
RZESZÓW. Osoba szukające pracy nieświadomie stają się wspólnikami oszustów
To nie pierwszy przypadek kiedy nieświadoma osoba szukająca pracy odebrała pieniądze od starszych osób i przekazała pieniądze złodziejom oszukującym metodą na „wnuczka”. Tyle, że pierwsza w Rzeszowie, która zwróciła pieniądze i jednocześnie zawiadomiła policjantów. Niestety prawdziwego oszusta nie udało się zatrzymać i jest on poszukiwany przez funkcjonariuszy.
Ostatnio w całej Polsce policjanci notują coraz więcej oszustw metodą „na wnuczka”. Ta która dotyczyła Rzeszowa niczym nie różniła się od innych. – Do mieszkanki Rzeszowa zadzwoniła kobieta podając się za jej bratanicę. Mówiła, że spowodowała śmiertelny wypadek i potrzebuje pieniędzy, 20 tys. zł na kaucję. Przebieg zdarzenia potwierdził mężczyzna, który w rozmowie podawał się za policjanta. Po odbiór pieniędzy miał przyjść jego syn – relacjonuje komisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji.
Jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach kobieta przekazała pieniądze obcemu mężczyźnie. Ten miał zawieźć tę przesyłkę własnym samochodem do Wrocławia. Jednak po drodze otrzymywał wiele telefonów od zleceniodawcy i to dało mu do myślenia. W Tarnowie zawrócił i pojechał do starszej kobiety, od której wziął pieniądze. Zwrócił je i jednocześnie zawiadomił policjantów o oszustwie.
– Okazało się, że zamieścił w Internecie ogłoszenie o poszukiwaniu pracy. Skontaktował się z nim telefonicznie jakiś mężczyzna. Zadeklarował, że zatrudni go, ale po wcześniejszym sprawdzeniu. W ramach testu uczciwości miał odebrać przesyłkę ze wskazanego przez zleceniodawcę miejsca i zawieźć ją własnym samochodem do Wrocławia – mówi komisarz Szeląg.
ga


