
RZESZÓW, PODKARPACIE. W ostatnim tygodniu stycznia na grypę sezonową zachorowało ponad 1600 osób, w tym blisko 800 dzieci.
Na grypę zachorowało (od 1 października do 31 stycznia) prawie 18 tys. osób, w tym ponad 9 tys. dzieci, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku 11 707 osób, w tym 5119 dzieci. Specjaliści szacują, że zachorowań na grypę będzie jeszcze przybywać, bo szczyt zachorowań przypada właśnie na przełom stycznia i lutego.
Grypy, w przeciwieństwie do przeziębienia, również wywołanego wirusami, nie należy lekceważyć. Jej objawy trudno przegapić przede wszystkim dlatego, że samopoczucie pogarsza nam się z godziny na godzinę. Choroba właściwie zwala nas z nóg. Czujemy się bardzo osłabieni, nagle dopada nas wysoka gorączka 39 st. C, nawet 41 st. C, boli nas głowa, mięśnie i stawy, dopada suchy, napadowy kaszel, katar z towarzyszącymi krwawieniami z nosa, możemy mieć dreszcze.
Nie ma 100-proc. skutecznych metod leczenia chorób wywoływanych wirusami. Chorobę najlepiej „przeleżeć”, zażywając specyfiki łagodzące jej objawy, gorączkę, bóle. Pewne jest, że nie powinno się ich leczyć antybiotykami. Niestety, wirusy torują drogę bakteriom, a gdy dojdzie do zmian bakteryjnych, konieczne jest już leczenie antybiotykami, a więc wizyta u lekarza.
Wśród powikłań grypy można wymienić: zapalenie płuc i oskrzeli, ucha środkowego, zatok obocznych nosa, mięśnia sercowego i osierdzia (szczególnie niebezpieczne u osób po 65. roku życia), mięśni (najczęściej występuje u dzieci), mózgu i opon mózgowo rdzeniowych.
Anna Moraniec



One Response to "Grypa może doprowadzić do powikłań"