II LIGA. SIARKA TARNOBRZEG – ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC. Fani gości rozrabiali, sędzia musiał przerwać spotkanie.
Zagłębie wybiło Siarce z głowy marzenia o I lidze. – Nie dojechaliśmy na ten mecz – utyskiwał trener tarnobrzeżan Ryszard Kuźma. Jego drużyna od czterech kolejek nie potrafi wygrać.
1 punkt uciułali piłkarze Siarki w czterech ostatnich meczach. Po porażce z celującym w awans Zagłębiem ambitne plany trzeba odłożyć. Drugą część rundy wiosennej tarnobrzeżanie spędzą na ratowaniu twarzy, bo tak mocnemu kadrowo zespołowi nie przystoi tułać się w ogonie ligowej stawki.
Dziurawa obrona
Diagnozując problem, trener Kuźma zwrócił uwagę na kłopoty w obronie. I słusznie, jego zespół tylko raz w 2015 roku kończył mecz bez straty gola. Ogółem bramkarze Siarki już 12 razy wyciągali piłkę z siatki. – W starciu z Zagłębiem mieliśmy powtórkę z rozrywki. Gdy zaczynaliśmy nabierać właściwego rytmu, popełniamy prosty błąd i nieszczęście gotowe. Tych goli traconych na własne życzenie jest za dużo, a przecież w obronie praktycznie nie ma rotacji. Ci zawodnicy powinni z sobą lepiej współpracować – narzekał Kuźma.
Nie najlepiej o gospodarzach świadczy fakt, iż gola wbił im defensywny pomocnik. – Sebastian Dudek świetnie mi podał, tylko dokończyłem dzieła – mówił skromnie Łukasz Matusiak. O taktyce Siarki nie miał jednak najlepszego zdania. – Długie piłki i nadzieja w stałych fragmentach. Oto co zaprezentowali. Kontrolowaliśmy mecz i powinniśmy wygrać wyżej – przekonywał.
„Babol” bramkarza
– Przez pierwsze 15, 20 minut piłeczka chodziła aż miło. Niestety, po strzeleniu gola stanęliśmy. Na szczęście po zmianie stron znów dominowaliśmy. Może nie tworzyliśmy wielu sytuacji, ale graliśmy z wiatrem, próbowaliśmy strzałów z dalszej odległości i w ten sposób doczekaliśmy się zwycięskiej bramki – uśmiechał się trener Zagłębia Robert Stanek. Sosnowiczanie wygrali piąty z sześciu ostatnich meczów. Niespotykana w tym klubie passa pozwoliła drużynie wdrapać się na pozycję wicelidera. – Dawno nie było u nas tak dobrze. Siarkę zniszczyliśmy, byliśmy dużo lepszym zespołem. Popełniliśmy tylko jeden błąd przy stałym fragmencie. Co z tego, że gospodarze walczyli. Wola walki to nie wszystko, w futbolu liczą się jeszcze umiejętności – podkreślał Mateusz Wrzesień, zdobywca zwycięskiego gola. Zawodnik gości nie miał trudnego zadania. Wpakował piłkę do siatki po koszmarnej interwencji młodego bramkarza Siarki, który nie złapał futbolówki uderzonej z 35 metrów.
Nieszczęścia chodzą parami
Trener Kuźma nie ukrywał rozczarowania. Okazuje się bowiem, że jego drużyna podczas ligowych spotkań zachowuje się odwrotnie do tego, co ćwiczy w tygodniu. – Na zajęciach piłkę podajemy dołem, w meczach ją podnosimy. Po straconej drugiej bramce w nasze szeregi wkradły się nerwy i chaos i już nie byliśmy w stanie uratować wyniku – kręcił głową z dezaprobatą. – Inna sprawa, że przed meczem spadła na nas seria nieszczęść. W czwartek z treningu do szpitala zabrano Daniela Koczona, Mouhamadou Traore zagrał na własną odpowiedzialność, mnie wirus wyłączył z zajęć na dwa dni – wyliczał.
Kibice zdemolowali ogrodzenie
Do Tarnobrzega przybyło blisko tysiąc fanów Zagłębia, nie tylko z Sosnowca. Ciężko napisać, że zachowywali się potulnie jak baranki. W II połowie sędzia zmuszony był przerwać mecz, bo sympatycy gości rozpoczęli pokaz pirotechniczny i demontaż ogrodzenia przy murawie boiska. Ochroniarze musieli użyć gazu, w stan gotowości postawiona została policja. Nie popisał się też trener Zagłębia Robert Stanek. – Chciałem podziękować naszym kibicom, którzy tak licznie przybyli i tak wspaniale dopingowali nas przez cały mecz – stwierdził na zakończenie konferencji prasowej. Gdy dziennikarze dodali. – I demolowali stadion, odpowiedział: – Płot to nie jest stadion.
SIARKA Tarnobrzeg 1
ZAGŁĘBIE Sosnowiec 2
(1-1)
0-1 Matusiak (28.)
1-1 Kukiełka (40.)
1-2 Wrzesień (67.)
SIARKA: Szczepankiewicz – Stępień, Stefanik, Nadolski, Hodowany, Więcek, Kukiełka, Tunkiewicz (68. Persona), Traore, Oziębała (84. Chwastek) – Truszkowski (77. Rajevac).
ZAGŁĘBIE: Gąsiński – Budek, Koprucki, Markowski, Ninković, Ryndak (87. Tylec), Dudek, Matusiak, Szatan (65. Mizgała), Wrzesień – Arak (90. Tumicz).
Sędziował: Robert Marciniak (Kraków). Żółte kartki: Stefanik, Więcek, Kukiełka, Truszkowski – Budek, Wrzesień, Tumicz. Widzów: 2300.
tsz
[print_gllr id=146681]


