
PIŁKA NOŻNA. III LIGA. Po zakończeniu sezonu 2015/16 wiele klubów nie będzie się w stanie pozbierać.
Za miesiąc rozpocznie się sezon, który spędza szefom klubów sen z powiek. Zredukowanie trzeciej ligi z ośmiu do czterech grup oznacza, że w czerwcu 2016 roku degradacji uniknie sześć, a może tylko cztery najlepsze drużyny. Ci, którzy mają pieniądze, zbroją się więc na potęgę.
Reforma jak każda nowość, nie wszystkim się podoba. Zbigniew Boniek i jego ludzie pozostają jednak głusi na lamenty tych, którzy stają na głowie, by dopiąć budżet. Nie masz kasy, graj w lidze gdzie obowiązują półamatorskie zasady – oto PZPN-owska dewiza. Od sezonu 2016/17 nasza trzecia liga składać się będzie z klubów z województw podkarpackiego, lubelskiego, świętokrzyskiego i małopolskiego. Koszty uczestnictwa w zabawie wzrosną niebywale. Weźmy transport i związane z nim wydatki. Z Przemyśla do Poronina jest 350 km, trzeba jechać ponad 5 godzin. To najbardziej prozaiczny przykład i doprawdy jeden z mniejszych problemów.
Rusiecki raczej na „tak”
Blady strach padł na wszystkie kluby, może poza Motorem Lublin, bo tam liczy się tylko awans. O kłopotach Stali Rzeszów, która trenuje na pół gwizdka, piszemy do znudzenia. W dużo przyjemniejszej atmosferze do sezonu przygotowuje się Resovia. Jej szefowie przedstawili propozycję kontraktu Damianowi Rusieckiemu, a ten w poniedziałek wieczorem miał podjąć decyzję. 25-letni były napastnik Chełmianki jesienią najprawdopodobniej będzie jednak strzelał gole dla „pasiaków”.
Przebudzili się działacze Karpat, sięgając po obrońców Stali Mielec Mateusza Załuckiego i Andrija Nikanowycza. – Wbrew temu, co znalazło się w Internecie, umowy jeszcze nie podpisałem. Ale jestem blisko – przyznał Ukrainiec, który nie był pierwszym wyborem trenera Stali Janusza Białka. – Skończył mi się kontrakt, rozstaliśmy się w zgodzie. Chcę grać regularnie, w Krośnie będę miał taką szansę – podkreślał.
Przyjaciele w JKS-ie
Spośród zespołów określanych mianem średniaków, uwagę przykuwają zbrojenia JKS-u. O dobre samopoczucie kibiców znad Sanu zadbać ma duet przyjaciół. Michał Szymczak został pierwszym trenerem, Mariusz Kukiełka – jego asystentem i zawodnikiem, od którego zacznie się ustalanie składu.
– Dlaczego JKS? Bo jego działaczom bardzo zależało na mojej osobie. Przyjechali do Tarnobrzega, żeby porozmawiać i lepiej się poznać. Przystali na mój warunek związany z Mariuszem – tłumaczy Michał Szymczak. Dżentelmenom sprzyjało szczęście. W ten sam dzień, w którym trener Siarki Włodzimierz Gąsior zakomunikował Kukiełce, iż nie widzi go w swoim zespole, Szymczak przedstawił piłkarzowi propozycję wspólnej pracy w Jarosławiu. – Marzyłem o tym, by działać z Mariuszem ramię w ramię. Świetnie się dogadujemy, zrobimy wszystko, żeby uczynić z JKS-u liczącą się ekipę – zapewnia szkoleniowiec pracujący ostatnio na chwałę Unii Tarnów. – Byłem w Małopolsce, lecz razem z Szymkiem Szydełką prowadziłem też drużynę Regions Cup, gdzie zetknąłem się z czołowymi zawodnikami Podkarpacia. Nasza trzecia liga jest mi świetnie znana – dodaje Szymczak, który w poniedziałek przywitał się ze swoimi nowymi podopiecznymi i przeprowadził premierowe zajęcia.
Trener liczy na klasę sportową swojego asystenta, działacze JKS-u są przekonani, iż nazwisko Kukiełka przyciągnie na stadion większą rzeszę kibiców. Do tej pory jarosławianie eksportowali swoje talenty (Bogdan Zając, Arkadiusz Baran, Grzegorz Baran), byłego reprezentanta Polski u siebie jeszcze nie mieli.
Tomasz Szeliga



