Kto może być naszym „Wielkim Bratem”? Każdy!

Telefony komórkowe to niewątpliwa wygoda. Ale taki telefon może być ukrytym podsłuchem, co więcej - może on służyć również do podsłuchiwania jego właściciela! Fot. Archiwum
Telefony komórkowe to niewątpliwa wygoda. Ale taki telefon może być ukrytym podsłuchem, co więcej – może on służyć również do podsłuchiwania jego właściciela! Fot. Archiwum

Możemy być podsłuchiwani i podglądani w zasadzie zawsze i wszędzie.

Kiedy kilkanaście lat temu w Polsce pojawił się reality-show pod nazwą „Big Brother”, okazało się, że cieszy się on ogromną popularnością. Ludzi „kręciło” podglądanie innych 24 godziny na dobę, a uczestnicy programu, choć przecież byli świadomi, że stale są filmowani i nagrywani, z czasem jakby o tym zapominali i zachowywali się naturalnie. Czasy popularności tego reality-show dawno minęły, ale chęć podglądania i podsłuchiwania innych niektórym wcale nie minęła, a rozwój technologii pozwala robić to coraz bardziej dyskretnie. Na tyle dyskretnie, że prawdopodobieństwo zorientowania się w tym, że ktoś nas „śledzi” przy użyciu banalnych urządzeń jest coraz mniejsze.

Kiedy 36-letnia Magda z Przemyśla znalazła przypadkiem w swoim mieszkaniu sprytnie schowany telefon komórkowy, nie „wpadła” wcale na to, że to podsłuch. – Prawdę mówiąc myślałam, że mój mąż ma jakąś dodatkową komórkę, o której ja nie wiem – przyznaje kobieta. – Sądziłam, że schował ją przede mną. Nie ukrywam, że chciałam sprawdzić do kogo z niej telefonował, czy są tam jakieś SMS-y wysłane albo odebrane – opowiada Magda. Kobieta nie umiała „dostać się” do komórki, której zabezpieczeniem był tzw. szlaczek, ale bez problemu umiał to zabezpieczenie „złamać” jej bratanek. – Człowiekowi się wydaje, że to nie do przejścia zabezpieczenie, a umie je „rozkodować” kilkunastolatek – uśmiecha się Magda.

Komórka – podsłuch on-line
Okazało się jednak, że „rozkodowanie” zabezpieczenia niewiele dało, bo w komórce nie było dosłownie nic. Ani żadnych SMS-ów, ani żadnych połączeń wychodzących, ani żadnych przychodzących, żadnych nagrań, ani zdjęć. Po co więc ktoś, najpewniej mąż Magdy, ją miał i pozostawił ukrytą w mieszkaniu? Magda zdecydowała się po prostu spytać małżonka, co to za telefon i do czego mu służył. – Podeszłam go – wspomina kobieta. – Powiedziałam, że wiem o wszystkim, bo mój bratanek „rozpracował” jego nieoficjalną komórkę! Wtedy mąż się przyznał, ale bynajmniej nie do zdrady, a do… podsłuchiwania mnie – opowiada 36-latka.

Nie będziemy opisywać naszym Czytelnikom, jak z normalnej komórki zrobić podsłuch z przyczyn oczywistych, ale zapewniamy, że nie jest to wcale trudne, nawet dla osoby, która nie ma szczególnego zacięcia technicznego, a opisy jak to zrobić są dostępne w Internecie. Mąż Magdy, jak powiedział, skorzystał właśnie z takich porad, by podsłuchiwać żonę, którą podejrzewał o zdradę. Pomijając techniczne szczegóły, przy pomocy komórki ukrytej w mieszkaniu był w stanie on-line słuchać, co się w nim dzieje, z kim rozmawia żona na żywo czy przez telefon komórkowy, kto ją odwiedzał. Mógł to robić w zasadzie w dowolnej chwili, bo podłączył komórkę do gniazdka, zatem nie istniało ryzyko wyładowania się baterii.

– Mąż puścił mi nagrania z moich rozmów z koleżankami, z mamą – Magda nie kryje, że ciągle ta sytuacja budzi w niej zażenowanie. – Nie, nie było ich na tej komórce znalezionej przeze mnie, ona była tylko przekaźnikiem, nagrywał to w trakcie podsłuchiwania mnie na swoją „oficjalną” komórkę. Gdyby się nie przyznał, to nie byłabym chyba w stanie udowodnić mu podsłuchiwania mnie – wzdycha kobieta. – Wybaczyłam mu i nie poszłam z tym na policję – przyznaje. – Ale teraz, choć mąż zapewnia, że żadnych podsłuchów już w domu nie ma, czuję się nieswojo we własnym mieszkaniu. Nie robię niczego złego, ale i tak o jakichś osobistych sprawach staram się rozmawiać z ludźmi poza domem – zauważa Magda.

