Sanoczanin bije rekordy

- W tym sezonie prawie wszystko poświęciłem łyżwiarstwu. Między innymi zostawiłem studia - tłumaczy Piotr Michalski. Panczenista Górnika Sanok w ostatnim okresie poczynił ogromny postęp. Chwalił go sam Jeremy Wotherspoon, wicemistrz olimpijski i jeden z najwybitniejszych sprinterów. Fot. Paweł Bialic
– W tym sezonie prawie wszystko poświęciłem łyżwiarstwu. Między innymi zostawiłem studia – tłumaczy Piotr Michalski. Panczenista Górnika Sanok w ostatnim okresie poczynił ogromny postęp. Chwalił go sam Jeremy Wotherspoon, wicemistrz olimpijski i jeden z najwybitniejszych sprinterów. Fot. Paweł Bialic

ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Piotr Michalski przerwał studia, potrenował z najszybszym łyżwiarzem świata i został objawieniem sezonu.

– Co bieg, to rekord życiowy. Idzie lepiej, niż się spodziewałem – komentuje debiutancki sezon w seniorach Piotr Michalski. Panczenista Górnika Sanok od środy przygotowuje się do sprinterskich mistrzostw świata w Astanie.

Zbigniew Bródka, Jan Szymański? Nie. W ostatnich tygodniach najgłośniej jest o tych, którzy specjalizują się na krótkich dystansach. Bo w reprezentacji Polski to Artur Waś i Piotr Michalski znajdują się obecnie w najwyższej formie.

Walizka nie wytrzymała
Zawodnik Górnika Sanok odpowiada na nasze pytania, pakując walizki. Kilka godzin później obierze kurs na Warszawę, gdzie razem z Arturem Nogalem (byłym mistrzem świata juniorów) zacznie przygotowania do kolejnego prestiżowego startu – sprinterskich MŚ w Astanie, stolicy Kazachstanu.

– Przyjemnie bić rekordy, ale te ciągłe wyjazdy i stres jednak dają się we znaki, tym bardziej że dla mnie to nowa sytuacja. Przyjechałem do domu, żeby odpocząć, oderwać się od łyżwiarstwa, choćby było to tylko kilkadziesiąt godzin. Co ciekawe, tego całego zamieszania nie wytrzymują… walizki. Jedna już się rozwaliła – śmieje się Piotr, który kilka dni temu zajął 16. miejsce w swoim debiucie w mistrzostwach świata. W wyścigu na 1000 m 20-letni sanoczanin poprawił „życiówkę” o prawie 3 sekundy. Na torze w Heerenveen stracił zaledwie 0,15 sekundy do Zbigniewa Bródki. – To nie wszystko. Na 500 metrów Piotr poprawił się o sekundę. Chyba nikt się nie spodziewał, że zrobi tak wielki postęp – kiwa głową z uznaniem trener kadry, Wiesław Kmiecik.

Pod okiem legendy
Michalskiego pochwały cieszą i mobilizują do jeszcze większego wysiłku. – Wykonałem kilkaset procent normy, ale twardo stąpam po ziemi – zapewnia. Wątkiem, który porusza wyobraźnię jest współpraca sanoczanina i Nogala ze słynnym Jeremym Wotherspoonem w akademii łyżwiarskiej w Inzell. – Spędziliśmy tam tydzień, na pomysł wpadł Artur Waś. Naszą współpracę udało się przedłużyć na okres zgrupowania w Berlinie – tłumaczy Michalski, zafascynowany legendą panczenów. – Trening pod okiem Jeremiego to był najlepszy okres w mojej karierze. Pierwsze dni pracy z wciąż najszybszym łyżwiarzem na Ziemi były trochę stresujące, obawiałem się, jak zostanę odebrany. Jednak Kanadyjczyk okazał się świetnym facetem. Wymagającym, ale ciepłym i szalenie wesołym. Podczas zajęć ciągle żartowaliśmy, atmosfera była niesamowita – opowiada.

Olimpiada? Czemu nie!
W polskich mediach od razu pojawiły się spekulacje, jakoby nasz najlepszy obecnie zawodnik młodego pokolenia dołączył do Wasia i pobierał nauki w słynnej niemieckiej akademii. – Nie ma takiej opcji – dementuje Michalski. – W tym sezonie prawie wszystko poświęciłem łyżwiarstwu. Między innymi zostawiłem studia, które i tak miały harmonogram ułożony pod sportowców, ale pochłaniały za dużo czasu, nerwów i pieniędzy. Pobyt w Inzell wymusiłby na mnie prawie całkowite przeniesienie swojego życia za granicę, a tego chciałbym uniknąć.

Mistrzostwa świata w wieloboju sprinterskim rozpoczną się 28 lutego i potrwają do 1 marca. Michalski wystartuje na 500 i 1000 metrów. – Lokalizacja imprezy powoduje, że w pierwszej kolejności trzeba się zaaklimatyzować i przyzwyczaić do zmiany czasu (pięć godzin do przodu w porównaniu z Warszawą – red.) – informuje sanoczanin. O tym, jak wielkie nadzieje budzi, świadczy m.in. reakcja reportera Polsatu Sport, który pytał go ostatnio o… igrzyska olimpijskie w Korei Południowej. Michalski szeroko się uśmiechnął. – Jak tak dalej będzie szło, to realna jest nawet pierwsza dziesiątka!

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.