Blisko 200 osób może stracić pracę

Jeśli syndyk nie dogada się z nowym inwestorem co do przejęcia załogi, pracę może stracić blisko 200 osób. Fot. Archiwum Autosanu
Jeśli syndyk nie dogada się z nowym inwestorem co do przejęcia załogi, pracę może stracić blisko 200 osób. Fot. Archiwum Autosanu

SANOK. Grupowe zwolnienia w Autosanie.

Nawet 200 osób może stracić pracę w Autosanie. Ratunkiem może być nowy inwestor, który zdecyduje się przejąć załogę. Negocjacje z kontrahentem trwają. Nastroje wśród załogi są nerwowe. Pracownicy boją się o swoją przyszłość, a związkowcy zapowiadają, że na zwolnienia się nie zgodzą. – To będzie koniec Autosanu – powiedziała nam Ewa Latusek, przewodnicząca przyzakładowej „Solidarności”.

W miniony piątek syndyk zarządzający będącą w upadłości sanocką fabryką autobusów, powiadomił przedstawicieli związków zawodowych przy Autosanie o planowanych zwolnieniach grupowych. W poniedziałek ogłoszenie wpłynęło do Powiatowego Urzędu Pracy w Sanoku. Pracę mogą stracić 192 osoby – 107 pracowników umysłowych i 85 fizycznych.

Związki zawodowe zapowiedziały, że nie zgodzą się na redukcję zatrudnienia. – Na pewno nie podpiszemy porozumienia. To będzie koniec Autosanu. Przecież jeśli oni zwolnią 200 osób, nie będzie miał kto pracować. Kto będzie składał autobusy? – pyta zdenerwowana Ewa Latusek.

Przewodnicząca przyzakładowej „Solidarności” ma żal do syndyka, który kiedy przejmował fabrykę zapewniał, że zrobi wszystko, aby Autosan uratować. – Naobiecywał gruszek na wierzbie, dał ludziom nadzieję, a teraz chce sprzedać fabrykę firmie, która z branżą motoryzacyjną nie ma nic wspólnego – mówi.

Prezydent pomoże?
Związkowcy oczekują, że syndyk znajdzie inwestora, który utrzyma produkcję autobusów jak i obecny poziom zatrudnienia. – Ludzie czują, jakby Autosan drugi raz upadał. A półtora roku temu, kiedy ówczesny zarząd ogłosił upadłość, tyle osób zapewniało, że nie da nam zginać, że pomoże, wyciągnie rękę, a tak na prawdę zostaliśmy sami. Interweniowaliśmy gdzie się da. Pukaliśmy do różnych drzwi. I nic. Jesteśmy zdesperowani. Napisałam nawet list do prezydenta [elekta – red.] z prośbą o pomoc – mówi Ewa Latusek.

Jest inwestor
W poniedziałek do Autosanu przyjechał przedsiębiorca zainteresowany zakupem fabryki. To firma Sepo z Knurowa, specjalizująca się w badaniu i ochronie środowiska. – Przedstawiciele firmy podczas spotkania z załogą Autosanu zapewniali, że chcą kontynuować produkcję i nie będą zwalniać ludzi. Ciężko powiedzieć, jak to będzie, bo szczegółowych planów odnośnie naszej fabryki nie zdradzali – mówi Ewa Latusek.

Kontynuowanie produkcji i przejęcie załogi jest jednym z warunków sprzedaży Autosanu. Fabryka ma zostać sprzedana z wolnej ręki nie później niż 30 września za co najmniej 33 miliony złotych. Obecnie zakład zatrudnia około 360 osób.

Martyna Sokołowska

2 Responses to "Blisko 200 osób może stracić pracę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.