ŻUŻEL. Peter Kildemand, mimo bolesnego urazu kolana, powinien wystąpić w niedzielnym meczu.
Niedzielny mecz inaugurujący sezon ligowy na torze przy ul. Hetmańskiej to pojedynek z gatunku tych, które PGE Stal Rzeszów musi koniecznie wygrać. – Rzeszów, mimo że skład zbudował bardzo późno, ma ciekawą drużynę i na własnym torze będzie groźny dla każdego – komplementuje rzeszowską drużynę Piotr Baron, menedżer Betardu Sparty Wrocław. Trener Janusz Ślączka awizował na niedzielny mecz identyczne zestawienia, jak na pojedynek w Zielone Górze. – Ostateczny skład ustalę dopiero po piątkowym treningu – wyjaśniał w czwartek Ślączka. W piątek, a także w sobotę na rzeszowskim torze próbne kółka kręcili m.in. Greg Hancock, Kenni Larsen i Peter Kildemand.
Boli ale pojedzie
Dyspozycja tego ostatniego z powodu odniesionej kilka dni temu kontuzji kolana na tę chwilę jest dużą niewiadomą. – Wykonywałem kilka ćwiczeń, biegałem i musiałem zmienić kierunek. Wtedy skręciłem kolano. Uszkodziłem przednie więzadło, więc nie jest zbyt dobrze – mówił dla „Swindon Advertiser” Kildemand. Wszystko wskazuje jednak na to, że „Pająk” z operacją będzie mógł poczekać do końca sezonu. Jeśli Kildemand będzie na siłach wystąpić w niedzielę, to do ostatniego miejsca (pewniakiem wydaje się być Hancock – przyp. red.) zarezerwowanego dla obcokrajowca kandyduje aż trzech zawodników: Larsen, Andersen i Ljung. Andersen z dobrej strony pokazał się na środowym treningu. – Hans pierwszy raz trenował na naszym torze. Szkoda, że w tym roku w Rzeszowie nie pojawił się jeszcze Peter Ljung. Hans przywiózł trzy motocykle, które widać, że chcą jechać. Mają dobre starty, a na tę chwilę to jest bardzo ważny element na naszym torze – ocenia jazdę Duńczyka Janusz Ślączka. W piątek z kolei równie dobrze zaprezentował się rodak Andersena, Kenni Larsen i wszystko wskazuje na to, że między tą dwójką rozstrzygnie się, kto wystartuje w niedzielę.O ile trener Ślączka ma ból głowy związany z nadmiarem obcokrajowców, o tyle kwestia krajowych seniorów, którzy wystąpią w niedzielnym meczu wydaje się być przesądzona. Będą nimi Dawid Lampart i Mirosław Jabłoński, którzy na treningach prezentowali się zdecydowanie lepiej od Łukasz Sówki. – Łukasz ciągle szuka prędkości, ale wydaje mi się za bardzo kombinuje. Musi dłużej pojeździć na każdym silniku, aby go lepiej poznać i poczuć czy potrzebuje wzmocnienia czy niższej zębatki – wyjaśnia Ślączka.
Synowie sławnych ojców
„Spartanie” przyjadą do Rzeszowa w dobrych nastrojach po remisowym meczu w Toruniu. Piotr Baron liczy głównie na swoje dwa „żądła” w postaci Taia Woffindena i Michaela Jepsena Jensena, którzy znakomicie spisali się na Moto-Arenie. Języczkiem u wagi w jego drużynie będzie z kolei postawa Macieja Janowskiego, który zawalił pierwszy mecz w Toruniu (zaledwie 3 punkty). – Wierzę, że Maciek pojedzie lepsze zawody – przekonuje Baron. Ciekawie zapowiada się również rywalizacja wrocławskich i rzeszowskich młodzieżowców, wśród których nie brakuje synów byłych żużlowców. Po stronie Sparty jest nim Maksym Drabik (syn Sławomira Drabika), w Rzeszowie z kolei Krystian Rempała, który jest synem Jacka Rempały. Obaj we wtorek i środę rywalizowali w Toruniu w turniejach zaplecza kadry juniorów. Na Moto-Arenie znakomicie wypadł młody Rempała, zajmując odpowiednio 2. i 1. miejsce. Oby to był dobry prognostyk przed niedzielnym meczem.
AWIZOWANE SKŁADY
PGE STAL: 9. Peter Ljung, 10. Mirosław Jabłoński, 11. Dawid Lampart, 12. Greg Hancock, 13. Peter Kildemand, 14. Artur Czaja
BETARD SPARTA: 1. Tai Woffinden, 2. Vaclav Milik, 3. Tomasz Jędrzejak, 4. Michael Jepsen Jensen, 5. Maciej Janowski, 6. Maksym Drabik.
Sędzia: Ryszard Bryła. Komisarz: Józef Piekarski.
Bilety (25 i 15 zł) będą dostępne w przedsprzedaży w sobotę (godz. 10 – 14) w kasie Stadionu Miejskiego od ul. Hetmańskiej. W dniu meczu pierwsza kasa czynna będzie od godz. 9, pozostałe od 14.30. Bramy stadionu będą otwarte dla kibiców od godz. 15.
PGE STAL – BETARD SPARTA
niedziela, godz. 17 (transmisja nSport)
mj


