Ajaks jest do przejścia

Leszek Pisz na swojej działce. - Kwiatami zajmuje się żona. Ja mam szklarnię, a tam zdrowe i smaczne warzywa - uśmiecha się 14-krotny reprezentant Polski. Fot. Paweł Bialic
Leszek Pisz na swojej działce. – Kwiatami zajmuje się żona. Ja mam szklarnię, a tam zdrowe i smaczne warzywa – uśmiecha się 14-krotny reprezentant Polski. Fot. Paweł Bialic

Rozmowa z Leszkiem Piszem, jednym z najlepszych pomocników w historii podkarpackiej piłki nożnej.

Legenda Legii komentuje występ mistrzów Polski w Amsterdamie, dziwi się decyzjom trenera Berga oraz zdradza, że jest wielkim kibicem siatkówki.

– Podobała się panu gra Legii w meczu z Ajaksem?
– Pierwsza połowa do zapomnienia. Nie wiem, dlaczego legioniści byli tak wystraszeni. Po przerwie wyglądało to dużo lepiej. Stworzyli mnóstwo okazji, ale indolencja strzelecka wręcz porażała. U siebie trzeba zagrać skuteczniej.

– Michał Masłowski występuje na tej samej pozycji, co kiedyś pan. Będą z niego ludzie?
– Zrobił postęp od pucharowego meczu ze Śląskiem. Widać, że piłka mu nie przeszkadza, podobało mi się jego zaangażowanie w defensywie, kilka razy odebrał rywalom futbolówkę. Jestem jednak przekonany, że stać go na więcej. Podejrzewam, że on sam doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Michał potrzebuje czasu, mało który zawodnik zaraz po wejściu do Legii zachwycał.

– Trener Henning Berg wysłał na trybuny Miroslava Radovica, który ogłosił, że odchodzi do Chin. Jak pan skomentuje decyzje norweskiego szkoleniowca?
– To najgłupszy wybór. Berg zrobił to chyba po złości, bo z tego co wiem, „Rado” był gotowy do gry. Szkoda, że Serb nie wystąpił w Amsterdamie. Można było oczekiwać, że będzie „gryzł” trawę, chcąc pożegnać się z Legią w jak najlepszym stylu. Nie zdziwiłbym się, gdyby strzelił tego wieczora ze dwie bramki.

– Radović wybrał bajeczną ofertę chińskiego drugoligowca. Postąpił słusznie?
– Wiecznie w piłkę grać nie będzie. Jestem ostatnim, który by go potępiał. Miro spędził w Legii osiem długich lat, zawsze zostawiał na boisku serducho i zasłużył na wielki szacunek.

– Jak pan ocenia szanse mistrzów Polski w rewanżu?
– Ajaks jest do przejścia, trzeba jednak wykorzystywać okazje. Legia musi się otworzyć, zaatakować, ale powinna być rozważna. Rywale są szybcy, dobrze wyszkoleni technicznie i wiedzą, co to kontra. Jak pokazał jednak pierwszy mecz, popełniają straszliwe błędy w obronie. Naciskani, gubią się niemiłosiernie. Legioniści są w stanie odrobić straty, martwi mnie jednak, że zagrają na pustym stadionie.

– Doświadczył pan tego?
– Bodaj dwa razy grałem w Warszawie bez kibiców, to były mecze ligowe. Dla piłkarza to dramat, lepiej się gra w sparingach.

– Przenieśmy się na własne podwórko. Tonie Wisłoka, pana pierwszy klub…
– Za wesoło tam nie jest, skoro prawie wszyscy piłkarze uciekli. Ale szczegółów nie znam, nie mam pojęcia, co się dzieje w tym klubie.

– Złapałem pana na działce. Sezon już się zaczął?
– Słońce zaświeciło, więc przyjechałem. Przecież nie będę siedział w domu. Żona ma kwiatki, rabatki, a ja szklarnię. Tam ogóreczki, pomidory. Lubię to.

– Mało kto wie, że jest pan też wielkim kibicem siatkówki. W sobotę oglądał pan w Rzeszowie hit Asseco Resovia – Skra Bełchatów.
– Siatkówka na żywo, na takim poziomie, to coś wspaniałego. Gdy mam czas, przyjeżdżam na mecze Resovii i kibicuję jej. Spotkanie ze Skrą było kapitalnym widowiskiem.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

3 Responses to "Ajaks jest do przejścia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.