
PIŁKA NOŻNA. III LIGA. W wyścigu do pierwszego miejsca startują Karpaty Krosno, Stal Rzeszów i Resovia.
– Nie możemy się doczekać pierwszego meczu. Trzy miesiące bez piłki to stanowczo za długo – przyznają zgodnie trenerzy Karpat, Stali Rzeszów i Resovii. Te drużyny stoczą między sobą walkę o pierwsze miejsce w lidze. Początek rundy rewanżowej już w sobotę.
Sytuacja w tabeli jest klarowna. Krośnianie mają 8 punktów przewagi nad Stalą i Resovią. Z biało-niebieskimi zagrają u siebie, z „pasiakami” na wyjeździe. Ponad 30 punktów uzbierały jeszcze Motor Lublin i Orlęta Radzyń Podlaski. Ci pierwsi wiosną swoje mecze rozgrywać będą na nowym, mogącym pomieścić 15 tysięcy widzów, stadionie. Drudzy skompletowali interesującą kadrę, udało im się zatrzymać m.in. Brazylijczyka Adisona, który strzelił 8 goli. Trener Maciej Huzarski z Resovii radzi, by z szacunkiem spojrzeć jeszcze na skład Sokoła Sieniawa i Avii Świdnik. – Dokonali ciekawych transferów – podkreśla.
Zrezygnowali z kebaba
W zimowej przerwie najgłośniej było o Karpatach, które pozyskały sponsora i dwóch doświadczonych zawodników: bramkarza Krzysztofa Żukowskiego (Flota, Śląsk, Arka, FC Zlin) i napastnika Dariusza Kantora (Wisłoka Dębica). Ponadto trener Szymon Szydełko mocno urozmaicił zajęcia. Piłkarze spotykali się z dietetykiem i poznali co to zorball.
– Nie ma nic gorszego niż znużenie. Pilnowałem, żebyśmy nie popadli w rutynę. Dzięki temu czas płynął szybciej – uśmiecha się opiekun lidera. – Gdy zaczęliśmy korzystać z rad specjalistki od żywienia, tu i ówdzie pojawiły się docinki, jak to w Polsce. Tylko, że dziś moi zawodnicy już wiedzą, czego nie powinni wrzucać w sklepie do koszyka. Na tyle, na ile nas stać, próbujemy się dobrze odżywiać. Zaraz po meczu podejmujemy pierwszą próbę uzupełnienia węglowodanów. Obserwuję chłopaków i widzę, że zmieniają podejście do tematu. Podejrzewam, iż żaden z nich już nie zajada się kebabem – śmieje się Szydełko.
Zbudowani na biedzie
Osiem punktów przewagi nad konkurentami i ustabilizowana sytuacja finansowa klubu nakłada na krośnian obowiązek walki o obronę pierwszego miejsca. – Chcemy wygrać drugą rundę – potwierdza szkoleniowiec Karpat. – Sponsor? My robimy swoje. Wbijam chłopakom do głów, iż ten zespół zbudowany został na biedzie. Że tworzyliśmy monolit na boisku i poza nim. Teraz o nas mówi się i pisze najwięcej, choć jeszcze niczego nie dokonaliśmy. Skierowano na nas światła reflektorów i z tą nową sytuacją musimy się zmierzyć – dodaje.
Wyliczając pozytywy nie możemy zapominać o powrocie do zdrowia po bakteryjnym zakażeniu organizmu Bartosza Madei. Błyskotliwy pomocnik wykonuje już niektóre ćwiczenia z piłkami i niewykluczone, że w połowie rundy wróci na boisko. – Na razie Bartek jest trenerem od stałych fragmentów gry. Mocno się w to zaangażował i muszę przyznać, że idzie mu świetnie – cieszy się Szymon Szydełko.
Ukraińcy i młodzież
W Stali Rzeszów po marnej jesieni już nie pompuje się balonu. Entuzjazm może się pojawić po zwycięstwie nad Karpatami w niedzielę. – Zrobimy wszystko, by zmniejszyć różnicę punktową. Myślę, że byłoby to z korzyścią dla całej ligi – mówi Marcin Wołowiec, szkoleniowiec Stali, który kilka tygodni temu przejął stery po Andrzeju Szymańskim. Problemów mu nie brakuje, kontuzje wyeliminowały środkowych pomocników Bartosza Daszka, Kacpra Drelicha i przede wszystkim Damiana Jędryasa. – Kadra się zawęziła, ale nie bijemy na alarm, bo do drużyny coraz mocniej pukają juniorzy i chłopcy z rocznika 1999. Pozycję zbudował sobie obrońca Roman Mykytyn, powinniśmy mieć też pociechę z drugiego Ukraińca, rozgrywającego Dmytro Fedoty. Ostatnio występował w drugiej lidze w Charkowie, ale uciekł do Polski przed wojną – tłumaczy Wołowiec.
Nieskuteczni pod bramką
Nie tylko Karpaty były rewelacją pierwszej części sezonu. Świetny wynik osiągnęła również Resovia, jedyny w lidze zespół niepokonany na własnym boisku. W rzeszowskim klubie o awansie nikt jednak głośno nie mówi, zadaniem numer jeden pozostaje uporządkowanie spraw finansowych i organizacyjnych. Resovia przygotowuje się do 110. urodzin, wciąż szuka też kandydata na prezesa.
– Naszym celem jest budowa drużyny pod kątem nowego sezonu. W najbliższym półroczu chcemy wprowadzić do kadry kolejnych młodych zawodników. Choć wyniki są równie ważne. Zależy nam, by odnosić zwycięstwa – podkreśla trener Maciej Huzarski, który przez kilka najbliższych tygodni nie będzie mógł liczyć na lidera defensywy Łukasza Sękowskiego (przechodzi rehabilitację po operacji). Strata nie musi być odczuwalna, bo do Resovii wrócił po latach Mirosław Baran (ostatnio Siarka Tarnobrzeg). Jeśli drużynę buduje się od tyłu, to „Huzar” może spać spokojnie. „Pasiaki” w 19 meczach straciły ledwie 11 bramek, najmniej w lidze. – Bolączką pozostaje skuteczność. Pracujemy nad tym, ale wciąż strzelamy za mało goli. A co do gry w obronie: nie było sparingu, w którym nie stracilibyśmy bramki, więc i w tym elemencie jest co poprawiać – zauważa Huzarski.
Tomasz Szeliga


