Świadkowie wezwali pomoc

W ubiegłym roku, kiedy matka zostawiła dziecko w zamkniętym samochodzie na jednym z parkingów w Sanoku, o mało nie doszło do tragedii. Fot. Archiwum
W ubiegłym roku, kiedy matka zostawiła dziecko w zamkniętym samochodzie na jednym z parkingów w Sanoku, o mało nie doszło do tragedii. Fot. Archiwum

SANOK. Dwoje dzieci na parkingu w samochodzie.

Dwoje dzieci zamkniętych w samochodzie. Rodziców w pobliżu nie było, maluchami zainteresowali się więc przechodnie. Jedna z kobiet, która była świadkiem zdarzenia, o sprawie poinformował naszą redakcję.

Sytuacja wydarzyła się na parkingu pod jednym z sanockich hipermarketów. Klienci zauważyli dwoje dzieci w zamkniętym samochodzie stojącym na parkingu przy sklepie. – Zauważyłam dwoje małych dzieci zamkniętych w samochodzie. Młodsza dziewczynka była zapięta w foteliku. Miała wypieki na twarzy, siedziała przy oknie w samym słońcu, zasłaniała się parasolką. Chwilę czekałam, aż ktoś z dorosłych wróci i zajmie się dziećmi. Po kilkunastu minutach, kiedy nikt się nie pojawił, spisałam rejestrację i poszłam do sklepu zgłosić pani w informacji, aby spróbowała wezwać właściciela samochodu. Kiedy wróciłam sprawdzić, czy ktoś się pojawił, wtedy chłopiec zamknięty w samochodzie otworzył drzwi. Dzieci mówiły, że przyjechały z siostrą. Podobno zostawiła je same tylko na chwilkę – relacjonuje nasza Czytelniczka.

Tym razem skończyło się szczęśliwie, ale w ubiegłym roku, kiedy matka zostawiła dziecko w zamkniętym samochodzie na jednym z przyhotelowych parkingów w Sanoku, o mało nie doszło do tragedii. 4-letnia dziewczynka spędziła w rozgrzanym aucie kilkadziesiąt minut. Zauważył ją parkingowy, który wezwał policję. Aby wydostać dziecko na zewnątrz, funkcjonariusze musieli wybić w aucie szybę. Wyczerpana 4-latka trafiła na oddział ratunkowy sanockiego szpitala. Matka w tym czasie była w pobliskim urzędzie.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.