Porachunki lubelsko-rzeszowskie

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Na szczycie tabeli panuje status quo, jednak najbliższe dwie kolejki mogą zmienić układ sił.

W sobotnim hicie kolejki Stal Rzeszów i Motor Lublin powalczą o piąte z rzędu zwycięstwo. Z kolei w Kozim Grodzie broniąca się przed spadkiem Lublinianka zechce utrzeć nosa Resovii. To mogą być kluczowe spotkania w kontekście dalszej rywalizacji o mistrzostwo ligi.

Całe Krosno ściskać będzie w weekend kciuki za lubelskie drużyny. Na osiem kolejek przed końcem sezonu Karpaty mają co prawda bezpieczną, 7-punktową przewagę nad Stalą i Resovią, ale w perspektywie mecze z „pasiakami” na ich boisku oraz na Arenie Lublin z Motorem. – Jeszcze wszystko może się zdarzyć, nie takie zespoły trwoniły podobną zaliczkę – przekonuje Łukasz Szczoczarz. – Nie zapominajmy, że Karpaty jadą jeszcze do Wólki Pełkińskiej. Tam łatwo stracić bramki i punkty – dodaje napastnik Stali.

Regularny jak w Termalice
„Szczota” imponuje formą – strzelał gole w każdym z czterech ostatnich spotkań. Wiosną nazbierał ich już 6, najwięcej w drużynie. – Po raz ostatni równie skuteczny byłem w I-ligowej Niecieczy. Bramki budują pewność siebie, ale dużo istotniejsze jest, że funkcjonować zaczął cały zespół. Może to efekt tego, iż gramy na większym luzie – zastanawia się kapitan Stali. – Tygodnie uciekają, Karpaty jakoś nie mogą się potknąć, ale wierzę, że w końcu to nastąpi i jeszcze będzie ciekawie.

Sobotnie starcie z Motorem to prawdziwy hit. Obie drużyny kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, różnica polega na tym, że lublinianie mieli słabszych przeciwników od Stali. Sam Szczoczarz przeciwko Motorowi grać lubi. – Pamiętam, że strzelałem mu bramki. Motor to zawsze firma, na takie mecze łatwiej się zmobilizować. Choć dla nas każde spotkanie jest teraz o być albo nie być – przypomina.

Pierwszy raz na Arenie Lublin
Drugi lubelski zespół rozpaczliwie walczy o utrzymanie, lecz właśnie dlatego jest tak niebezpieczny. – Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę – zapewnia obrońca Resovii Łukasz Sękowski. – Jeśli chcemy, żeby następny mecz z Karpatami miał odpowiednią temperaturę, koniecznie musimy wywieźć z Areny Lublin trzy punkty.

Dla „pasiaków” będzie to pierwsza wizyta na nowoczesnym 15-tysięczniku. – Na zdjęciach widać, że to kawał stadionu. Przyjemnie będzie tam zagrać, choć tłumów się nie spodziewamy – uśmiecha się zawodnik, który utworzy parę stoperów wespół z wracającym do zdrowia Mirosławem Baranem. Z powodu kartek przeciwko Lubliniance nie zagrają Piotr Szkolnik i Bartłomiej Makowski, liderzy najbardziej stabilnej formacji Resovii. – Obaj znaleźliby miejsce w każdej drużynie drugiej ligi, ale wierzę, że poradzimy sobie i bez nich. Prawdę mówiąc, nie mamy wyjścia. Chcemy zająć pierwsze miejsce i powalczyć w barażach. Jednak żeby dać sobie szansę, musimy zwyciężyć w Lublinie, a potem pokonać krośnian na własnym boisku. To jest możliwe, bo ostatnio dobrze wyglądamy – przekonuje.

„Pasiaki” nie mają tak skutecznych napastników, jak Stal. Tomasz Ciećko nie przełamał się nawet we wtorkowym starciu Pucharu Polski z Igloopolem Dębica (3-0), choć okazji mu nie brakowało. – Już mu nic nie mówimy. Tomek pracuje, biega wzdłuż i wszerz boiska, ale bramka jest jak zaczarowana. Gdy wydaje się, że piłka musi wpaść do siatki, podskakuje na kępie trawy i mija cel. Coś mi się jednak zdaje, iż Tomek trafi w Lublinie – uśmiecha się Łukasz Sękowski.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.