko-dąbrowski z południowym, któremu podlegają m.in. jasielskie oddziały spółki (teraz południowy).
Jak grom z jasnego nieba
Władze Cargo zapewniały, że zmiany w strukturach spółki mają charakter głównie administracyjny i nie spowodują zmniejszenia zatrudnienia na stanowiskach odpowiedzialnych za podstawową działalność przewozową. Jako że o zwolnieniach nie było mowy, pracownicy będącej dotychczas jednym z dwóch producentów zestawów kołowych w kraju Sekcji Utrzymania i Naprawy Taboru w Jaśle – zajmującej się również wykonywaniem i naprawą wagonów – nie sądzili, jakoby mogli mieć jakiekolwiek powody do obaw. Tym bardziej że do końca listopada praca w zajmowanej przez nich hali szła pełną parą. – Trzeba było wykonywać całą normę i ludzie byli do tego naganiani. Oczekiwano, byśmy produkowali jak najwięcej. Nic nie zwiastowało jakichkolwiek zmian. Zakupiono nawet nowy sprzęt, a wielu z nas wysyłano na dodatkowe szkolenia – mówi nam jeden z pracowników sekcji, chcący zachować anonimowość. – Gdy na początku grudnia dowiedzieliśmy się, że produkcja zostaje wstrzymana i zaproponowano nam skorzystanie z Programu Dobrowolnych Odejść, byliśmy w szoku. W południowym zakładzie spółki mamy pięć składów po 40 wagonów. Po co kazali je robić? – dodaje.
Na podjęcie decyzji o rozwiązaniu umowy o pracę za otrzymaniem gratyfikacji finansowej – z uwzględnieniem warunków określonych w Pakcie Gwarancji Pracowniczych, zawartym przez spółkę z kolejowymi związkami zawodowymi w 2013 roku – pracownicy mieli czas od 29 grudnia do 15 stycznia. Z propozycji zarządu Cargo skorzystało 34 z nich. Pozostali zostali wysłani na tzw. nieświadczenie pracy, najpierw na miesiąc, a po jego upływie – do końca 2015 roku.
Co przyniesie jutro?
Hala produkcyjna, znajdująca się na terenie jasielskiego osiedla Hankówka, świeci dziś pustkami. Mimo że decyzja o likwidacji sekcji oficjalnie nie została podjęta („na górze” utrzymują, że jej pracę jedynie wstrzymano) osoby, które jeszcze kilka miesięcy temu napędzały jej produkcję boją się o przyszłość, rozważając najczarniejszy scenariusz.
– Nam wprost powiedziano, że sekcja będzie „wygaszana.” Takiego tajemniczego sformułowania użyto. Usłyszeliśmy również, że do 2020 roku pracy w Jaśle nie będzie. Sytuacja jest tragiczna. Obecnie spośród 98 pracowników sekcji, tych, którzy nie zdecydowali się na dobrowolne odejście, pracuje 6, odpowiadających za ochronę budynku. Pozostałe przebywają na nieświadczeniu, otrzymując 60 procent wynagrodzenia. To, co się dzieje, jest trudne do zrozumienia. Jeżeli coś się nie wiedzie, nie ma płynności finansowej itd., mówi się o tym ludziom i nie załatwia się sprawy w moment. A tutaj tak właśnie się stało. Całe szczęście, że obowiązuje Pakt Gwarancji Pracowniczej, bez tego byłoby już po wszystkim – mówi Marek Gorgosz, zastępca przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy nowosądeckim PKP.
Jasielska sekcja to nie jedyna jednostka Cargo zagrożona, zdaniem związkowców, likwidacją. W podobnym położeniu znalazły się również m.in. sekcje w Tarnowie, Stróżach i Nowym Sączu. W czwartek 5 lutego, przed siedzibą wojewody małopolskiego ma odbyć się pikieta protestacyjna w związku z sytuacją w spółce.
Jakub Hap


