Janusz G., podejrzany o zabójstwo pielęgniarki, wyszedł na wolność?

To na widocznym na zdjęciu złomowisku miały zostać ukryte zwłoki pielęgniarki. Sęk w tym, że teren jest na tyle duży i trudny w poszukiwaniach, że przez ponad 6 miesięcy nie udało się odnaleźć ciała. Fot. Jakub Hap
To na widocznym na zdjęciu złomowisku miały zostać ukryte zwłoki pielęgniarki. Sęk w tym, że teren jest na tyle duży i trudny w poszukiwaniach, że przez ponad 6 miesięcy nie udało się odnaleźć ciała. Fot. Jakub Hap

JASŁO. Kilkukrotne przeszukiwania złomowiska nic nie dały. Ciała Haliny Gorczycy nie znaleziono, ale policjanci są niemal pewni, że to tam zostały ukryte zwłoki.

Wśród mieszkańców Jasła pojawiły się głosy, że Janusz G., którego miejscowa prokuratura oskarża o zabójstwo byłej żony Haliny Gorczycy, wyszedł z aresztu i cieszy się wolnością. Postanowiliśmy sprawdzić, czy to prawda i co dalej ze śledztwem.

– Mężczyzna przebywa w areszcie tymczasowym i nikt go nie wypuścił. W areszcie ma przebywać do 6 marca, ale złożyliśmy już wniosek do sądu o przedłużenie tego aresztu o kolejne trzy miesiące – wyjaśnia Jan Dziuban, szef jasielskiej prokuratury.

A wszystko dlatego, że w ciągu najbliższych 14 dni prokuratorzy nie są w stanie sporządzić aktu oskarżenia. Dlaczego? – Nie mamy jeszcze zgody sądu na obserwacje psychiatryczną mężczyzny, więc na razie nic nie poruszyło się w śledztwie. Oskarżony nadal do niczego się nie przyznaje, w dalszym ciągu nie znaleźliśmy także ciała. Poszukiwania prowadzone są przez policjantów operacyjnych – dodaje prokurator.

Miejsce pełne zakamarków i schowków
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy w kręgach policyjnych, wiele wskazuje na to, że ciało mogło zostać ukryte na złomowisku należącym do Janusza G. Złomowisko to było wielokrotnie przeszukiwane także za pomocą georadaru. Dlaczego więc, skoro policjanci uważają, że to tam zostały ukryte zwłoki, nic nie znaleźli?

– W miejscu złomowiska był kiedyś magazyn zbożowy, po którym pozostały do dnia dzisiejszego silosy. To miejsce jest pełne różnych zakamarków, schowków. Niezwykle trudno coś tam znaleźć. Jak dobrze ukrył ciało, to mogą jej nigdy nie znaleźć – mówi nasz informator.

Czy oskarżony miał wspólnika?
Być może w ukryciu zwłok ktoś pomagał oskarżonemu. – Ja i wiele innych osób, które mieszkają obok złomowiska, złego słowa o nim nie powiemy. Był uczynny, potrafił pomagać ludziom, ale otaczał się różnymi osobami – mówi jedna z osób, które znają Janusza G.

Oficjalnie nikogo na złomowisku nie zatrudniał, wiadomo było jednak, że pomagają mu różni mężczyźni. – To były zwykle jakieś pijaki, które za flaszkę wódki zrobiłyby wiele i to w nich bym upatrywał pomocników – dodaje mieszkaniec ul. Floriańskiej, przy której znajduje się złomowisko.

Co wiadomo z dotychczasowych ustaleń śledczych? Pani Halina prawdopodobnie została zamordowana między godziną 21.30 a 22 5 sierpnia 2014 roku. Z domu nie zginęły telefony czy dokumenty. Zginęła za to wycieraczka spod drzwi, którą zabójca prawdopodobnie pościerał ślady krwi. Sprawca nie zrobił tego jednak dokładnie, bo krew znajdowała się na korytarzu, a także w łazience. Część krwi wlała się pod linoleum i te ślady zostały odkryte dopiero 1,5 tygodnia po wykryciu sprawy. Wiadomo także, że ślady krwi znaleziono w samochodzie dostawczym należącym do Janusza G. Tuż po zatrzymaniu na ciele oskarżonego policjanci ujawnili świeże rany, m.in. zadrapania, które mogą świadczyć o tym, że zostały one zadane przez pielęgniarkę. Innych, mocnych dowodów śledczy nie mają, dlatego za kilka miesięcy zapowiada się trudny proces poszlakowy.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.