Złodziejski interes w starostwie

- Nieprawidłowości zostały ujawnione podczas wewnętrznej kontroli poszczególnych wydziałów - mówi Mateusz Pasek, wicestarosta dębicki. - Kontrola jeszcze trwa, więc nie znamy dokładnego zakresu nieprawidłowości. Sprawę zgłosiliśmy do prokuratury. Fot. Artur Getler
– Nieprawidłowości zostały ujawnione podczas wewnętrznej kontroli poszczególnych wydziałów – mówi Mateusz Pasek, wicestarosta dębicki. – Kontrola jeszcze trwa, więc nie znamy dokładnego zakresu nieprawidłowości. Sprawę zgłosiliśmy do prokuratury. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Jedna z pracownic starostwa zwolniona za fałszowanie faktur. Sprawę bada prokurator.

Jedna z pracownic (48 l.) Wydziału Geodezji, Kartografii i Katastru w dębickim starostwie została zwolniona dyscyplinarnie z pracy. Jak poinformował wicestarosta dębicki, Mateusz Pasek, powodem zwolnienia były nadużycia finansowe, jakich miała się dopuścić.

Nieprawidłowości zostały ujawnione podczas wewnętrznej kontroli poszczególnych wydziałów. Jak się dowiedzieliśmy, kontrola jeszcze nie jest zakończona. – Sprawa jest rozwojowa i w związku z prowadzonymi kontrolami nie można wykluczyć kolejnych zwolnień – zapowiedział wicestarosta Pasek.

Zastępca starosty nie zdradził, na czym dokładnie miały polegać wykryte nieprawidłowości. Nieoficjalnie mówi się, że m.in. na fałszowaniu dokumentów.

Wicestarosta zapowiedział też, że sprawa zostanie zgłoszona do organów ścigania. – Faktycznie we wtorek wpłynęło do nas takie zawiadomienie – mówi Jacek Żak, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy.

Jak poinformowała nas prokuratura, według treści zawiadomienia urzędniczka miała dopuścić się podrabiania podpisów i poświadczanie nieprawdy w dokumentach. Wskazane w zawiadomieniu nieprawidłowości miały polegać na tym, że urzędniczka pobierała opłaty od petentów, ale nie wpłacała ich w całości na konto urzędu.

– Starostwo zgłosiło nam, że na dziesięć sprawdzonych przypadków w ośmiu nie zgadzała się kwota zapłacona przez petenta z tą, jaka trafiała na konto urzędu – mówi prokurator Żak. – W trakcie kontroli stwierdzono nieprawidłowości na kwotę kilkuset złotych. Nie wiemy jeszcze, czy to wszystko, czy też jest to dopiero przysłowiowy wierzchołek góry lodowej.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się od pracowników starostwa, że proceder miał polegać na tym, że pracownica wystawiała petentom faktury za dostęp do danych z katastru czy wypisy rejestru gruntów na kwoty 100 – 500 zł. Petenci płacili, a urzędniczka tego samego dnia wycofywała fakturę, zmieniała kwotę opłaty na kilkadziesiąt groszy, fałszowała podpisy. Różnice między wycofaną a sfałszowaną fakturą urzędniczka miała zachowywać dla siebie.

Jeśli zarzuty starostwa się potwierdzą, urzędniczce grozi kara nawet 5 lub 8 lat więzienia w zależności od kwalifikacji czynów.

Artur Getler

4 Responses to "Złodziejski interes w starostwie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.