Odroczyć szkołę o jeden rok

Rodzice chcą mieć pewność, że jeżeli dziecko, według poradni, nie powinno iść do szkoły, to będzie miało zapewnione miejsce w dotychczasowym przedszkolu. Fot. Wit Hadło
Rodzice chcą mieć pewność, że jeżeli dziecko, według poradni, nie powinno iść do szkoły, to będzie miało zapewnione miejsce w dotychczasowym przedszkolu. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Do poradni psychologiczno-pedagogicznych w Rzeszowie wpłynęło już kilkaset podań o badanie dojrzałości szkolnej.

W ubiegłym tygodniu rodzice dzieci chodzących do przedszkola mogli zapewnić im miejsce na przyszły rok w tej samej placówce. Od dziś rusza nabór nowych dzieci do przedszkoli, a później odbędą się zapisy do szkół podstawowych. Spora część rodziców sześciolatków boi się, że ich pociechy nie poradzą sobie w szkole i wolą zostawić dziecko na drugi rok w przedszkolu. Do tego niezbędna jest opinia z poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Dyrekcja przedszkola nie może pozwolić zostać dziecku sześcioletniemu jeszcze rok w placówce, jeżeli nie dostanie opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznej, która jednoznacznie stwierdzi, że zaleca się odroczenie dziecka. Żeby dostać opinię, dziecko musi zostać przebadane, a żeby do tego badania doszło, trzeba złożyć wniosek w poradni. Obecnie do dwóch poradni w Rzeszowie wpłynęło łącznie kilkaset wniosków, a na badanie trzeba czekać minimum 3 miesiące.

Rodzice boją się posłać dziecko do szkoły o rok wcześniej i większość z nich chce mieć pewność, że dokonuje właściwej decyzji. – Mój syn, który ma teraz 8 lat, jest w pierwszej klasie. Kiedy poszedł do szkoły, przekonałam się, że to jest dżungla, a zapewnienia o przygotowaniu szkoły na przyjęcie sześciolatków to jakaś fikcja. Jak mam od września do pierwszej klasy posłać o 2 lata i 7 miesięcy młodszą córkę, która nie dość, że do szkoły musi iść rok wcześniej, to jeszcze urodziła się 22 grudnia? – pytała mama na spotkaniu w przedszkolu poświęconym gotowości szkolnej sześciolatków, w którym udział brał pedagog z poradni.

Zapewnienia, że większość dzieci sobie poradzi, nie trafiają jednak do rodziców. – A co, gdy moje dziecko pójdzie do szkoły i sobie nie będzie radziło? – pytała inna mama. – W takiej sytuacji do 31 grudnia istnieje możliwość cofnięcia dziecka ze szkoły do przedszkola lub punktu przedszkolnego przy szkole, ale lepszym wyjściem byłoby po prostu zostawienie dziecka w pierwszej klasie na drugi rok – mówiła pani pedagog.

Tylko dwa odroczenia
W Rzeszowie w ubiegłym roku odroczonych zostało ok. 350 dzieci, to jakieś 27 proc. ze wszystkich tych, które w stolicy Podkarpacia miały iść do szkoły. Pedagodzy uspokajają, że do przedszkola w ubiegłym roku cofnięto zaledwie dwoje dzieci, z czego żadne nie było wcześniej na badaniu w poradni. Nie powinni się tam jednak zgłaszać wszyscy rodzice, a tylko ci, którym wychowawcy w przedszkolu zwrócą uwagę, ze dziecko warto przebadać.

Przypomnijmy, że we wrześniu ub.r. na 8697 dzieci odroczonych zostało ponad 2200. Z badań gotowości szkolnej wynikało, że największym problemem jest niedojrzałość społeczno-emocjonalna, co oznacza, że dziecko z trudnością adaptuje się do zmian i nie nawiązuje prawidłowych relacji z innymi dziećmi. Ponad połowa dzieci nie powinna iść do szkoły ze względu na problemy zdrowotne i choroby przewlekłe. Część maluchów jest jeszcze niedojrzała ruchowo, ma problem z utrzymaniem równowagi i sprawnością ręki.

Blanka Szlachcińska

Leave a Reply

Your email address will not be published.