
PODKARPACIE. W życie weszło rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie nowego wzoru karty zgonu. Lekarze nie chcą ich wypełniać.
Środowisko lekarskie wzburzyło dodanie im kolejnej papierkowej roboty. Karta liczy trzy strony, a przede wszystkim kilka jej zapisów, np.: jaka była przyczyna zgonu – bezpośrednia, pośrednia czy pierwotna, ile godzin, miesięcy i lat minęło od jej pojawienia się, oraz wykształcenie zmarłego, jego miejsce zamieszkania, w tym okres przebywania na obszarze danej gminy. A w przypadku dziecka muszą wpisywać nawet szczegóły okołoporodowe.
– Większość z nich to dane zbędne, a czasem nawet niedostępne dla lekarza stwierdzającego zgon. Wypełnianie takiej liczby rubryk nie ma żadnego sensu. Szkoda naszego czasu, który moglibyśmy poświęcić pacjentom – mówi Marek Krupowczyk, prezes Podkarpackiego Stowarzyszenia Kolegiom Lekarzy Rodzinnych.
Według nowych wzorów, w karcie należy wpisać – jeśli są znane – m.in. w przypadku dziecka do roku życia: godzinę urodzenia, informacje o stanie jego zdrowia w chwili urodzenia – długość, ciężar ciała, punkty w skali Apgar, informacje o przebiegu ciąży i porodzie (okres trwania ciąży, wielorakość porodu oraz liczbę dzieci urodzonych przez matkę).
Po co te dane?
Według lekarzy, miałoby to może uzasadnienie, gdyby istniała instytucja koronera, co Porozumienie Zielonogórskie postuluje od dawna. W tym przypadku osoba zawodowo zajmująca się stwierdzaniem zgonu i wystawianiem kart zgonu miałaby możliwość analizowania każdego przypadku. Obecnie jednak najczęściej zgon stwierdza lekarz rodzinny, dla którego nie jest to podstawowy obowiązek i który nie ma czasu na papierologię.
Zwracają także uwagę na absurdy niektórych punktów w karcie, jak np. pytanie „Czy była przeprowadzona sekcja zwłok lub inne badania post mortem?” – Musimy odpowiedzieć TAK, bo przecież stwierdzamy zgon, czyli badamy post mortem – mówi Krupowczyk. – Obok pojawia się kolejne pytanie: „Czy przyczyna zgonu podana powyżej uwzględnia wyniki sekcji zwłok?” W przeważającej liczbie przypadków trzeba odpowiedzieć NIE, co może sugerować, że lekarze przeprowadzają sekcje zwłok, ale ich wyników nie uwzględniają.
Anna Moraniec



8 Responses to "Lepiej nie umierać w marcu"