
ŁAZORY, NISKO. Wiosenna aura spowodowała, że wyjątkowo wcześnie w tym roku płoną trawy. Policjanci szukają teraz podpalacza, który sprowadził nieszczęście na wieś koło Harasiuk.
Policjanci prowadzą postępowanie, ale strażacy nie mają już wątpliwości, że to skutek wypalania trawy. Podpalacz nie zapanował nad ogniem i płomienie ogarnęły zabudowania wsi Łazory. W bardzo szybkim czasie zaczęły się palić budynki – głównie gospodarcze, ale i jeden mieszkalny. Na ratunek wyjechało 18 jednostek straży pożarnej. Spłonęło 7 budynków. Oprócz zabudowań ogień strawił suchą trawę na kilku hektarach nieużytków i trochę lasu. Akcja ratownicza zakończyła się w środę rano.
To największy pożar w powiecie niżańskim od wielu lat. Mogła to być tragedia na dużo większą skalę. Cud, że nikt nie ucierpiał. Bliski nieszczęścia był jeden z mieszkańców, którego sąsiedzi wyprowadzili z domu, gdy ściany już płonęły. Nic mu nie zostało, ale żyje.
Wiatr pomógł podpalaczowi
Płomienie na obrzeżach wsi nad Tanwią pojawiły się we wtorkowe południe. Prawdopodobnie ktoś, może nawet dla zabawy, podpalił suchą trawę na łące między rzeką a wsią. We wtorek wiał silny wiatr. Ogień błyskawicznie przesuwał się w kierunku wsi. Zaczął się palić drewniany budynek gospodarczy. Nim przyjechali pierwsi strażacy, płonęło już kilka budynków. Wszystkie były drewniane i paliły się jak pochodnie, a wiatr przenosił żar na sąsiednie zabudowania. Na ratunek dla płonących zabudowań było za późno, więc strażacy najpierw robili kurtynę odgradzającą pożogę od kolejnych domów. W ten sposób uratowali przynajmniej 4 budynki mieszkalne.
Na pomoc Łazorom wyjechało 10 jednostek zawodowej straży pożarnej z Niska, Stalowej Woli i Biłgoraja (woj. lubelskie). Wsparło ich 8 zastępów ochotniczych. W sumie z ogniem walczyło 70 strażaków. Do gaszenia ściągnięto nawet wielkie cysterny z 25. tys. litrów wody z odległej o 50 km Stalowej Woli. Straty będą ogromne. Najbardziej boli to, że spowodowała je ludzka głupota. Strażacy z płonącymi trawami walczą już od tygodnia. Na północy województwa śniegu nie ma nawet w lasach. Tylko strażacy ze Stalowej Woli w ciągu niecałego tygodnia gasili 7 takich pożarów. W jednym z nich spaliło się 4 ha nieużytków k. Jastkowic. Ze względu na powagę sytuacji, policjanci prowadzą zakrojone na szeroką skalę postępowanie, by złapać podpalacza z Łazorów.
Jerzy Mielniczuk


