Strach przed radarem

Mieszkańcy Dąbrowicy są rozżaleni, że informacja o budowie takiego obiektu była przed nimi ukrywana przez wiele miesięcy. Ich obawy dotyczą oddziaływania radaru na zdrowie i środowisko oraz wiążą się przypuszczeniami, że przez radą stracą na wartości położone w jego pobliżu grunty. Fot. Bogdan Myśliwiec
Mieszkańcy Dąbrowicy są rozżaleni, że informacja o budowie takiego obiektu była przed nimi ukrywana przez wiele miesięcy. Ich obawy dotyczą oddziaływania radaru na zdrowie i środowisko oraz wiążą się przypuszczeniami, że przez radą stracą na wartości położone w jego pobliżu grunty. Fot. Bogdan Myśliwiec

Z dnia na dzień dowiedzieli się, że w ich miejscowości ma stanąć radar lotniczy. Decyzja jest nieodwołalna, a jeśli będą przeciwko niej protestować, to tylko na tym stracą.

Na Podkarpaciu powstanie jeden z trzech w Polsce ośrodków radiolokacyjnych Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Mieszkańcy miejscowości, która została wytypowana do realizacji inwestycji obawiają się, że fale radiowe będą miały wpływ na ich zdrowie. Mają także pretensje, że powstanie tak strategicznej inwestycji było przed nimi ukrywane przez wiele miesięcy.

Ośrodek radiolokacyjny ma zostać zbudowany na pokopalnianej zwałce w Dąbrowicy w gminie Baranów Sandomierski. Inwestorem obiektu jest Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, która zaplanowała budowę trzech tego typu radarów na terenie kraju. Mają one poprawić bezpieczeństwo w ruchu lotniczym.

Do wyborów nikt nie pisnął ani słowa
– Do końca ubiegłej kadencji nikt z radnych o tej inwestycji oficjalnie nie wiedział – mówi Wacław Smykla, przewodniczący Rady Gminy Baranów Sandomierski. – Ja nie wiedziałem, chociaż uczestniczyłem we wszystkich posiedzeniach komisji budżetowej, której byłem przewodniczącym i we wszystkich sesjach. O planach budowy ośrodka dowiedziałem się od nowego burmistrza, czyli dopiero w tym roku. Natychmiast podjęliśmy decyzję o tym, że informację tę należy upublicznić i zorganizować spotkania konsultacyjne z mieszkańcami.

Tajemnicza inwestycja
Inwestycja w Dąbrowicy ma składać się z wieży o wysokości 35 metrów, na której zostanie zamontowana obrotowa antena radaru oraz antena radioliniowa. Na ogrodzonej działce o powierzchni 30 arów ma powstać także agregat prądotwórczy z kontenerem energetycznym oraz kontener radiowy, w którym znajdą się urządzenia nadawczo-odbiorcze. Sprzęt ma być zamknięty w obudowach ekranujących, przez co emisja pola elektromagnetycznego z ich wnętrza ma być znikoma. Ośrodek, według założeń, ma być obiektem bezobsługowym, nadzorowanym zdalnie z Centrum Zarządzania Ruchem Lotniczym w Warszawie. Jak informuje Agencja, planowane urządzenie będzie radarem tak zwanej kontroli obszaru kraju, które będzie dostarczać informacje o położeniu statków powietrznych na obszarze południowo – wschodniej części Polski.

Czy się zgodzą, czy nie, ośrodek powstanie
Wiadomość o budowie ośrodka radiolokacyjnego ujrzała światło dzienne kilkanaście tygodni temu. Mieszkańcy najbliżej położonych miejscowości, czyli Dąbrowicy i Chmielowa, nie kryją oburzenia, że poprzedni burmistrz Baranowa Sandomierskiego nie poinformował ich o planach Agencji. Teraz dowiedzieli się, że zostali postawieni pod ścianą, bo ośrodek ze względu na swój strategiczny charakter i tak powstanie. Jeśli jednak dadzą mu zielone światło, grunt pod stację zostanie wykupiony po cenie rynkowej, gmina skorzysta na płaconych przez Agencję podatkach i inwestycji, która powstanie w ramach offsetu. Jeśli nie będzie zgody na powstanie ośrodka, nastąpi wywłaszczenie gminy ze względu na budowę inwestycji celu publicznego i dostanie ona symboliczne odszkodowanie za 30-arową działkę.

Kilka dni temu uczestniczyliśmy w spotkaniu, które odbyło się w Dąbrowicy. Prócz mieszkańców, przybyli na nie przedstawiciele Urzędu Miasta i Gminy Baranów Sandomierski, sołtysi oraz reprezentant Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.

