
SIATKÓWKA. PLUS LIGA. Po pucharowych emocjach resoviacy wracają do ligowej rywalizacji. W sobotę czeka ich pojedynek w Częstochowie.
Wicemistrzowie Polski prosto z Friedrichshafen, gdzie w środę rozgrywali mecz Ligi Mistrzów, udali się do Częstochowy na pojedynek z AZS-em. – Przy tej częstotliwości pojedynków, które rozgrywamy w tym sezonie, trzeba się koncentrować z meczu na mecz – mówi Jochen Schops, którego zespół w I rundzie pokonał „akademików” 3-0.
Asseco Resovia w środowym pojedynku w Friedrichshafen zagrała bardzo nierówno, ale najważniejsze, że wygrała i wypracowała sobie solidną zaliczkę przed rewanżem. Po starciu pełnym wzlotów i upadków ekipa trenera Kowala przegrywała już 1-2 w setach. Szczególnie na początku spotkania widać było, że resoviacy mają duże problemy z odbiorem zagrywki. Być może wynikały one z nietypowego oświetlenia w hali VfB, na które narzekali po treningach w Niemczech. Najwięcej punktów dla Resovii wywalczył Jochen Schöps, który miał sporo powodów, by zagrać na sto procent, bo mecz oglądali jego rodzice i dziewczyna. W środę Niemiec spisywał się przyzwoicie, jednak, co trochę zaskakujące, wcale nie gorzej od niego prezentował się atakujący rywali – Adrian Gontariu, były gracz AZS Politechniki i właśnie Resovii. W rzeszowskim zespole był tylko rezerwowym, więc w starciu z polską drużyną miał coś do udowodnienia.
Energii i pomysłów starczyło gospodarzom na trzy sety i początek piątej partii, w której prowadzili już 8:5, by po chwili remisować 10:10. Spotkanie zakończył punktowy blok, w którym brał udział Schöps. Te dwa zdobyte punkty oznaczają, że w rewanżu wicemistrzowie Polski będą mieli przewagę, bowiem zwycięstwo – obojętnie w jakim stosunku – gwarantuje im awans.
Atutem szeroki skład
Resoviacy prosto z Niemiec obrali kurs na Częstochowę, gdzie w sobotę niemal z marszu zmierzą się z AZS-em. – Jesteśmy teraz na takim etapie rozgrywek, że każdy kolejny mecz jest dla nas bardzo ważny – mówi serbski przyjmujący Marko Ivović i dodaje. – W Czestochowie, mimo że rywale są nisko w tabeli, też spodziewamy się ciężkiego pojedynku. Przed nami trudny kalendarz meczów, które gramy co trzy dni, ale, ale musimy zrobić wszystko, żeby powalczyć o pierwsze miejsce w tabeli na koniec rundy zasadniczej.
Przy takim natężeniu gier i podróży, atutem ekipy z Rzeszowa powinien być szeroki skład. – Od początku sezonu wiedzieliśmy, że mamy więcej niż 12 zawodników gotowych do gry i każdy w naszym zespole może pomóc w danym momencie – mówi Jochen Schops. – Mam nadzieję, że będziemy kontynuowali zespołową grę, wzajemnie się wspierali i pokazywali na boisku tego ducha zespołu, bo przed nami trudne mecze, w których na pewno nie zabraknie trudnych momentów. Będziemy potrzebowali wsparcia ze strony wszystkich graczy, dlatego ważne jest, żeby każdy z nas czuł pewność siebie i był gotowy pomóc nam, kiedy zajdzie taka potrzeba – kończy Niemiec.
Rafał Myśliwiec


