
DĘBICA. Młodzi ludzie nie wpuszczeni na spotkanie z prezydentem Komorowskim.
W piątek po południu prezydent Bronisław Komorowski gościł w Dębicy. Na spotkaniu z nim, określanym jako spotkanie z mieszkańcami, najwięcej było samorządowców i pracowników administracji różnego szczebla. Na korytarzu na prezydenta czekali młodzi ludzie ze środowisk narodowych. Jak twierdzą, nie wpuszczono ich na spotkanie z prezydentem.
Spotkanie odbyło się w ratuszu. Prezydenta podjęli burmistrz, wójt gminy Dębica oraz wicestarosta dębicki, którzy zachwalali walory historyczne, turystyczne i gospodarcze powiatu dębickiego. Wójt Stanisław Rokosz zwrócił uwagę na bolączki samorządowców, m.in. na problem z nowelizacją ustawy śmieciowej, która zamknęła możliwość przyznawania ulg rodzinom wielodzietnym w podatku śmieciowym.
Sam prezydent mówił o rozwoju Podkarpacia. – Nie ma już Polski A i Polski B – powiedział Komorowski. – Szukając źródeł siły i szans na rozwój, jedno potwierdza się w całym kraju. Jedno jest źródłem tych szans, to są ludzie.
Po wizycie w ratuszu doszło do protestu grupy młodych ludzi z dębickich środowisk narodowych. Gdy prezydent szedł przez ratuszowy korytarz, młodzi ludzie zaczęli skandować: – Gdzie jest szogun?!
Prezydent na zaczepki nie reagował. Zareagowała natomiast część lokalnych działaczy związanych m.in. z PO. Wywiązała się utarczka słowna między działaczami narodowymi a działaczami PO.
– Nie planowaliśmy żadnych okrzyków – mówili Dariusz Jedynak i Bartosz Bochnia, związani ze środowiskiem Młodzieży Wszechpolskiej. – Chcieliśmy przyjść na spotkaniem, które ogłoszone było jako spotkanie prezydenta z mieszkańcami i zadać prezydentowi pytania. Nie zostaliśmy wpuszczeni na spotkanie, dlatego zdecydowaliśmy się na protest – twierdzą młodzi ludzie.
Przedstawiciele ratusza tłumaczyli, że młodzi ludzie nie zostali wpuszczeni, bo przyszli już w trakcie spotkania. Natomiast Wszechpolacy twierdzą, że byli obecni na korytarzu od początku spotkania.
Po wizycie w ratuszu prezydent odwiedził jeszcze dębicką firmę Darco, a potem udał się z wizytą do Pustkowa, gdzie złożył kwiaty na Górze Śmierci i uczcił ofiary funkcjonującego tu niemieckiego obozu pracy. Potem odwiedził muzeum i zrekonstruowany obóz znajdujące się u stóp Góry Śmierci.
Artur Getler



3 Responses to "– Gdzie jest szogun? – skandowali narodowcy"