Sprawa była chowana przez rok
Marek Mazur, burmistrz Baranowa Sandomierskiego, który objął urząd w grudniu ub. roku nie kryje, że źle się stało, iż sprawa budowy stacji była chowana przez poprzednie władze przez ostatni rok.

– Była tu prowadzona jakaś gra nie wiadomo na co – mówi Marek Mazur. – I to wprowadziło wiele złej krwi do tej sytuacji. Powstała naturalna wątpliwość, że ktoś ma coś do ukrycia, o co tu chodzi. I tak się rodzą złe emocje wokół tego tematu. Gdy dowiedziałem się o tej inwestycji, zostały nam przedstawiono ekspertyzy dotyczące oddziaływania tego radaru, zdecydowaliśmy, że musimy je zweryfikować, czy informacje, które są w nich zawarte są zgodne z rzeczywistością. Czy nie było tak, że ktoś zrobił ekspertyzę pod zamówienie, żeby nie budziły one niepokojów społecznych. Dziś mogę powiedzieć, że na podstawie naszych ekspertyz nie ma podstaw do zakwestionowania ekspertyzy, którą nam przedstawiono.

Obsługują cały ruch w polskiej przestrzeni
– Artur Żołądkiewicz z Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej podczas spotkania starał się uspokoić mieszkańców Dąbrowicy, przedkładając konkretne techniczne informacje dotyczące mającej powstać stacji radiolokacyjnej. – W przypadku ośrodka radiolokacyjnego obszarowego, który ma powstać na terenie gminy Baranów Sandomierski, to w jego skład wchodzi tylko jedno urządzenie – radar wtórny. Inaczej jest w ośrodkach przylotniskowych, takich jak np. jest usytuowany w Warszawie, czy przy innych lotniskach. W takich zainstalowane są dwa radary: pierwotny i wtórny. Radar wtórny komunikuje się z transponderami w samolotach, przekazując informacje o ich położeniu i parametrach. Jest urządzeniem komunikacyjnym, stąd do jego pracy wystarcza stosunkowo niska moc sygnału. Radar pierwotny wykrywa samolot poprzez sygnał odbity. To jest taka technologia, jaką dysponuje wojsko i potrzebuje do pracy wielokrotnie większej mocy sygnału niż ośrodek obszarowy.

Dlaczego akurat Dąbrowica?
– Bo jest to jedyne istotne wzniesienie w tej okolicy. Brak istotnych skupisk fal wiatrowych, dobra widoczność przestrzeni obszarowej powyżej 3 km dla południowo-wschodniej Polski – tłumaczy Żołądkiewicz z PAŻP.

Czego obawiają się mieszkańcy Dąbrowicy i Chmielowa? – Najbliższe zabudowania będą oddalone od radaru o około 1,5 km. Obawiamy się o zdrowie nas i naszych dzieci. Nie wiemy, jaki wpływ na środowisko ma taki ośrodek. Nasze obawy dotyczą także spadku wartości naszych gruntów. My będziemy musieli tu żyć, ale pewnie z nieprzymuszonej woli nikt nie przyjdzie tu mieszkać, wartość naszych gruntów po prostu spadnie z chwilą powstania ośrodka – mówi wprost jedna z mieszkanek Dąbrowicy.

Komórki szkodzą bardziej niż taki ośrodek
Głos w sprawie oddziaływania stacji lokacyjnej zabrał na spotkaniu także radny gminy Baranów Sandomierski Stanisław Bernard, z wykształcenia lekarz.

– Noszenie telefonu komórkowego w kieszeni lub trzymanie go przy uchu bardziej zwiększa prawdopodobieństwo zachowania na raka niż taki radiolokator. Burza magnetyczna na słońcu robi większe spustoszenie, bo potrafi wyłączyć linie przesyłowe wysokiego napięcia zlokalizowane na ziemi. Taka stacja jest dla ludzi zupełnie bezpieczna i nie powinniśmy się jej obawiać.

Ostatecznie mieszkańcy zgromadzeni na spotkaniu w Dąbrowicy zgodzili się, by gminy sprzedała działkę pod budowę ośrodka lokacyjnego. Wydaje się, że rzeczowa dyskusja przekonała ich, iż to, co ma poprawić bezpieczeństwo ruchu lotniczego na Podkarpaciu, będzie bezpieczne także dla nich, a jest także szansa, by na tej lokalizacji skorzystali także finansowo.

Małgorzata Rokoszewska

13 Responses to "Strach przed radarem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.