
PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Stal Mielec żegna się ze swoimi kibicami.
Niedzielny mecz w Brzesku to dla większości piłkarzy Stali Stalowa Wola najważniejszy pojedynek w karierze. – Presja? Zawsze może spętać nogi, ale tym razem będzie inaczej. Chłopaki uwierzyli, że są w stanie wykorzystać życiową szansę – przekonuje Mariusz Szymański, prezes „Stalówki”.
Za sprawą podopiecznych Jaromira Wieprzęcia na Podkarpacie po wielu latach może wrócić futbol w I-ligowym wydaniu. Jednak żeby zagrać z Arką Gdynia czy GKS-em Katowice, zielono-czarni na finiszu rozgrywek nie mogą się potknąć. Tłok w tabeli jest ogromny, zajmujący siódme miejsce Błękitni Stargard Szczeciński do lidera traci zaledwie 2 punkty. – My jesteśmy na czwartej pozycji, więc jeśli zrobimy co do nas należy, to na pewno zagramy w barażach – zauważa Szymański.
Kulawik odmienił „piwoszy”
Piłkarze Stali nie myślą o ostatnim pojedynku z Błękitnymi. – Teraz liczy się tylko Okocimski. Może się zdarzyć, że jeśli z Brzeska nie przywieziemy punktów, nie będzie się o co bić – podkreśla Damian Łanucha. Reżyser „Stalówki” wrócił niedawno na boisko po kontuzji i niewykluczone, że w niedzielę zaliczy pełne 90 minut. Okocimski uzbierał 16 punktów mniej od Stali, ale z tej informacji nie warto wyciągać poważniejszych wniosków.
– Przez lwią część rundy wiosennej „piwosze” mieli problemy ze skutecznością, lecz to zupełnie inna drużyna od tej z jesieni. Po przyjściu trenera Tomasza Kulawika przeżyła metamorfozę. Gra ofensywnie, bez kompleksów, w każdym meczu dąży do tego, by zdominować przeciwnika – ostrzega Andrzej Mizera, dziennikarz „Gazety Krakowskiej”. W Stalowej Woli zdają się dostrzegać potencjał „piwoszy”. – Nie ma mowy o lekceważeniu rywala. Okocimski wygrał wiosną u siebie z Zagłębiem Sosnowiec i Rozwojem Katowice, a kilka dni temu zwyciężył w Rybniku. Taki Wojciech Wojcieszyński to jeden z najlepszych pomocników ligi – szef Stali udowadnia, że gospodarze niedzielnego meczu zostali należycie „rozpracowani”.
Wiara w siebie i w „Sekula”
Co zrobić, by pokonać Okocimskiego i w drodze powrotnej pozwolić sobie na symboliczne piwko? – Chłopcy muszą grać z takim zaangażowaniem jak ostatnio. Widzę w drużynie pozytywną energię, tak jakby zawodnicy uwierzyli w siebie. Mamy w składzie Łukasza Sekulskiego, nie przypominam sobie, by ktoś strzelił dla Stali 27 bramek. Warto to wykorzystać – podpowiada Szymański.
„Stalówka” jedzie do Małopolski wykonać plan. Zwycięstwo oznaczałoby, iż podkarpacka ekipa znajdzie się jedną nogą na zapleczu ekstraklasy. Szkopuł w tym, że Okocimski się nie boi. Zespołowi Kulawika do utrzymania w II lidze brakuje tylko punktu, a ostatnie dwie wygrane bez straty bramki podniosły morale. – Gospodarze rzucą przeciwko Stali wszystkie siły. Trener Okocimskiego szanuje rywala, ale też podkreśla, jak chimeryczną drużyną jest Stal. Moim zdaniem, wynik jest sprawą otwartą – mówi Andrzej Mizera.
Mielec chce widowiska
Ostatni mecz na swoim stadionie rozegrają w niedzielę piłkarze Stali Mielec. – Chcemy godnie się pożegnać ze swoimi kibicami – zapowiedział trener Janusz Białek. – Szykuje się ciekawe spotkanie. Wisła Puławy zamierza zagrać odważnie, o trzy punkty, więc zanosi się na wymianę ciosów. Grając u siebie, przeważnie stwarzaliśmy widowiska. Nie wszystko wychodziło, ale zawsze walczyliśmy. Teraz też tak będzie – podkreślił opiekun Stali, która właśnie straciła strategicznego sponsora (PZL) i ciągle musi udowadniać, że warto w nią inwestować.
STAL M. – WISŁA
Niedziela, godz. 16
LIMANOVIA – SIARKA
Niedziela, godz. 16
OKOCIMSKI – STAL ST. WOLA
Niedziela, godz. 16
Tomasz Szeliga


