Maleńki krok do przodu

Czy w Wisłoce Dębica, klubie istniejącym od 1908 roku, trzeba będzie gasić światło? Oby nie. Fot. Wit Hadło
Czy w Wisłoce Dębica, klubie istniejącym od 1908 roku, trzeba będzie gasić światło? Oby nie. Fot. Wit Hadło

PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Wisłoce udało się wybrać Radę Klubu, ale najtrudniejszy sprawdzian przed nią.

Zadłużona na blisko 150 tysięcy zł Wisłoka zrobiła maleńki krok ku poprawie dramatycznej sytuacji. Powołana do życia Rada Klubu ma pomóc w uchwaleniu statutu i wyborze nowych władz. Sęk w tym, że kandydatów nie ma.

– Jak w klubie były pieniądze, to ludzie zabiegali o stołki. Teraz się pochowali. Sytuacja jest dramatyczna, Wisłoka może zniknąć z mapy – alarmuje Piotr Chęciek, jeden z siedmiu członków Rady Klubu. Pozostali to: Marek Raś, Kacper Bieszczad, Michał Dul, Witold Brniak, Roman Roztoczyński i Jan Skowroński. W większości sympatycy, dla których 107-letni klub to więcej niż zdobyte punkty, puchary i medale. – Ludzie Wisłoki tworzyli kawał historii, nie tylko Dębicy i okolic. Walczyli o niepodległość, ginęli za ojczyznę. Nasi sportowcy rozsławiali ją na igrzyskach olimpijskich – wylicza Chęciek. Patos pojawia się tylko na początku, bo nasz rozmówca twardo stąpa po ziemi. – Sięgnęliśmy dna i niezwykle trudno będzie się z niego wygrzebać. Ale próbować trzeba, choć czas nie jest naszym sprzymierzeńcem – przyznaje.

Bez planu para pójdzie w gwizdek, a starania będą przypominać reanimowanie trupa. Dlatego tak ważne jest, by 26 lutego, na walnym zebraniu sprawozdawczo-wyborczym, członkowie klubu zaakceptowali nowy statut. Krok następny to wybór kilkuosobowego zarządu. Idealnie byłoby, gdyby składał się z osób o nieskalanej reputacji, emocjonalnie zaangażowanych w sprawę. Tymczasem Wisłoka nie ma nawet kandydata na prezesa. – I tu zaczynają się schody. Jeśli zabraknie chętnych do ratowania klubu, ten wózek nie ruszy z miejsca – obawia się Piotr Chęciek. – Na razie sytuacja wygląda tak, że Wisłoce starają się pomóc wyłącznie sympatycy i kibice. Miasto? Nie umiem powiedzieć, czy w nowym budżecie znalazły się pieniądze dla Wisłoki, a jeśli tak, to jak duże są to wartości – dodaje. Portal podkarpacielive.pl podał, że w ubiegłym roku biało-zieloni otrzymali z ratusza 60 tysięcy zł. Dziś taka suma może nie wystarczyć.

Z niepokojem przygląda się temu trener III-ligowych piłkarzy Krzysztof Podlasek. – Dobrze byłoby porozmawiać z chłopakami o umowach, mamy kilku zawodników na testach. Liga za pasem, a ja niczego nie mogę im obiecać. Boję się, że zabraknie czasu – kwituje.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.