
Rozmawiamy ze zwycięzcą I tury wyborów prezydenckich, Andrzejem Dudą.
– Czy zaskoczyły Pana wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich?
– Przed pierwszą turą wyborów odbyłem ponad 200 spotkań w całej Polsce. Spotykając się w kraju z Polakami widziałem ogromną chęć zmian i to jak wielu moich rodaków we mnie pokłada nadzieję na zmiany. Myślę, że stąd płynęło moje zwycięstwo w pierwszej turze wyborów. Dziękuję wszystkim wyborcom za głosy i proszę ich o ponowne wsparcie 24 maja.
– Rozkład głosów pomiędzy kandydatów, którzy przeszli do drugiej tury, wskazuje, że wygrywa Pan głównie w centrum i na wschodzie kraju, ale na zachodzie i północy lepszy był Komorowski.
– Myślę, że trudno tak generalizować te wyniki, zwłaszcza że także na zachodzie i północy Polski miałem wysokie poparcie. Chcę walczyć o głos każdego wyborcy bez względu na to, skąd pochodzi. Tam, gdzie zwycięża Komorowski, problemy też są podobne. Na licznych spotkaniach, bez względu na województwo, ludzie mówili mi, że ciężko się żyje, narzekali na brak perspektyw, dlatego konieczna jest odbudowa polskiego przemysłu. Musi się liczyć polski przedsiębiorca, polski pracodawca. Musimy stworzyć takie warunki w Polsce, żeby młodzież nie musiała wyjeżdżać za chlebem.
– Na Podkarpaciu zdobył Pan 50,09 proc. głosów. To najlepszy Pana wynik w całej Polsce.
– Dziękuję za to poparcie i proszę mieszkańców Podkarpacia o głos także w najbliższą niedzielę. Podkarpacie to przywiązanie do tradycyjnych wartości, patriotyzm, religijność. Z drugiej strony to województwo, które dynamicznie się rozwija, dostało skrzydeł. Tu docenione są innowacje, tu świetnie funkcjonuje branża lotnicza. Szkoda, że ostatnio te skrzydła zostały podcięte przez rząd i mielecka fabryka nie będzie dostarczać śmigłowców dla polskiej armii. Powstaną one we Francji. Ta decyzja jest niezgodna z polskim patriotyzmem gospodarczym i z polską racją stanu.
– Czym różniłaby się prezydentura Andrzeja Dudy od prezydentury Bronisława Komorowskiego?
– Ja rozumiem istotę mandatu prezydenta. Głowa państwa musi pojmować naród jako całość. Nie ma Polski radykalnej, racjonalnej czy umiarkowanej. Mamy jedną flagę biało-czerwoną. Naród oczywiście się różni, ale prezydent musi z każdą grupą umieć rozmawiać. Prezydent powinien być inicjatorem dialogu społecznego. Prezydent nie może zamykać się w pałacu. Konstytucja daje mu wiele możliwości. Na pewno będę prezydentem aktywnym, który rozmawia z Polakami, bo to oni tego prezydenta wybrali i mają prawo mieć wpływ na jego inicjatywy.
– A których ustaw w ostatnich pięciu latach nie podpisałby Pan jako prezydent?
– Tych, na które najczęściej wskazują Polacy na licznych spotkaniach jako szkodliwe dla nich. Na plan pierwszy oczywiście wysuwa się podpisanie przez Bronisława Komorowskiego ustawy podwyższającej wiek emerytalny i stało się to wbrew deklaracjom prezydenta i Donalda Tuska, że nie będą podwyższać wieku emerytalnego. Ludzie narzekają na podwyższanie podatków, szczególnie podatku VAT, bo ta podwyżka mocno uderzyła w budżety domowe. Nie możemy zapomnieć, że obecny prezydent lekceważył podpisy milionów Polaków pod wnioskami o referenda. Zapewniam, że zanim wezmę pióro do ręki, zastanowię się co ten podpis oznacza dla Polaków. Nie zrobię nic przeciwko Polakom.
– Jak Pan ocenia pięcioletnią kadencję prezydenta Bronisława Komorowskiego?
