
RZESZÓW. „Pracownicy zbiorowo podchodzili do okien i z przerażeniem patrzyli, jak na zewnątrz działają sekcje straży i policji”.
Stresujące chwile musieli przeżyć pracownicy rzeszowskiego Urzędu Kontroli Skarbowej. W dniach 3 i 5 lutego dla XIV-piętrowego budynku, w którym pracują (przy ul. Geodetów 1) ogłoszony został alarm bombowy, ale dyrektor polecił im pozostanie na stanowiskach pracy. I chociaż alarm okazał się fałszywy, warto postawić pytanie, czy taka decyzja była rozsądna?
Według naszych informacji, decyzję o opuszczeniu przez personel budynku bardzo szybko podjęli: zajmujący od XI do XIV piętra dyrektor Izby Skarbowej, od V do VI piętra naczelnik Podkarpackiego Urzędu Skarbowego. Budynek opuścili również pracownicy banku znajdującego się na parterze oraz pracownicy biura rachunkowego z III piętra.
W budynku, na VII, VII i IX piętrze, pozostali tylko pracownicy UKS-u, co potwierdziła nam rzeszowska policja. – To nie my decydowaliśmy o ewakuacji, tylko szefowie mieszczących się tam instytucji – zaznacza Anna Klee z Wydziału Komunikacji Społecznej Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. – W tym przypadku, administrator budynku zwołał spotkanie i poinformował o zaistniałej sytuacji, i to szefowie poszczególnych firm i instytucji decydowali o tym, czy pracownicy opuszczą pomieszczenia – dodaje.
Dlaczego zatem dyrektor UKS-u podjął decyzję o pozostaniu w budynku? Z odpowiedzi, jaką uzyskaliśmy od rzeczniczki prasowej Teresy Piechowicz dowiadujemy się, że UKS otrzymał dwa e-maile o treści: „O 12.20 jeb**e trucizna i pozabija wszystkich” (3 lutego) oraz „12.07 Jeb**e, gazy i bakterie, uciekajcie!” (5 lutego). Na ich podstawie dyrektor Cezary Koba postanowił powiadomić służby ratunkowe i organy ścigania, a także zapoznać się z opinią pracowników ochrony budynku, zapisami monitoringu, a także z uwagami swoich pracowników.
– Ostateczną decyzję o pozostaniu pracowników w budynku w ww. dniach i godzinach dyrektor Urzędu podjął po analizie wszystkich sygnałów, jakie otrzymał, a w szczególności otrzymanej za pośrednictwem Departamentu Bezpieczeństwa i Ochrony Informacji Finansowej Ministerstwa Finansów rekomendacji Centralnego Biura Śledczego Policji: Nie ewakuować – wyjaśnia Teresa Piechowicz.
W przesłanej z UKS-u odpowiedzi, czytamy również, iż „żaden z pracowników tut. Urzędu nie zgłosił Dyrektorowi zwiększonego poziomu stresu bezpośrednio związanego z tą sytuacją”. Jednak zdaniem naszego informatora „pracownicy zbiorowo podchodzili do okien i z przerażeniem patrzyli, jak na zewnątrz działają sekcje straży i policji”. – Przestały pracować serwery i sieć wewnętrzna UKS, a w czasie ogłoszenia zagrożenia bombowego w budynku, w którym schody ewakuacyjne sięgają w dół tylko do IV piętra, wyłączono zasilanie i windy stanęły w bezruchu – dodaje.
Jak decyzję dyrektora UKS-u o nieewakuowaniu swojego personelu oceniają służby? Ani policja, ani straż pożarna nie chce jej komentować. – Nie mnie to oceniać – odpowiada st. kpt. Grzegorz Wójcicki, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. – My wdrożyliśmy standardowe w takich sytuacjach procedury. Budynek został sprawdzony przez policjantów – tłumaczy Anna Klee z Komendy Wojewódzkiej Policji.
Super Nowości próbowały również porozmawiać z zarządcą budynku, ale mimo osobistej wizyty i pozostawienia numeru telefonu, nikt do nas nie oddzwonił.
Arkadiusz Rogowski



13 Responses to "UKS pracował pomimo alarmu bombowego"