
SANOK. Mieszkańcy obliczyli, że w ciągu ostatnich 12 lat opłata za kubik wody wzrosła o 225 procent.
Brzozowska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie obowiązujących w Sanoku opłat za dostawę wody i odprowadzanie ścieków. – Sprawdzamy, czy były burmistrz Sanoka, Wojciech Blecharczyk, i jego zastępca, Ziemowit Borowczak dopuścili się niedopełnienia obowiązków poprzez zaniechanie weryfikacji wniosku Sanockiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej o zatwierdzenie taryf opłat za dostawę wody i odprowadzanie ścieków – mówi nam Alicja Bąk z Prokuratury Rejonowej w Brzozowie.
Na razie śledztwo toczy się w sprawie, a nie przeciwko osobie bądź osobom. – Wystąpiłam do SPGK i Urzędu Miasta w Sanoku o udostępnienie mi dokumentów. Po zapoznaniu się z materiałami będę wzywać osoby mające związek ze sprawą na przesłuchania – dodaje prokurator.
Zdaniem Stanisława Romana, który złożył w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, ceny są znacznie zawyżone, a nowe taryfy zostały obliczone z naruszeniem ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków.
Napisał w tej sprawie „list otwarty” do władz miasta – burmistrza Tadeusza Pióro i przewodniczącego rady miasta, Zbigniewa Daszyka. Edward Olejko, wiceburmistrz od spraw komunalnych, po zapoznaniu się z jego treścią podzielił wątpliwości autora listu. – Faktycznie, coś jest na rzeczy, wyliczenia pana Romana wyglądają na poparte wnikliwą analizą. Kontrole w instytucjach podległych miastu wykazały spore nieprawidłowości. W przypadku SPGK ceny wody i ścieków nie były kontrolowane. Będziemy monitorować sprawę i czekać na ustalenia prokuratury – mówił podczas styczniowego spotkania z dziennikarzami.
„To pomówienia”
Na pismo Stanisława Romana odpowiedział Zarząd SPGK. Zdaniem jego członków, oskarżenia zawarte w zawiadomieniu, które trafiło do władz miasta i prokuratury „nie mają pokrycia w rzeczywistości i ukazują nieznajomość realiów wszystkich czynników mających wpływ na kształt taryf i zasad ich kalkulowania”.
Autorowi listu zarząd zarzuca pomówienia, nieznajomość realiów panujących w Sanoku i manipulowanie opinią publiczną. Dalej w piśmie SPGK czytamy m.in., że wszystkie działania spółki są zgodne z przepisami, zarząd stawek nie zawyżył, przedsiębiorstwo nic na nich nie zarabia, a opłaty pokrywają jedynie bieżące koszty funkcjonowania zakładu wodociągów i kanalizacji.
Na wysokość cen i stawek opłat w obecnej taryfie w głównej mierze wpłynęły koszty wynikające z modernizacji oczyszczalni ścieków i stacji uzdatniania wody w Trepczy, która zakończyła się w 2013 roku. Do tego dochodzą koszty utrzymania sieci wodno-kanalizacyjnej.
Protest mieszkańców
Abonament w Sanoku obowiązuje od 1 stycznia 2014 roku. Doliczany jest do rachunków za wodę i ścieki. Sęk w tym, że bardziej po kieszeni dostają mieszkańcy domów prywatnych, którym SPGK do rachunków dolicza blisko 21 zł. Mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych płacą zaledwie 1,2 zł.
Ceny wody w Sanoku należą do najwyższych w regionie. Mieszkańcy wyliczyli, że w ciągu ostatnich 12 lat opłata za kubik wody wzrosła o 225 procent. Na 156 gmin Sanok jest na 6 miejscu pod względem wysokości opłat na Podkarpaciu.
Martyna Sokołowska



3 Responses to "Były burmistrz i jego zastępca odpowiedzą za „lanie wody”?"