Nie ma gniazdka? Jest bateria słoneczna
Teraz zapewne ci, którzy nie podejrzewają swoich domowników o chęć podsłuchiwania ich, odetchnęli z ulgą. No bo ktoś, kto domownikiem nie jest szanse na takie podsłuchiwanie ma małe. Trzeba gdzieś niepostrzeżenie ukryć komórkę, trzeba podłączyć ją do zasilania, a będąc tylko gościem w jakimś miejscu taka „operacja” nie byłaby łatwa. Niestety, to nieprawda. Doradzający w Internecie w sprawie podsłuchów oferują bowiem baterie słoneczne, które są w stanie dostarczać zasilania podsłuchowi przez długi czas. Pozostaje zatem jedynie pozostawić komórkę z taką bateria gdzieś, gdzie podsłuchiwany zagląda rzadko, na przykład za komodą czy na wysokiej półce z bibelotami.

Uwaga na wi-fi i bluetooth
Być może to, co piszemy, skłoni teraz część z czytających do starannego przeszukania swego mieszkania, albo pokoju biurowego i sprawdzenia, czy nie ma w nim jakiejś bezpańskiej komórki podłączonej do nieużywanego gniazdka albo baterii słonecznej. Pamiętajmy jednak, że opisany sposób podsłuchiwania nie jest bynajmniej jedynym.

– Chociaż nie jestem jakiś przewrażliwiony i nie uważam, że każdy z nas jest podsłuchiwany, w pewnym momencie zacząłem na serio podejrzewać, że konkurencja w jakiś „magiczny” sposób zdobywa informacje o mojej firmie – opowiada Krzysztof (42 l.). – Przyznam się, że podejrzewałem, iż ktoś z moich pracowników przekazuje informacje konkurencji, która od pewnego czasu za dużo wiedziała o moich pomysłach biznesowych – wyznaje mężczyzna. Nie wykluczałem też podsłuchu, dlatego dokładnie przeszukałem swój gabinet. Niczego jednak nie znalazłem, a wszelkie sprawy strategiczne dla firmy omawiałem tylko w tym miejscu. Byłem w kropce, bo to, że konkurencja mnie „śledzi” było faktem, a ja nie umiałem temu zapowiedz – wspomina 42-latek. Kiedy kolejny jego pomysł, którym z nikim w firmie się nie dzielił, nagle wykorzystała konkurencja, Krzysztof wpadł w panikę. – Rozmawiałem o tym tylko z bratem, któremu całkowicie ufałem. To była rozmowa telefoniczna – dodaje. Ze swoich podejrzeń przedsiębiorca zwierzył się koledze i dopiero ten uświadomił go, jak łatwo jest obecnie dostać się do czyjeś komórki i coś w niej zainstalować, nawet jej nie dotykając i nawet nie będąc blisko. – Kumpel pokazał mi, jak można to zrobić wykorzystując to, że właściciel komórki ma włączone wi-fi albo bluetooth – mówi Krzysztof.

– Wysyła się odpowiedni program, który sam się instaluje w telefonie – wyjaśnia. – Dzisiejsze komórki to po prostu małe komputery – wzdycha 42-latek. – A mnie się przypomniało, że przecież pół roku wcześniej na spotkaniu ludzi z branży prawie wszyscy robili zdjęcia i potem je sobie wysyłaliśmy wzajemnie na telefony – wspomina. – Wtedy ktoś z tamtej firmy musiał mi wysłać ten programik i już mogli mnie podsłuchiwać na całego – dodaje 42-latek.

Jak można się ustrzec przed takim podsłuchem? Ano unikać włączania połączeń wi-fi i bluetooth w szerszym gronie i co jakiś czas przywracać komórkę do stanu wyjściowego automatycznie kasując wszystko, co zostało do niej wprowadzone ostatnio. Ewentualnie zrobić tak jak Krzysztof , po prostu zmienić komórkę nie na nowszy, a na starszy model, bo starsze modele opornie reagują na nowe oprogramowanie.

To nielegalne bez względu na intencje
Kiedyś takie pomysły, by ktoś mógł nas podglądać i podsłuchiwać przez komputer czy nawet telewizor mieli tylko scenarzyści filmów SF. Dziś, niestety, jest to rzeczywistość. Rzeczywistość, przed którą trudno się uchronić. Ale pamiętać należy, że prawo do ochrony prywatności mamy, a za zdobywanie informacji dla siebie nieprzeznaczonych przy użyciu urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk, sieci informatycznej czy komórkowej grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat. Powinni o tym pamiętać zarówno ci, którzy mogą być podsłuchiwani i zdobędą pewność, że podsłuchiwani są, jak i ci, którzy mają pokusę, by kogoś podsłuchiwać.

Monika Kamińska

6 Responses to "Kto może być naszym „Wielkim Bratem”? Każdy!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.