Izotop powie prawdę o nerkach

Mała Sandra, tuląc do siebie pluszaka, spokojnie poddała się badaniu gammakamerą. Fot. Wit Hadło
Mała Sandra, tuląc do siebie pluszaka, spokojnie poddała się badaniu gammakamerą. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Dzięki zaangażowaniu personelu z Pracowni Nuklearnej przy Wojewódzkim Zespole Specjalistycznym dzieci z regionu nie muszą jeździć na badanie nerek do Krakowa lub Warszawy.

– Tygodniowo badamy układ moczowy 15 – 20 dzieciom. Wśród nich są nawet 5-dniowe maleństwa zdiagnozowane jeszcze w łonie matki. To jedyna tego typu placówka na Podkarpaciu. Wcześniej dzieci musiały być wożone do innych województw, najczęściej do Krakowa, co oprócz utrudnień transportowych wiązało się z niebezpieczeństwem infekcji, bo dzieci jadąc kilkaset kilometrów (samochodem czy autobusem) na badanie musiały mieć zrobione wkłucie (wenflon) – mówi Agata Dudzic, fizyk medyczny z pracowni.

Zadowolenie z możliwości zrobienia badań scyntygraficznych w Rzeszowie wyrażają państwo Ogorzałkowie ze Strzyżowa, którzy na diagnostykę gammakamerą przyjechali z 5-letnią Sandrą. – Córeczka ma kłopoty z nerkami, USG nic nie wykazało, dlatego musimy szukać dalej, to badanie powinno zobrazować, co im dolega – mówi Małgorzata Ogorzałek.

– To, że robimy te badania w Rzeszowie jest zasługą całego zespołu naszej pracowni, bo nie sprzęt, ale czynnik ludzki jest najważniejszy – podkreśla Mirosław Sosna, dyrektor WZS w Rzeszowie.

W obiektywie kamery
Scyntygrafia ocenia wielkość, kształt i położenie konkretnego narządu. Ale nie tylko – można też przekonać się, czy dobrze on funkcjonuje. Jest to badanie izotopowe – znaczy to tyle, że na wstępie pacjentowi podaje się dożylnie lub doustnie niewielką dawkę izotopów promieniotwórczych (tzw. radioznaczników). Dawkę ustala lekarz, biorąc pod uwagę m.in. wagę chorego. Radioizotopy używane w badaniach scyntygraficznych emitują promieniowanie gamma. Pochłonięta przez pacjenta dawka jest bezpieczna dla zdrowia. Poza tym izotopy stosowane w diagnostyce radioizotopowej rozpadają się w niedługim czasie i są wydalane z organizmu. Gammakamerą można zbadać dokładnie nie tylko nerki, ale serce, kości, płuca, wątrobę, a nawet mózg.

Niektóre badania wykonuje się zaraz po podaniu radioznacznika. Czasami trzeba jednak poczekać, aby oceniany narząd zdążył go wchłonąć (tak było w przypadku Sandry). Następnie pacjent musi się znaleźć przed specjalnym urządzeniem zwanym gammakamerą. Scyntygrafię wykonuje się w różnych pozycjach, zwykle na leżąco, czasem stojąc lub siedząc. Do badania izotopowego nie trzeba się rozbierać, jednak pamiętać należy o pozbyciu się metalowych przedmiotów, np. monet z kieszeni, paska z klamrą czy ozdobnego wisiorka z szyi.

Zdarza się tak, że badaniu poddaje się całe ciało chorego. Pacjent kładzie się wtedy na specjalnym, ruchomym łóżku. Powoli przesuwa się ono do przodu, tak by badany od stóp do głowy został „sfilmowany” gammakamerą. Jej „obiektyw”, przypominający wyglądem biały blat o boku długości kilkudziesięciu centymetrów, przesuwa się tuż nad pacjentem. Specjalne, umieszczone na statywie w kształcie dużego koła czujniki mogą obracać się wokół chorego lub stać w miejscu. Dzięki temu gammakamera widzi pacjenta z różnych stron i może tworzyć trójwymiarowe obrazy badanego narządu lub całego organizmu.

W rzeszowskiej Pracowni Nuklearnej rocznie wykonuje się 3 tys. badań różnych narządów.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.