
PGE EKSTRALIGA. – Zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę. Wiadomo, że rywal jest z najwyższej półki, więc musimy się przygotować do tego meczu jak najlepiej – mówi przed niedzielnym pojedynkiem w Zielonej Górze trener Janusz Ślączka.
Żużlowcy spod znaku Myszki Miki będą pierwszym ligowym rywalem PGE Stali Rzeszów. Po odwołaniu inauguracyjnej kolejki PGE Ekstraligi, w tym meczu rzeszowskiej drużyny z Fogo Unią Leszno, już w najbliższą niedzielę (godz. 19.30) podopiecznych Janusza Ślączki czeka wyprawa do Grodu Bachusa, gdzie zmierzą się z tamtejszym SPAR-em Falubaz Zielona Góra.
Kapryśna aura jak tylko może, uprzykrza życie żużlowcom, w tym i tym spod znaku „żurawia”. Rzeszowianie ciągle mają za sobą tylko jeden trening na torze przy ul. Hetmańskie, podczas którego i tak nie było mowy o jeździe na 100 procent. Dlatego też zbawienną dla ekipy PGE Stali była decyzja Speedway Ekstraligi o odwołaniu inauguracyjnej kolejki. Dzięki temu, rzeszowianie będą mieli ponad dwa tygodnie na „rozgryzienie” nowej nawierzchni toru przy ul. Hetmańskiej, bowiem kolejny mecz w Rzeszowie zaplanowano dopiero na 26 kwietnia (z Betardem Spartą Wrocław).
W czwartek w Rzeszowie, w piątek pod Jasna Górą
Część rzeszowskich żużlowców miała okazję do jazdy w Wielką Sobotę. Z udziałem byłych i obecnych zawodników PGE Stali odbyła się w ten dzień inauguracja Ligi Węgierskiej, w której Miszkolc pokonał Debreczyn 44-40. Dla zwycięzców najwięcej punktów (18) zdobył Dawid Lampart, którego dzielnie wspierał Paweł Miesiąc (14+2). Dla ekipy z Debreczyna 11 „oczek” wywalczył Maciej Kuciapa, a 11+1 Karol Baran. Również w Wielką Sobotę okazję do zaprezentowania się, tyle że na Wyspach miał Duńczyk Hans Andersen, którego Coventry Bees pokonało Leicester Lions 51-42. Andersen zdobył w tym meczu 10 punktów i 3 bonusy. We wtorek z kolei Mirosław Jabłoński startował w Grudziądzu w turnieju eliminacyjnym Złotego Kasku.
– Na czwartek mamy zaplanowany trening w Rzeszowie, dzień później z kolei będziemy jeździć w Częstochowie. Chciałbym na tych zajęciach mieć wszystkich zawodników, bowiem jeszcze nie miałem okazji zobaczyć każdego z nich w akcji. Mam nadzieję, że jeśli nie w Rzeszowie, to w Częstochowie zameldują się wszyscy nasi zawodnicy – przekonuje Janusz Ślączka, trener PGE Stali Rzeszów. Na piątkowym treningu w Częstochowie na pewno zabraknie Krystiana Rempały, który w ten sam dzień wystartuje w Grudziądzu w krajowym finale eliminacji do Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów.
Hancock wraca na stare śmieci
Jeszcze przed meczem w Zielonej Górze, lidera PGE Stali, Grega Hancocka oraz Szweda Petera Ljunga czekać będzie w sobotę start w II rundzie Speedway Best Pairs w niemieckim Gustrow. Aktualny indywidualny mistrz świata powinien być mocnym punktem rzeszowskiego beniaminka w meczu w Zielonej Górze, bowiem w latach 2010 – 2011 jeździł on z Myszką Miki na plastronie, zdobywając m.in. tytuł Drużynowego Mistrza Polski. O tym, że rzeszowian czeka w niedzielę trudna przeprawa, nie trzeba przekonywać nikogo.
– Zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę. Wiadomo, że rywal jest z najwyższej półki, więc musimy się przygotować do tego meczu jak najlepiej – dodaje Ślączka. A w kadrze Falubazu aż roi się od gwiazd, na czele z byłym zawodnikiem rzeszowskiej drużyny, Grzegorzem Walaskiem. Jeśli do tego dodamy Piotra Protasiewicza, Jarosława Hampela, Andreasa Jonssona i Krystiana Pieszczka, to rysuje nam się zespół gotowy powalczyć w tym sezonie o mistrzowski tytuł. Falubazowi u progu sezonu nie brakuje jednak kłopotów. – Z rozmów, które miałem okazję przeprowadzić w klubie chcę szczerze powiedzieć, że sytuacja nie wygląda za dobrze, ale nie wygląda też tragicznie. Na pewno nie ma tak, że jest płynność finansowa i płacimy wszystko na bieżąco. Na pewno jest trochę zaległości, ale nie stanowi to bariery, żeby dobrze przygotować obiekt, żeby zawodnicy nie mieli za co się przygotować i nie ma zagrożenia w płatności do skarbu państwa, ZUS-u i podatków. Ciągnie się za nami ogon w postaci niezapłaconych różnych rzeczy u dostawców i chyba z ochroną. Są też nierozliczone ugody, które mamy podpisane. Tych zaległości trochę jest. Liczymy na to, co będzie w sezonie i myślę, że taką pierwszą odpowiedzią będzie mecz z Rzeszowem – powiedział na antenie Radia Zielona Góra Robert Dowhan, były prezes Falubazu, który jednak nadal ma znaczący wpływ na to, co dzieje się w klubie z Grodu Bachusa. Falubaz przed meczem z PGE Stalą Rzeszów ma w planach rozegranie w czwartek sparingu z Betardem Spartą Wrocław.
Marcin Jeżowski



One Response to "„Bajkowy” początek PGE Stali"