– Prezydent Komorowski siedział w pałacu wtedy, gdy Polacy potrzebowali jego wsparcia. Nie potrafił się wznieść ponad sympatie partyjne i zawsze stawał po stronie Platformy, partii z której się wywodzi, nawet jeśli oznaczało to stanięcie przeciw interesom obywateli. A to przecież Polacy go wybrali, dali mandat do współdecydowania o losach ojczyzny. Przypomnę, że wręcz odwrotnie zachowywał się prezydent Lech Kaczyński z którym miałem zaszczyt współpracować. Starał się mediować, rozmawiać, być aktywnym w polityce zagranicznej, co często mu utrudniano i wyśmiewano. Bronisław Komorowski nie słuchał Polaków. Nie poparł wniosków milionów obywateli: w sprawie wieku emerytalnego, w sprawie obowiązku szkolnego sześciolatków, w sprawie lasów.
– Jeszcze przed pierwszą turą odwiedził Pan ponad 200 powiatów, a teraz kontynuuje te spotkania z Polakami. Czy jest Pan już zmęczony fizycznie tą kampanią wyborczą?
– Spotkania z Polakami dodają mi sił. Oni chcą zmian, nie chcą być oszukiwani. Moich rodaków mogę zapewnić, że równie ciężko będę pracował jeśli powierzą mi zaszczytny urząd prezydenta RP.
– O czym najczęściej Pan słyszy w rozmowach ze zwykłymi Polakami? Jakie są ich najczęstsze problemy, bolączki?
– Często słyszę o wysokim bezrobociu, o niskich płacach, o braku perspektyw. W efekcie wielka liczbie Polaków jedyną szansę na lepsza przyszłość widzi w emigracji. Platforma obiecywała wielkie powroty z emigracji, bo tu miała być druga Irlandia. Jeżdżąc po Polsce tej Irlandii nie widziałem. Słuchałem rozgoryczonych Polaków. Również tych, którzy chcą prowadzić działalność gospodarczą, inwestować. Ale ciągle napotykają liczne bariery.
– Czy pomysł na biuro porad prawnych „DudaPomoc” wziął się właśnie z tych ulicznych rozmów z Polakami?
– Dokładnie tak. Moja kampania wyborcza to ponad 250 spotkań, rozmowy z tysiącami Polaków. Każda rozmowa to odrębny problem z jakimi borykają się Polacy, często zostawieni sami sobie, którzy nie wiedzą, w którą stronę zwrócić się o pomoc. Skarżą się na wymiar sprawiedliwości, na urzędy. Dlatego chcemy im pomóc. Zaraz po wygranych wyborach, a wierzę że tak się stanie, powołam Prezydenckie Biuro Pomocy Prawnej.
– „Czarnym koniem” tych wyborów jest Paweł Kukiz, który zdobył 20,8 proc. głosów. Jego wyborców określa się mianem „antysystemowych”. Liczy Pan na ich głosy? Dlaczego mieliby wybrać Pana a nie Komorowskiego?
– Wynik pana Pawła Kukiza to również barometr oczekiwań Polaków, którzy chcą zmian. Tym miernikiem jest również frekwencja. Proszę zwrócić uwagę ile osób nie poszło do urn. Zostali w domu, bo nie widzą sensu, nie czują, że mają wpływ na losy ojczyzny. Myślę, że część osób, która nie uczestniczyła w I turze, teraz dostrzeże szansę na dobra zmianę w Polsce i wrzucą kartkę do urny. Kartkę z głosem na mnie.
– Czym zatem, jeśli wygra Pan te wybory, będzie różnić się Polska z prezydentem Andrzejem Dudą od Polski z prezydentem Bronisławem Komorowskim?
– Polska z prezydentem Dudą to polska obywatelska, w której każdy Polak jest zauważony. Chcę być prezydentem aktywnym, wsłuchującym się w głosy Polaków, zgłaszającym ważne projekty ustaw, których nadrzędnym celem będzie zapewnienie Polakom godnego życia w bezpiecznej Polsce.
– Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Arkadiusz Rogowski



13 Responses to "„Chcę być prezydentem aktywnym”"