
W Europie jest kilka słynnych klubów, które uchodzą za żydowskie, z uwagi na założycieli, bliskość żydowskiej dzielnicy czy kibiców, którzy takowej drużynie kibicują.
W Monachium tamtejszy Bayern przed wojną stał się obiektem drwin jako klub żydowski, dodatkowo tępiony jeszcze przez nazistów. AS Roma uchodzi również za klub o podobnych korzeniach, dzięki czemu rzymska konkurencja z Lazio potrafi wywiesić transparenty: „drużyna czarnuchów, trybuny Żydów” czy „Waszą ojczyzną Auschwitz, waszymi domami piece”, a na Facebooku rozpętać akcję hasłami „Nie dla Żydów w naszych barwach”.
W Budapeszcie mamy bogatą w pieniądze i sukcesy MTK Hungárie. Logicznie rozumując, powinny walić tłumy fanów na stadion przy Salgótarjáni útca. Lecz kibiców jest niewiele więcej niż mostów w Budapeszcie. W znakomitej pracy Franklina Foera „Jak futbol wyjaśnia świat, czyli nieprawdopodobna teoria globalizacji” pojawia się wyjaśnienie: „dla nich nosić koszulkę – to jakby nosić jarmułkę”. Autor przytacza również, co się dzieje na derbach w Budapeszcie. Np. kibice Ferencvarosu wywieszają transparenty „pociągi odjeżdżają… do Auschwitz”, nie brakuje również haseł: brudni Żydzi, komory gazowe, mydło, kości oraz syczenia naśladujące cyklon B.
Miesięcznik „To my kibice plus” opisał sytuację, w której klub Ujpest za antysemickie wyzwiska został ukarany (w przeliczeniu na nasze) niebagatelną sumką 85 tys. złotych. Kiedy z kolei grał Kispest, zakomunikowano: „Jeśli w trakcie meczu pojawią się wiadome okrzyki mecz się zakończy”. Bluzgano więc w przerwie.
Żydowskie koguty
W Londynie za „Judasza do bicia” robi Tottenham Hotspur, którego stadion White Hart Lane leży w okolicach zamieszkałych przez Żydów. A wśród nich, podobnie jak wśród kibiców MTK, można znaleźć jak najprawdziwszych, autentycznych Żydów.
Wspomniany już Foer również opisał te wypadki, skupiając się na Tottenhamie i ich adwersarzach z Chelsea: „Hitler znów popędził ich do gazu/nie możemy ich powstrzymać/ Żydków z Totenhamu”. Inna przyśpiewka wzywała: „Żyda, Żyda, wrzuć do gazu, włącz piekarnik, piecz od razu”.
Manchester City też dał upust odnosząc się do różnic w anatomii:
„Okrążymy Totenham z pałami na wierzchu,
Okrążymy Totenham z pałami na wierzchu,
Śpiewając: mam napleta, mam napleta, mam napleta, a ty nie.
Mamy naplety, mamy naplety, a wy nie”.
A co na to obrażani kibice? Zaczęli rozpowszechniać koszulki z napisem Żydek4ever, a chuligani nazwali się Armią Żydków – „The Yid Army”. Aryjski pełną gębą piłkarz (błękitne oczy, jasne włosy) Jürgen Klinsmann, słyszał pod swoim adresem: „Jürgen był Niemcem, ale teraz jest Żydem”.
Czasem musiano stawiać dzielnie bój, jak w 1974 podczas finału Pucharu UEFA z Feyenoordem: „Mecz na White Hart Lane zakończył się ogromną bójką ze słynącymi z faszystowskich skłonności kibicami Feyenoordu (wówczas do obiegu weszło określenie kibiców Feyenoordu: „Rotterdam Gestapo”)”.
Na stronach internetowych fanów Tottenhamu „Spursomania” opisane są jeszcze inne przypadki, jak radzono sobie z atakami:
„Czasem agresja fanów drużyn przeciwnych była katalizowana przez humor – pewnego razu kibice Manchester City ściągnęli spodnie, unaoczniając fanom Spurs swoją „nieżydowskość”. Odpowiedzią tych spośród Kogutów, którzy faktycznie byli Żydami było… ściągnięcie spodni i potwierdzenie tego faktu zdumionym kibicom The Citizens. Reakcją był śmiech i zaprzestanie antysemickich insynuacji przez fanów City. Jeden z kibiców wspomina inną znamienną sytuację: w czasie któregoś ze spotkań wyjazdowych członkowie bojówki kibicowskiej Spurs mieli na czubku głowy zamocowane maseczki lekarskie, imitujące mycki”.
I jakie przyniosło to rezultaty: „Polityka kibiców Spurs przyniosła długofalowy efekt. Wprawdzie początkowo dumne przypisanie sobie roli >Żydów< angielskiej piłki wywołało wśród kibiców rywali wściekłość, jednak z czasem zamieniła się ona w znudzenie, a wreszcie w zaakceptowanie faktu, że Koguty >są żydowskie i są z tego dumne<”.
Niestety, taka prożydowska polityka nie wszystkim się musi podobać. Władze klubu poprosiły swych kibiców, aby nie zabierać ze sobą flag z gwiazdą Dawida. Pojawił się nawet komunikat: „policja poinformowała, że flagi z Gwiazdą Dawida nie są dozwolone i mogą zostać skonfiskowane”.
