
SOSNOWIEC. Po śmierci młodego mężczyzny…
13 osób zatrzymanych – to bilans policyjnych działań po nocnych zamieszkach pod komendą policji w Sosnowcu, do których doszło po śmierci 23-letniego Radka. Mężczyzna zmarł po interwencji funkcjonariuszy. Mieszkańcy Sosnowca oskarżają ich o przyczynienie się do śmierci 23-latka. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Pod komendą policji w Sosnowcu zebrało się kilkaset osób, by uczcić pamięć zmarłego Radka. Niestety, pokojowa manifestacja zamieniła się w regularną bitwę z policją.
– Policja dość długo czekała z interwencją, która zaczęła się dopiero, gdy w stronę budynku poleciały pierwsze butelki i kamienie – relacjonował reporter TVP Info. Interweniowało kilkudziesięciu funkcjonariuszy, trzech z nich zostało rannych. Ucierpiał również budynek komendy, w którym m.in. powybijano szyby.
Do interwencji policji doszło w ubiegły czwartek. Funkcjonariuszy wezwała załoga pogotowia ratunkowego, która udzielała pomocy mieszkańcowi Sosnowca według policji zatrutemu środkami odurzającymi. 23-letni Radek nie reagował na wezwania do okazania dokumentów i opuszczenia samochodu, w którym siedział. Zaczął stawiać opór. Policjanci wyciągnęli go z auta i skuli dłonie kajdankami. Obezwładnionego przewieźli radiowozem do izby wytrzeźwień. Tam mężczyzna zasłabł. Lekarze udzielili mu pierwszej pomocy i zdecydowali o przewiezieniu go do szpitala, gdzie 23-latek zmarł w poniedziałek rano.
Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył ojciec zmarłego, który twierdzi, że funkcjonariusze nadużyli siły, a jego syn zbyt późno trafił do szpitala.
TVP Info


