
WARSZAWA. Krwawe żniwa terrorystów z Państwa Islamskiego.
Pierwsze samoloty z Polakami ewakuowanymi z Tunezji wylądowały w Polsce w niedzielę po południu. Po zamachu na plaży w pobliżu hotelu w mieście Susa biura turystyczne organizują wcześniejsze powroty z wakacji. W zamachu zginęło 39 osób.
Ich wcześniejszy powrót organizują biura podróży. – To będzie zdecydowana większość naszych turystów. Pozostałe osoby wrócą w ciągu kilku najbliższych dni – powiedział w piątek w TVP Info touroperator Piotr Henicz z biura podróży Itaka. – Jeśli ktoś będzie chciał zostać, to zrywa w tym momencie umowę zawartą z nami – dodał.
Tunezja to popularny kierunek wyjazdów wśród polskich turystów. Mimo że wśród zabitych w zamachach nie ma Polaków – Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzega wszystkich planujących podróż w tamte rejony.
Najwięcej Brytyjczyków
Według najnowszych danych tunezyjskiego ministerstwa zdrowia, liczba zabitych w ataku uzbrojonego mężczyzny na plaży w pobliżu hotelu w mieście Susa wzrosła do 39. Rannych zostało 36 osób. Kilkoro z nich jest wciąż w stanie krytycznym. Wśród ofiar najwięcej jest obywateli Wielkiej Brytanii, Niemiec, Belgii, Norwegii i Irlandii.
Sprawcą zamachu, według służb tunezyjskich, jest obywatel tego kraju, student, nienotowany wcześniej przez służby. Napastnik ukrył broń w rozkładanym parasolu, by niepostrzeżenie wejść na plażę. Według agencji AFP, napastników prawdopodobnie było dwóch; jeden z nich został zastrzelony przez policję, a drugi zatrzymany.
W piątek, 26 czerwca, zamachowcy związani z Państwem Islamskim dokonali łącznie trzech zamachów – w Tunezji, Francji i Kuwejcie. Łącznie zginęło w nich ponad 60 osób, a prawie 300 zostało rannych.
Selfie z odciętą głową
Wstrząsające informacje dochodzą z Francji. 35-letni Yassin Salhi, domniemany sprawca zamachu w Lyonie, miał wysłać selfie, na którym przyciska odciętą głowę swojego szefa do bramy zakładów gazowych w Saint-Quentin-Fallavier, gdzie w piątek doszło do wybuchu.
Selfie zostało wysłane za pośrednictwem systemu wiadomości WhatsApp do numeru w Ameryce Północnej – powiedziały AFP źródła zbliżone do śledztwa. Nie udało się jednak ustalić, z kim kontaktował się Yassin Salhi.
To pierwszy przypadek, kiedy podczas ataku terrorystycznego we Francji sprawca posunął się do takiego działania. W Syrii i Iraku obcięcie głowy swym ofiarom praktykują dżihadyści z Państwa Islamskiego (IS).
35-letni Yassin Salhi w piątek rano przedostał się na teren zakładów gazowych w Saint-Quentin-Fallavier, ok. 30 km na południowy wschód od Lyonu. Wjechał samochodem w hangar na terenie zakładów, powodując eksplozję zbiorników z gazem. Został zatrzymany, gdy usiłował wywołać kolejną.
Uderzenie w szyitów
Władze Kuwejtu zidentyfikowały zamachowca, który w piątek dokonał najkrwawszego ataku w historii kraju. Zdaniem MSW Kuwejtu, zamachowiec to Fahd Suliman Abdul-Muhsen al-Qabaa. Jak twierdzą władze, Saudyjczyk przyleciał do kraju w piątek o świcie, na kilka godzin przed tym, jak wysadził się w powietrze w meczecie Imama Sadika zabijając 27 osób i raniąc 227. Według świadków, zamachowiec samobójca zdetonował pas z ładunkami wybuchowymi w świątyni, w której modliło się w tym czasie wielu wiernych.
Meczet Imama Sadika leży niedaleko gmachu MSW Kuwejtu, w dzielnicy es-Sawaber, gdzie znajdują się domy mieszkalne i sklepy. Zamach przeprowadzono podczas świętego miesiąca ramadanu, gdy frekwencja w meczetach rośnie.
To pierwszy w Kuwejcie atak samobójczy, którego celem był szyicki meczet . Radykałowie z Państwa Islamskiego uważają szyickich muzułmanów za heretyków. Szyici stanowią od 15 do 30 proc. ludności w Kuwejcie, gdzie przeważają sunniccy muzułmanie.
TVN 24, TVP Info



4 Responses to "Polacy uciekają z tunezyjskiego raju"