
PODKARPACIE. Kapitał naszych wschodnich sąsiadów może ściągnąć także kłopoty.
7 kwietnia pisaliśmy w artykule o ukraińskich biznesmenach uciekających przed wojną ze swoim kapitałem na Podkarpacie. Czy jest to szansa, czy raczej ściągnie to na Podkarpacie kłopoty? Mainstreamowe media wciąż donoszą o przyjaźni polsko-ukraińskiej, jaka łączy nasze narody, a polskie państwo kreuje się na rzecznika Ukrainy w Europie. Jednak ze strony władz ukraińskich mamy do czynienia z gestami, które pokazują lekceważący stosunek do Polski, a fatalna polityka obecnego rządu w Warszawie nie widzi w tym problemu.
Słowa, jakie padły w rozmowie redakcji „Rzeczpospolitej” z Andrij Tarasenko, rzecznikiem organizacji Prawy Sektor, mogą wzbudzać niepokój. Tarasenko stwierdził, że sprawiedliwość nakazywałaby, aby Przemyśl i kilkanaście powiatów wróciły do Ukrainy. Dodał także, że te ziemie są ich i chcą je odzyskać metodami dyplomatycznymi. Tarasenko uważa, że sto tysięcy Polaków pomordowanych przez ukraińskich banderowców to „brednie”. Dodajmy, że Prawy Sektor nosi imię Stepana Bandery. Takich wypowiedzi i gestów politycznych jest więcej.
Kolejnym przykładem jest mianowanie neobanderowca Wasyla Pawluka na konsula generalnego Ukrainy w Lublinie, wieloletniego działacza „Swobody”, członka do rady miasta Lwowa, który wsławił się antypolskimi działaniami. Polityka rządu Ukrainy wzbudza niepokój wśród wielu mieszkańców Podkarpacia, a przede wszystkim Przemyśla. – Masowe osiedlanie się Ukraińców może stwarzać ogromne zagrożenie w przyszłości dla terenów wschodnich – mówi dr Andrzej Zapałowski. – Za kilkanaście lat może dojść do tego, że duża liczba Ukraińców doprowadzi do działań separatystycznych na naszych ziemiach. Będziemy mieli wtedy ogromny problem, który sami sobie zafundujemy. Widzę także duże zagrożenie w ściąganiu kapitału ukraińskiego do Polski. Kapitał ten należy do około dwudziestu oligarchów ukraińskich, którzy nierzadko mają powiązania mafijne. Decydując się na takie działania, decydujemy się na ściąganie do własnych miast mafijnych koligacji ukraińskich oraz wszelkich patologii i zagrożeń, jakie to za sobą niesie. Prezydent Przemyśla, Robert Choma, powinien zająć się ściąganiem kapitału np. z Kanady lub innych miejsc „bezpiecznych” dla nas – dodaje dr Andrzej Zapałowski. – Pieniądze nie mają narodowości i jeśli są „czyste”, to widzimy bardziej szanse niż zagrożenia. Na razie nie inwestują u nas – mówi Witold Wołczyk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Przemyśla. – Nie zaobserwowaliśmy też jakiejś wzmożonej liczby Ukraińców chcących się tutaj osiedlać, więc raczej nie ma zagrożeń z tym związanych – kończy rzecznik. – Zagrożenia widzę raczej w ideologii banderowskiej i środowiskach nacjonalistycznych, które propagują swoją szkodliwą ideologię, a nie w zwykłych Ukraińcach – mówi Mirosław Majkowski, prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej. – Jeśli będą to robić, a coraz częściej tak jest, to działają na szkodę Rzeczypospolitej. Nie możemy się na to godzić. Nie mam nic przeciwko zwykłym ludziom, ale to, co prezentują neobanderowcy jest niebezpieczne.
Marcin Żminkowski



14 Responses to "Ukraińcy zagrażają Podkarpaciu?"