Muzułmanin Żydem
Został nam jeszcze Amsterdam. Myślimy tu o Ajaksie, którego fani nie odcinają się od swoich korzeni, są z tego dumni, o czym świadczy niezliczona liczba flag Izraela wywieszanych podczas spotkań. Włodarze zarządzający klubem postanowili z tym skończyć, ponieważ mieli dość antysemickich incydentów ze strony przeciwników. Postanowiono popracować nad zmianą wizerunku i zaapelowały o nieposługiwanie się symboliką Izraela. Po prostu ugięły się przed osobnikami, którzy wykrzykiwali „Jude raus” czy „Hamas, Hamas”!
Główne boje między sobą toczą chuligani Ajaksu Amsterdam i Feyenordu Rotterdam. Walki bardzo niebezpieczne, bo zdarzało się, że ginął kibic, a sceny z „ustawek” przypominały plan kręcenia filmu „Braveheart”. Jedno z niecodziennych zdarzeń opisał Dawid Warszawski na łamach „Gazety Wyborczej” w felietonie „Mowa kiboli”. W Rotterdamie odbyła się demonstracja kibiców Feyenordu, gdzie nie zostawiono suchej nitki na burmistrzu, który miał stać za decyzją o zakazach stadionowych. Oczywiście włodarza miasta zwyzywano od parszywych Żydów i pozdrowiono tradycyjnym „do gazu z nim!”. Jest tylko pewien kłopot. Burmistrz jest co prawda kibicem Ajaksu, znaczy się w mniemaniu kibiców, kibicowskim Żydem, ale jest też co pewnie ważniejsze, muzułmaninem. I to praktykującym! Daje to felietoniście „Gazety” pretekst do konkluzji: „określenie >żyd< może być użyte wobec każdego wroga, niezależnie czy jest żydem, czy Żydem, czy też żadnym z wymienionych”.
Jest jeszcze jeden paradoks. Na portalukibica.pl czytamy: „Przed meczem o Puchar Holandii na forach internetowych Ajaksu pojawiły się zapowiedzi ponownego zrównania z ziemią Rotterdamu. Ponownego, bo groźbom towarzyszą zdjęcia niemieckich nalotów bombowych z 1940 roku”.
Polskie piekiełko
W Grodzie Kraka, gdzie w księgarniach i antykwariatach dział „Judaica” aż ugina się od książek, mniej więcej połowę miasta (lepszą/gorszą – niepotrzebne skreślić) określa się mianem Żydów. Największe kontrowersje wzbudził filmik, gdzie po skończonych derbach Krakowa piłkarze Wisły wraz ze swoimi kibicami, weszli w kooperatywę zawodząc: „Zawsze nad wami… pie….i Żydami”. Plus skandowanie „do pieca”. A co z tym robią kibice Cracovii? Podobnie jak w przypadku Tottenhamu i Ajaksu, swą chuligańską bojówkę nazwali „Jude Gang”, na szalikach i flagach pojawiają się symbole z Gwiazdą Dawida z odpowiednimi napisami, jak choćby „Naród Wybrany Cracovia Pany”.
W Łodzi, mieście Ziemi Obiecanej, współtworzonej przez Żydów, można by było się przenieść w czasie, widząc co krok Gwiazdy Dawida na ścianach, gdyby tylko nie dyndały na szubienicach, albo nie były w nie wpisane nazwy łódzkich klubów…
Rok w rok trwa akcja zamalowywania antysemickich napisów w ramach akcji Kolorowa Tolerancja. Coś w stylu akcji sprzątania świata, i tak jak przy uprzątaniu globu śmieci nigdy nie zabraknie, tak sprzedawcy farb i pędzli długo jeszcze będą mieli niezły utarg. Po Internecie hulają sobie w najlepsze filmiki z chasydzkich uroczystości, a w ramach podkładu lecą stadionowe pieśni, obrażając tym samym uczucia religijne ortodoksyjnych Żydów.
W Rajsze, mieście zwanym onegdaj Mojżeszowem lub Polską Jerozolimą, na meczach również dochodziło do gorszących zjawisk. Zwłaszcza na derbach w ostatnich latach pojawiały się antysemickie sektorówki, flagi i transparenty. Ale jest nadzieja na poprawę. Przez wiele lat, jak ktoś przybył na derby z Rzeszowa z zewnątrz, mógł mieć nieodparte wrażenie, że wszyscy w Rzeszowie są Żydami. Na ostatnim spotkaniu derbowym, podczas trwania meczu nie było okrzyków „jude” (zdarzyło się jeszcze przed meczem i w Internecie). Jest postęp, prawdopodobnie w trosce o poprawę wizerunku klubów, osoby odpowiedzialne za doping poszły po rozum do głowy.
Czy kibice przenieśliby swoją agresję gdyby im oczom ujawnił się prawdziwy Żyd? Do Leżajska Żydzi z całego świata zjeżdżają na grób cadyka Elimelecha. W tym mieście działają przecież fanatycy piłkarscy, i jeszcze nie doszło do przemocy fizycznej (pojawiła się gorsząca przemoc słowna, na elewacjach budynków). Dotychczas zdarzył się jeden incydent z użyciem siły. Znany antysyjonista Moshe Aryeh Friedman, ortodoksyjny Żyd z Austrii, został pobity przez grupę Izraelczyków. Za swoje poglądy.
*Autor jest socjologiem, adiunktem na Wydziale Zarządzania Politechniki Rzeszowskiej.
Krzysztof Prendecki



One Response to "Żydzi i antysemityzm stadionowy cz. II"