
RZESZÓW. – Chodzenie po klatce w nocy z nożem i mówienie: „Nad tobą zatrzaśnie się wieko trumny” może budzić grozę – mówią lokatorzy bloku przy al. Rejtana.
Wracamy do bulwersującej sprawy kobiety mieszkającej w jednym z bloków przy al. Rejtana w Rzeszowie. Niedawno pisaliśmy o skargach mieszkańców bloku na kobietę, która wyzywa lokatorów, pluje, zanieczyszcza klatkę schodową fekaliami i przede wszystkim biega z nożem po klatce schodowej oraz straszy, że skończą na cmentarzu itd.
– Niedawno jeszcze bardziej zaostrzył się stan tej kobiety. Odprawia coś w rodzaju egzorcyzmów, od 3 w nocy nie daje spać innym, bo wyje jak zwierzę i krzyczy. Do klatki boja się wejść ludzie z dziećmi. Uwierzcie, nie da się tam żyć, a trwa to już dobrych kilka lat – mówi nam jeden z lokatorów proszący o anonimowość w obawie przed reakcją kobiety.
W styczniu komisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji, zapewniał nas, że sprawą tą zajmie się dzielnicowy. – Ze mną żaden dzielnicowy nie rozmawiał, nie słyszałem także od sąsiadów, żeby tu był. Być może odwiedził tę kobietę, ale efekt jest taki, że jej stan pogorszył się i jest jeszcze gorzej niż było – mówi pan Olgierd (imię zmienione na prośbę Czytelnika).
Oficer prasowy rzeszowskiej policji twierdził również, że policjanci interweniowali u kobiety zaledwie 5 razy. Nikt też nigdy policjantom nie zgłaszał jej agresywnego zachowania. – Bzdura. Telefonów z prośbą o interwencję było z pewnością więcej, ale zwykle wygląda to tak, że ona widzi patrol z okna, momentalnie się uspokaja i jak pukają do niej, to jest cisza i spokój, a ona nie otwiera drzwi. Więc policjanci stoją na klatce kilka minut i odjeżdżają. A oficjalnie ludzie boją się zgłaszać policjantom tego co robi ta pani i to nie powinno nikogo dziwić – dodaje lokator.
Czy sąd zajmie się kobietą?
Kobieta ma odcięty gaz w swoim mieszkaniu, ale mieszkańcy bloku obawiają się, że może mieć jakąś butlę gazową i któregoś dnia wysadzi blok w powietrze albo spowoduje pożar budynku. – Jeśli ona powtarza, że skończymy na cmentarzu i chodzi po klatce w nocy, nie włączając światła z nożem, to obawiam się, że któregoś dnia może dojść do ogromnej tragedii – mówi lokator.
Jeden z naszych Czytelników na forum napisał: „Ta kobieta naprawdę jest bardzo niebezpieczna i nieprzewidywalna. Policja czy MOPS będą się mocno tłumaczyć, jak stanie się komuś krzywda. Przymusowe leczenie nic tutaj nie daje, bo załatwia temat na parę miesięcy i sytuacja powraca. Wniosek o ubezwłasnowolnienie powinien być rozpatrzony w trybie pilnym, ale wiemy, jak działają sądy. Czy w ogóle któraś ze służb go złożyła? Jak stanie się tragedia, wszyscy dostaną przyspieszenia, ale to będzie troszkę za późno”.
Okazuje się, że zostały już podjęte kroki mające na celu przywrócenie spokoju w bloku. – Dokładnie 19 stycznia Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Rzeszowie złożył wniosek do naszego sądu o umieszczenie kobiety w Domu Pomocy Społecznej – tłumaczy Alicja Kuroń, sędzia z Sądu Rejonowego w Rzeszowie. – Bardzo szybko wyznaczony został termin pierwszej rozprawy, bo już na 25 lutego. Jednak o szczegółach tej sprawy nie mogę nic więcej na razie powiedzieć – dodaje.
Do sprawy powrócimy.
Grzegorz Anton



10 Responses to "Wysadzi blok w powietrze, a może zaatakuje kogoś nożem?"