III LIGA. STAL RZESZÓW – JKS 1909 JAROSŁAW. Goście mogli przegrać wyżej. Od totalnego blamażu uratował ich grający trener Piotr Cisek, który m.in. obronił karnego.
Biało-niebiescy podnieśli się po bolesnej porażce z Karpatami, nadzwyczaj łatwo rozmontowując słynącą z solidności jarosławską defensywę. – Nie da się wygrać, przechodząc obok meczu! – grzmiał na konferencji prasowej bramkarz Piotr Cisek, grający trener JKS-u. – Nie pozwolę robić z siebie durnia! – dodał i zapowiedział, że bez kar się nie obejdzie.
– Obawialiśmy się tego meczu. W głowach siedziało to, co stało się przed tygodniem w Krośnie, tymczasem JKS wydawał się być szalenie niewygodnym rywalem. Dotychczasowe wyniki świadczyły o tym, iż ciężko strzelić mu gola. Na szczęście po pół godzinie objęliśmy prowadzenie, złapaliśmy luz i poszło – opowiadał uradowany Marcin Wołowiec. Trener Stali pocieszał Piotra Ciska. – Doskonale wiem, co czujesz. Kilka dni temu przeżywałem to samo. Jednak opiekun gości nie mógł dojść do siebie. – Jestem zdruzgotany postawą niektórych piłkarzy. Jeśli komuś brakuje ambicji, niech odejdzie. Takich w drużynie nie potrzebujemy. Nie pozwolę robić z siebie durnia. Nie pamiętam, kiedy puściłem pięć goli. To zresztą najmniejszy wymiar kary, mogło się skończyć na dziesięciu. Nie może być tak, że rywal śmieje mi się w twarz, pakując piłkę do siatki. Gdzie byli nasi zawodnicy?! – pieklił się. I zapowiedział konsekwencje. -Jakie to będą kary? O tym zadecyduje zarząd – uciął.
Co ciekawe, JKS zaczął odważnie i wyglądał na zespół, który może zagrozić Stali. Wszystko posypało się jak domek z kart po stracie gola z karnego podyktowanego za dotknięcie piłki ręką przez Tomasza Cienkiego. Tuż przed przerwą sędzia po raz drugi wskazał na „wapno” z tego samego powodu. Tym razem zawinił Maciej Saramak i od razu przypomniał się mecz w Krośnie. Arbitrzy zbyt ochoczo dyktują „11”? – Niekoniecznie. Takie są nowe wytyczne – tłumaczy nam jeden z sędziów. Biało-niebiescy drugiego karnego nie wykorzystali. Piotr Murawski tym razem strzelił za słabo i nie skompletował klasycznego hattricka. Wcześniej uderzył jednak na 2-0 z ponad 20 metrów, nadając futbolówce kapitalnej rotacji. Po zmianie stron rzeszowianie dołożyli kolejne trzy bramki, ośmieszając obronę JKS-u. – Wyglądało to tak, jakby grali z kulawymi i niewidomymi – skwitował pewien znany trener.
STAL Rzeszów 5
JKS 1909 Jarosław 0
(2-0)
1-0 Murawski (35. – karny), 2-0 Murawski (43.), 3-0 Drelich (54.), 4-0 Prędota (58.), 5-0 Mykytyn (74.)
STAL: Lewandowski – Suswam, Bednarczyk, Drelich (84. Zieliński), Maślany, Lisańczuk, Mykytyn, Tabor (72. Karwacki), Żebrakowski (61. Szymański), Murawski (61. Brocki) – Prędota.
JKS: Cisek – Puńko, Klucznik, Saramak, Cienki (83. Wróbel), Soczek, Sobol, Fedor (46. Tyrawski, 55. Jamrozik), Bańka, Pawlak – Jurczak (69. Raba).
Sędziował: Artur Szelc (Krosno). Żółte kartki: Maślany – Cienki. Widzów: 400.
Tomasz Szeliga
[print_gllr id=144353]


