
WARSZAWA, PODKARPACIE. Zdaniem prokuratury i sądu, Marian D. podjął próby matactwa.
– Jego dalsze pozostawanie na wolności grozi tym, że będzie psuł sprawę – tak rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, prok. Zbigniew Jaskólski, tłumaczy wniosek o zastosowanie aresztu tymczasowego wobec Mariana D. – prezesa firmy paliwowej z Leżajska, który jest podejrzany w tzw. aferze podkarpackiej. Decyzją Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli, w piątek, 10 kwietnia, biznesmen trafił do aresztu na 3 miesiące.
– Wystąpiliśmy z takim wnioskiem z uwagi na jego postawę i zachowania podjęte w sprawie i sąd ten wniosek uwzględnił – mówi prok. Jaskólski. – Podejrzany podjął bowiem próby wpływania na postępowanie, tzw. matactwa, czyli wpływania na innych świadków, niezależnie od grożących mu wysokich kar pozbawienia wolności. Jest to przewidziane jako jedna z podstaw tymczasowego aresztowania – dodaje.
Przypomnijmy, że prowadzone wspólnie przez warszawską Prokuraturę Apelacyjną i CBA śledztwo w tzw. aferze podkarpackiej dotyczy „udzielania korzyści majątkowych w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucji państwowej”. Łapówkami miały być m.in. sztabki złota.
Jedną ze sztabek agenci CBA znaleźli u księdza Roberta M. – byłego proboszcza Katedry Polowej Wojska Polskiego, który jest jednym z pięciu podejrzanych w śledztwie. Pozostałymi trzema są: wiceprezes firmy paliwowej z Leżajska – Paweł K., były dyrektor Lasów Państwowych w Krośnie – Edward B. oraz duchowny z Podkarpacia – ks. Jan C.
Pod koniec marca śledztwo dotyczące „afery podkarpackiej” zostało przedłużone do 2 lipca br. Nie brakuje spekulacji, że w tym czasie prokuratura może wystąpić z wnioskiem o uchylenie immunitetu posłowi PSL Janowi Buremu, i wiceministrowi Zbigniewowi Rynasiewiczowi (PO), ale na nasze pytania w tej sprawie rzecznik Jaskólski unika odpowiedzi.
Arkadiusz Rogowski



3 Responses to "Biznesmen podejrzany w aferze podkarpackiej trafił na 3 miesiące do aresztu"