Do Rzeszowa przyjedziemy po zwycięstwo

Krystian Pieszczek. Fot. Paweł Bialic
Krystian Pieszczek. Fot. Paweł Bialic

ŻUŻEL. PGE EKSTRALIGA. Rozmowa z KRYSTIANEM PIESZCZKIEM, zawodnikiem SPAR Falubaz Zielona Góra.

Krystian Pieszczek w czwartek wraz z kolegami z Zielonej Góry startował w Lidze Juniorów na torze przy ul. Hetmańskiej, a już pojutrze (środa, godz. 19.30) przyjedzie ponownie do Rzeszowa, na zaległy mecz SPAR Falubazu z PGE Stalą – To był dobry rekonesans przed meczem ligowym. Tor będzie pewnie troszkę inny, ale dużo się nie zmieni – przekonuje KRYSTIAN PIESZCZEK.

– SPAR Falubaz Zielona Góra wygrał pierwszy mecz z PGE Stalą 50-40. Jakie cele stawiacie sobie przed środowym rewanżem – przyjedziecie po zwycięstwo czy skupicie się na obronie bonusa?

Do Rzeszowa przyjedziemy po zwycięstwo i tylko ono nas interesuje.

– Bardziej poszkodowanej przez los drużyny, niż Falubaz w tym sezonie w PGE Ekstralidze chyba nie ma…

Mamy szpital w zespoły, co z pewnością nie ułatwi nam zdobywania punktów w kolejnych meczach. Mamy jednak na szczęście możliwość korzystania z „zastępstwa zawodnika” i jeśli reszta drużyny jedzie dobrze, to możemy nawet na tym zyskać.

– Kontuzje kolegów to okazja dla Ciebie do częstszych startów. Czy w związku z tym czujesz większą odpowiedzialność, jaka spoczywa na Twoich barkach?

Podchodzę do tego na luzie i większa dawka startów nie jest dla mnie problemem.

– Początek tego sezonu w Twoim wykonaniu nie był jednak udany. Czym to było spowodowane?

– Bardzo długo błądziłem z ustawieniami sprzętu. Teraz jest troszkę lepiej. Procentuje praca, którą wykonałem. To wszystko wreszcie zaczęło przynosić efekty. Z dnia na dzień jest coraz lepiej i mam nadzieję, że to wszystko pójdzie w dobrym kierunku.

– Przed sezonem 2015 o Krystiania Pieszczka biło się pół PGE Ekstraligi. Postawiłeś na Zieloną Górę. To dobry wybór?

– Na pewno mam od kogo w Zielonej Górze się uczyć, ma kto mi podpowiedzieć, pomóc. Są tam doświadczeni, a przede wszystkim dobrzy zawodnicy. To nie jest tak, jak w Gdańsku, gdzie praktycznie wygrywałem ze wszystkimi. Tutaj trzeba się jeszcze bardziej spinać i bardziej profesjonalnie podchodzić do tego wszystkiego. Do końca nie rozszyfrowałem jeszcze toru w Zielonej Górze. Mam nadzieję, że już nie długo nie będzie on dla mnie zagadką.

– Jak czujesz się na rzeszowskim torze, gdzie przecież zdawałeś licencję?

– Odpowiada mi geometrycznie i nawierzchniowo. Trzeba być dobrej myśli przed kolejnymi startami tutaj.

– Po finale MIMP, w którym wywalczyłeś brązowy medal, sporo osób, w tym m.in. Adrian Cyfer, który tylko cudem uratował się przed groźnym upadkiem miało Ci za złe zbyt ostrą jazdę…

– Wielu znawców mówiło też, że żadnej winy z mojej strony nie było. Ja też tak uważam. Tutaj nie ma co komentować. Trzeba jechać dalej i nie zamykać gazu.

– Co powiesz o słowach Adriana Cyfera, który zapowiedział rewanż przy najbliższej okazji?

– Taki jest żużel. Nie boję się, że upadnę. Podniosę się i nie będę płakał przed mediami.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.