Odejście Penczewa nie osłabi zespołu

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

SIATKÓWKA. PLUSLIGA. W ekipie Asseco Resovii do obsadzenia pozostała pozycja drugiego atakującego i …

– Na ten moment Nikołaj Penczew ma z nami ważny kontrakt. Jeżeli będzie chciał gdziekolwiek grać, to musi dostać zgodę klubu. Kontrakty są obowiązujące i on, i jego menedżer muszą mieć tego świadomość – mówi Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii.

Bułgarski przyjmujący mistrzów Polski wciąż nosi się z zamiarem opuszczenia ekipy z Rzeszowa. Menedżer Penczewa twierdzi, że jego podopieczny dostał atrakcyjną ofertę z Rosji (Lokomotiv Nowosybirsk). Bułgar wpadł w oko działaczom z Nowosybirska podczas meczów II rundy fazy play-off Ligi Mistrzów. To wtedy Asseco Resovia wyeliminowała rosyjski zespół, a 23-letni zawodnik już wówczas otrzymał propozycję gry na przyszły sezon w Lokomotivie, z której nie skorzystał. Penczew miałby zastąpić Kubańczyka Oreol Camejo, który przejdzie do koreańskiego zespołu Cheonan Hyundai Capital Skywalkers.

– Ostatnie lata pokazały jednak, że budujemy tak zespół, że nawet jak stracimy jedno ważne ogniwo, a Penczew takim ogniwem jest, to nie odbija się to na jakości gry drużyny. To jest właśnie idea szerokiego składu. Jak nam jeden zawodnik wypadnie, to my zrobimy wszystko, żeby utrzymać poziom tego zespołu albo go nawet jeszcze podnieść. Gdyby doszło do sytuacji, że Penczew odejdzie, to nie będzie to ze stratą dla poziomu tego zespołu – mówi szkoleniowiec ekipy Asseco Resovii, w której do obsadzenie pozostał atak.

Jedno miejsce do obsadzenia
– Na tę chwilę jest tylko kwestia drugiego atakującego – informuje Andrzej Kowal. – Nie będziemy mieli pięciu przyjmujących jak w ub. sezonie. To było związane z kontuzją Alka Achrema. Trudno było oczekiwać, że Alek wróci szybko do gry, dlatego zdecydowaliśmy się na czterech innych skrzydłowych plus Achrem. To okazało się słuszną decyzją, bo Alek nie wrócił na swój poziom. W tym roku na pewno takiej sytuacji nie przewidujemy, choć kto wie, jak będzie. Sytuacja jest dość dynamiczna i zobaczymy, jak to się skończy – twierdzi trener Kowal, który cały czas może skorzystać z usług wychowanka rzeszowskiego klubu, Michała Filipa, który w minionym sezonie na zasadzie wypożyczenia grał w AZS Politechnice Warszawskiej.

Lotman zostanie?
Wobec odejścia Nikołaja Penczewa w Rzeszowie już na wszelki wypadek rozglądają się za innymi przyjmującymi, a ofert nie brakuje. Niewykluczone, że w Asseco Resovii pozostanie Paul Lotman. – Co do mojej przyszłości klubowej, to wciąż nic nie jest przesądzone i jestem do wzięcia – mówi amerykański przyjmujący. – Mój menedżer jest też w kontakcie także z włodarzami Asseco Resovii, ale to jeszcze nic pewnego. Nie mam żadnych informacji o planach Niki Penczewa. Nawet jeśli jego odejście jest realne, to z pewnością Resovia będzie miała sporo opcji, żeby go zastąpić, bo to znakomity klub ze wspaniałymi kibicami. Życzę im jak najlepiej w przyszłym sezonie i więcej złotych medali w przyszłości – stwierdza Paul Lotman.

Cisza „na łączach”
Od dłuższego czasu w kręgu zainteresowań Asseco Resovii są też młodzi Serbowie grający do tej pory w rodzimych klubach (przyjmujący Milan Katić, Mihaljo Stanković i atakujący Drażen Luburić). Natomiast jak na razie w martwym punkcie ze względu na rozbieżności finansowe stanęły rozmowy ze Zbigniewem Bartmanem. – Jak to w negocjacjach bywa, raz jest bliżej, raz dalej. Trudno mi dzisiaj odpowiedzieć na sto procent, czy się dogadamy. Ostatnio jakaś cisza zapanowała „na łączach”” Ale spokojnie. Wiem z doświadczenia, że w sprawach transferowych nie należy się spieszyć. Z drugiej strony, w nieskończoność nie mogę będę czekał – mówił w rozmowie z portalem Sportowe Fakty były atakujący Asseco Resovii.

Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.