
KOSZYKÓWKA. I LIGA MĘŻCZYZN. Rozmowa z DARIUSZEM KASZOWSKIM, trenerem PTG Sokoła Łańcut.
Trudno sobie wyobrazić drużynę Sokoła Łańcuta bez Dariusza Kaszowskiego, który przez blisko dwie dekady swojej trenerskiej pracy przeszedł z nią drogę z III do I ligi, by w poprzednim sezonie zająć najwyższe miejsce (2. na zapleczu TBL) w historii klubu. – Sokół to takie moje dziecko – przekonuje DARIUSZ KASZOWSKI, który w przyszłym sezonie ponownie zasiądzie na trenerskiej ławce drużyny z Łańcuta.
– Koszykarze mają wakacje, a Pan, znając życie, już myśli o przyszłym sezonie…
– Nie może być inaczej. Obecnie jesteśmy na etapie kompletowania składu, który w 70 procentach został zachowany z poprzedniego sezonu, co mnie bardzo cieszy, bowiem pozwoli zachować stabilność. Po stronie ubytków niestety musimy odnotować trzech ważnych zawodników: Szymona Rducha, Dawida Bręka i Karola Szpyrkę. Pozyskaliśmy za to Jurka Koszutę, który wraca do Sokoła po 7 latach. Jesteśmy blisko pozyskania zawodnika na pozycję 1-2. Gdy to się uda i zostanie nam środków, postaramy się jeszcze wzmocnić siłę naszego rażenia.
– Szymon Rduch i Dawid Bręk trafili do Krosna. Nie ma Pan pretensji do rywala zza miedzy, że podkuje Sokołowi zawodników…
– Co ja mogę powiedzieć… Taka sytuacja ma miejsce od kilku dobrych lat i zawodnicy, którzy u nas się pojawiają, trafiają potem do Krosna, który ma większy budżet, a co za tym idzie większe możliwości. Kto bogatemu zabroni…
CAŁA ROZMOWA Z TRENEREM DARIUSZEM KASZOWSKIM W CZWARTKOWYM PAPIEROWYM WYDANIU SUPER NOWOŚCI
mj



One Response to "Sokół to takie moje dziecko"